PROROCTWA 10-LETNIEGO SŁAWIKA - wersja .pdf z .doc
PROROCTWA 10-LETNIEGO SŁAWIKA - wersja d[...]
Dokument PDF [2.5 MB]
PROROCTWA SŁAWIKA O NASZYCH CZASACH - wersja .pdf z InDesign
PROROCTWA SŁAWIKA O NASZYCH CZASACH.pdf
Dokument PDF [5.8 MB]

Prosimy rozpowszechniać!

Z rosyjskiego tłumaczył i opracował

 

Andrzej Leszczyński

 

10-LETNI ROSYJSKI PROROK SŁAWIK KRASZENINNIKOW

i JEGO PROROCTWA

 

22.03.1982 – 17.03.1993

 

Bóg skrócił moje życie dlatego, ponieważ ludzie bardzo szybko zdradzają Boga

i dlatego nie zdążę wyrosnąć, a tak byłbym wpierw lekarzem, a później mnichem…

W ostatnich dniach – mówi Bóg – wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy – sny. (Dz 2,17-18 z  księgi Joela, 3, 1-2)

 

Na opublikowanie powyższych  treści jest pozwolenie tłumacza i autora opracowania p. Andrzeja Leszczyńskiego.

 

PROROCTWA 10-LETNIEGO SŁAWIKA

(WIACZESŁAWA KRASZENNIKOWA)

 

Źródło:

http://3rm.info/22384-bog-govorit-izbrannikam-svoim-na-17-oe.html

17 marca 2012 r.

 

БОГ ГОВОРИТ ИЗБРАННИКАМ СВОИМ…

Праведный отрок Вячеслав.

Автор - Николай Неустроев

 

BÓG MÓWI DO WYBRAŃCÓW SWOICH…

ŚWIĄTOBLIWY CHŁOPCZYK WIACZESŁAW.

Autor – Nikołaj Nieustrojew

 

Według przepowiedni Proroka Joela:

17 W ostatnich dniach - mówi Bóg - wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokowali synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia mieć będą, a starcy - sny.

18 Nawet na niewolników i niewolnice moje wyleję w owych dniach Ducha mego, i będą prorokowali (Dzieje Apostolskie 2, 17-18)

BÓG MÓWI DO WYBRAŃCÓW SWOICH…

 

1. 10-LETNI PROROK SŁAWIK KRASZENNIKOW,

FAKTY Z JEGO ŻYCIA I MISJI

 

Sławik Kraszennikow, zwany też Czebarkulskim (od miasta Czebarkul, w którym wzrastał, umarł i jest pochowany), Uralskim lub Syberyjskim, w Polsce jest nieznany. Nie ma o nim filmów, nie przetłumaczono książek z języka rosyjskiego. W Rosji wśród prostego ludu prawosławnego obserwuje się kult tego świątobliwego, 10-letniego proroka. Jego grób w małym mieście na Uralu, Czebarkulu, przykryty szklaną konstrukcją (której szkic narysował on sam w swoim zeszycie na kilka lat przed śmiercią i której zdjęcie zamieszczono poniżej – od tłum.), odwiedzają setki tysięcy wiernych, którzy modląc się za jego pośrednictwem do Pana Boga, szukają tutaj ratunku i pomocy dla swoich chorób i dolegliwości fizycznych i psychicznych. I bardzo często ich błagania są wysłuchane, wyjeżdżają uzdrowieni na ciele i duszy, umocnieni w wierze. Sławik znany jest też w środowiskach prawosławnych za granica, na przykład w Kosowie, gdzie na pamiątkę dnia jego śmierci odprawiane są nabożeństwa, śpiewane akatysty ku jego czci.

Stanowisko Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Natomiast władze Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej nie uznały 10-letniego proroka i na wszelkie sposoby walczą z „jego kultem”. Szef Komisji Synodalnej do Spraw Kanonizacji Metropolita Krutitski i Kołomieński Juwenaliusz uznał za niezgodny z duchem Cerkwi kult „świętego chłopca Sławika” (ros. - "святого отрока Славика" – nazwa „otrok” stosuje się, szczególnie w literaturze religijnej w odniesieniu do chłopców w wieku od 7 do 12 lat - od. tłum.), który rozprzestrzenił się w Czelabińsku, - informuje Interfax-Religia. "Z doświadczenia Cerkwi wiemy, jak łatwo podobne błędy kuszą ludzi prostych i naiwnych, i odcinając od Ciała Cerkwi, prowadzą ich do śmierci" - powiedział Władyka. Przypomniał, że Metropolita Czelabińsko – Złatousowski Hiob według wyników badań kwestii czczenia Sławika oświadczył, że jest ono obce „duchowi i nauczaniu Cerkwi Chrystusowej." "Powodem tego jest ogromna żądza popularności, duma i duchowa ślepota tych błądzących zacofanych umysłowo w swoich przesądach „fanatyków świętego chłopca” - powiedział Metropolita Juwenaliusz.

 

Autor atrykułu o Sławiku – Nikołaj Nieustrojew (Kiemierowo, 2010 rok) tak pisze o nieprzychylnym stanowisku Cerkwi: „W sprawie fenomenu chłopczyka Sławika rozmawiałem z pewnym moim znajomym archimandrytą, opinii którego wierzę. Jak wielu innych, on również początkowo z wątpliwościami traktował te wszystkie cuda, ale po przeprowadzonym badaniu, łącznie ze spotkaniami z matką i ludźmi, którzy uzyskali od Sławika pomoc, jego wątpliwości się rozwiały. A kłamstwa, które leja na tego świątobliwego chłopczyka z diecezji – to tylko elementarna zazdrość, że tak wielu przyjeżdżających tutaj ludzi do nich z pieniędzmi nie przychodzi”.

 

Oprócz książki „BÓG MÓWI DO WYBRAŃCÓW SWOICH”…(ros. - „БОГ ГОВОРИТ ИЗБРАННИКАМ СВОИМ”…) , będącej tematem opracowania pt. są jeszcze inne publikacje i filmy

 

video. Wszystko zaczęło się od książki „Ach, mamo, mamuśku… (ros. -«Ах, мама, маменька…») Giennadija Pawłowicza Bystrowa (wydana w latach 2001-2002), napisana ze słów matki Sławika. Sama Walentina Kraszennikowa napisała dwie książki: „Cuda i przepowiednie chłopczyka Sławika” (ros. - «Чудеса и предсказания отрока Славика») i „Posłany przez Boga” (ros. - «Посланный Богом». Lidia Jemieljanowa napisała dwie inne: „Chłopczyk Wiaczesław (ros. - «Отрок Вячеслав») oraz „BÓG MÓWI DO WYBRAŃCÓW SWOICH”… (ros. - „БОГ ГОВОРИТ ИЗБРАННИКАМ СВОИМ”…). W książkach tych podaje się liczne świadectwa o niezwykłych darach i zdolnościach chłopczyka, o jego objawieniach po śmierci i o cudach, które uczynił. W latach 2010 – 2011 zostały wydane na DVD 4-odcinkowe 2 filmy dokumentalne „Rosyjski Anioł. Chłopczyk Wiaczesław (ros. - «Русский ангел. Отрок Вячеслав» - reżyser Siergiej Bogdanow). Podczas opracowania korzystano głównie z książek „Bóg mówi do wybrańców swoich” i „Cuda i przepowiednie chłopczyka Sławikia”.

 

Film pierwszy Format DVD, 4 części, 15.65 GB, czas 8 h 18 min. ROSYJSKI ANIOŁ. Chłopczyk Wiaczesław (Siergiej Bogdanow), [2010 r., dokumentalny, DVD5] РУССКИЙ АНГЕЛ. Отрок Вячеслав (Сергей Богданов) [2010 г., документальный, DVD5] РУССКИЙ АНГЕЛ. Отрок Вячеслав (фильм первый): DVD5: http://rutracker.org/forum/viewtopic.php?t=3032911

 

Film drugi Format DVD, 4 części, 15.67 GB, czas 10 h 32 min. ROSYJSKI ANIOŁ. Chłopczyk Wiaczesław (FILM DRUGI) (Siergiej Bogdanow), [2011 r. dokumentalny, DVD5] РУССКИЙ АНГЕЛ. Отрок Вячеслав (фильм второй) (Сергей Богданов) [2011г., документальный, DVD5] РУССКИЙ АНГЕЛ. Отрок Вячеслав (фильм второй): DVD5:

http://rutracker.org/forum/viewtopic.php?t=3745233 DVDRip:

http://rutracker.org/forum/viewtopic.php?t=3749308 DVDRip:

http://rutracker.org/forum/viewtopic.php?t=3749830

 

Ponadto polecam ciekawe wybrane tematy z proroctw Sławika – na filmach youtube:

 

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – CZASY OSTATECZNE ПРОРОЧЕСТВА отрока ВЯЧЕСЛАВА - ПОСЛЕДНИЕ ВРЕМЕНА http://www.youtube.com/watch?v=_6LpR-d6Rnw

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – KOSMICI – TO BIESY ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - ИНОПЛАНЕТЯНЕ - ЭТО БЕСЫ! http://www.youtube.com/watch?v=j-t-pVK10hQ

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – ROZPAD ROSJI ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - РАЗВАЛ РОССИИ http://www.youtube.com/watch?v=rvOCZk4qttg

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA - KATASTROFY ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА – КАТАСТРОФЫ http://www.youtube.com/watch?v=gBZqzJFWmb4

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – BĘDĄ MNIE ZNIEWAŻAĆ ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - меня БУДУТ ПОНОСИТЬ http://www.youtube.com/watch?v=rBNk8XuR5xM

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – PIECZĘĆ ANTYCHRYSTA

* ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - печать АНТИХРИСТА http://www.youtube.com/watch?v=CosOQkxQkl8

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – CHINY NAPADNĄ NA ROSJĘ ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - КИТАЙ нападет на РОССИЮ http://www.youtube.com/watch?v=0PbJYkcp3WE

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – ODSTĘPSTWO OD BOGA ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - ОТСУПНИЧЕСТВО от БОГА http://www.youtube.com/watch?v=nNxox4u8hz4

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – STRASZNE KATAKLIZMY ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - СТРАШНЫЕ КАТАКЛИЗМЫ http://www.youtube.com/watch?v=DvDcPrG5A2I

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA – w ROSJI BĘDZIE CAR ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА - в РООССИ БУДЕТ ЦАРЬ! http://www.youtube.com/watch?v=9F2u3fg1b5s

* PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA - ANTYCHRYST ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА – АНТИХРИСТ http://www.youtube.com/watch?v=rPXC1hhth0I

  • PROROCTWA chłopczyka WIACZESŁAWA - CZIPIZACJA ПРОРОЧЕСТВО отрока ВЯЧЕСЛАВА – ЧИПИРОВАНИЕ http://www.youtube.com/watch?v=bPyo6nFyMDs

 

O książce: „BÓG MÓWI DO WYBRAŃCÓW SWOICH”…

 

Taki jest tytuł 400-stronicowej książki, napisanej przez Matuszkę Lidię Jemielianową (żonę prawosławnego kapłana Giennadija Jemielianowa ze świątyni pw. św. Hioba Cierpiętnika (ros. - св. Иова Многострадального – od tłum.) na Cmentarzu Wołkowskim w Sankt – Petersburgu i wydanej w 2006 roku z błogosławieństwem Arcybiskupa Ufy i Stierlitamaka Metropolity Nikona. Na napisanie tej książki autorka otrzymała też błogosławieństwo od swego ojca duchownego – przeora klasztoru Aleksija Pieńzieńskiego (Szumilina), który po jej opowiadaniu i zapytaniu: „Czy jest od Boga ten chłopczyk, Ojczulku”?, odpowiedział od razu twierdząco i nawet w sposób uroczysty: „Chłopczyk jest od Boga!” (ros. – „Отрок от Бога!” – od tłum.). Wydanie książki błogosławił również cieszący największym autorytetem, szanowany i czczony w całej Rosji Starzec, Archimandryta Kiryłł (Pawłow), który powiedział: „Błogosławię, drukujcie książkę jak najszybciej… Bardzo polecam jej nabycie wszystkim, kto troszczy się o zbawienie duszy. Ponieważ jest ona pożyteczna, bogata w treści, ważna, aktualna i ciekawa”.

 

Imię SŁAWIK – jest zdrobnieniem od imienia WIACZESŁAW, końcówka Sław=Sławik. Matka używała jeszcze zdrobnień: Sława, Sławoczka. Urodził się 22 marca 1982 roku, zmarł w dniu swego Anioła - 17 marca 1993 roku, na 5 dni przed osiągnięciem 11-go roku życia. W wieku 5 i pół roku (w 1987 r.) zaczął prorokować, diagnozować i leczyć ludzi z różnych chorób, w tym psychicznych, udzielając też rad w sprawach rodzinnych i życiowych. Jego misja prorokowania i leczenia trwała również dokładnie 5 i pół roku, do samej śmierci. Uzdrowił tysiące ludzi. Uzdrawianie chorych i potrzebujących obecnie trwa nadal, przy jego grobie. Tysiące ludzi, przybywających z terenu Rosji i zagranicy, przez modlitwy uzyskuje pomoc, uzdrowienie, umocnienie w wierze, nawraca się…

 

 

Przed podaniem proroctw 10-letniego Sławika, szczególnie dotyczących czasów i pieczęci Antychrysta, chipów i czipizacji, a będących tematem przedstawianego cyklu, proponuję zapoznanie się wpierw z szeregiem faktów z jego życia, które pomogą nam wyrobić pogląd na temat jego misji i proroctw.

 

Narodziny

Niezwykłe wydarzenia, związane z małym prorokiem, zaczęły się przed jego narodzinami lub tuż po narodzeniu. Oto trzy wydarzenia, opowiedziane przez Matkę, Walentynę Kraszennikową, zamieszczone w pierwszej książce, napisanej przez nią pt. „Cuda i przepowiednie chłopczyka Sławika” (ros. - «Чудеса и предсказания отрока Славика»). Książkę tę wydano z błogosławieństwem przewielebnego Diomida (pol. – Diomedesa – od tł.), biskupa Anadyrskiego i Czukockiego.

 

  • Niezwykłości zaczęły się na miesiąc przed jego narodzeniem. Pewnego razu obudziliśmy się rano z mężem od jakiejś dziwnej, głośnej muzyki, płynącej jakby z sufitu. Była bardzo melodyjna, delikatna, nieziemska. Powstał w nas strach: co to? Przecież tak nie może być! Ledwo doczekałam rana i pobiegłam do sąsiadki – stuletniej prawosławnej babci, mieszkającej w naszym wejściu. Wyjaśniła: „Dobry człowiek powinien się narodzić!”. Uspokoiłam się.

  • Następne zdziwienie było w klinice położniczej. Wszystkim mamom przyniesiono dzieci do karmienia, a mi – nie przyniesiono. Bardzo się wystraszyłam, ponieważ trzy lata temu w tej samej klinice zmarło nasze dziecko. Naraz otwierają się drzwi (obie połowy) i do sali wchodzi z moim Sławikiem na rękach ni to lekarz, ni to siostra w śnieżnobiałym stroju, jakby ze sali operacyjnej, w wieku około 16-17 lat. Twarz miała zasłoniętą opaską z gazy, widoczne były tylko oczy – piękne, nie dające się opisać!. Podając mi syna, powiedziała: „Dziecko urodziło się całe w pieprzykach (ros. – „в родинках” – od tłum.) i wyszła. Głos był delikatny, dziewczęcy, ale pełen siły i władzy. Kiedy dzieci zabrano ze sali, zapytałam kobiety: „Czy widziałyście, kto przyniósł mi dziecko?” Ale okazało się, że żadnej siostry nikt nie widział, zapamiętano tylko dziecko na moich rękach. Siostry takiej nikt na porodówce nie znał. Możliwe, że zapomniałabym o tym wypadku, ale za każdym razem, jak kąpałam syna, od razu przypominałam ją: dlaczego mówiła ona o pieprzykach? Przecież ich wcale nie ma! Pomyślałam, że jest młoda i nie wszystko rozumie. Ale po trzech latach na całym ciele Sławika pojawiły się pieprzyki.

  • Kiedy Sławik skończył trzy miesiące, poszliśmy z wizytą do neuropatologa. Kobieta – lekarz, która znalazła się w gabinecie zamiast naszego stałego neuropatologa, który na chwilę gdzieś wyszedł, obejrzała Sławika i powiedziała: „Dziecko urodziło się z delikatnym systemem nerwowym i psychicznym, nie wolno go szczepić”. I zrobiła w karcie taki wpis. Później, chcąc uzyskać od niej poradę, nie mogłam nigdzie jej znaleźć. Takiego „neuropatologa” nikt w szpitalu nie znał! Znikła bez śladu, jak „siostra na porodówce”. Dopóki Sławik rósł, wszyscy lekarze nie rozumieli wpisu w jego karcie, ale szczepień jednak mu nie robiono. Jedynie szczepienie od ospy zrobiono mu jeszcze na porodówce.

 

Początek życia (tutaj i dalej - z relacji Matki Sławika)

Kiedy przybyliśmy z porodówki do domu, przyszła sąsiadka. Oglądając niemowlę, powiedziała, że ma takie odczucie, jakby widział ją na wskroś i że trochę boi się jego przenikliwego wzroku. Później sama też miałam takie odczucie. … Minął pewien czas, nim zrozumiałam, że Sławik łatwo czyta moje myśli. Gdy miałam jakiś kłopot, on jakby od niechcenia dawał mi odpowiedź. Myślałam długo, że to przypadek. Gdy miał nieco ponad 5 lat, przenieśliśmy się z mężem (wojskowym, oficerem) do jego nowego miejsca służby – na Ural. Nie było gdzie mieszkać i ja z dziećmi pojechałam do mojej matki w województwie Kiemierowskim, a mąż został w namiocie, w lesie, przy rekrutacji poborowych, ponieważ w hotelu nie było miejsc. Bardzo się denerwowałam z tego powodu. Sławik, widząc mój stan, podszedł i po raz pierwszy otwarcie powiedział, że niedługo nam dadzą 3- pokojowe mieszkanie. Że zostało mu to „powiedziane”. Byłam zaszokowana nie tym, że w końcu dadzą nam mieszkanie, a tym, że to ktoś mu powiedział. „Sławoczka, dawno z tobą rozmawiają? – pytam. – „Zawsze, jak tylko pamiętam. I głos jest jeden i ten sam. Kobiecy, żywy. A wasze głosy obok niego są jakby martwe. I znam przeszłość, teraźniejszość i przyszłość”…

 

Szkoła, świadectwa Matki o jego darach,

przypadki pomocy potrzebującym

Matka, Walentina Kraszennikowa i Sławik

 

W wieku 7 lat Sławik poszedł do szkoły. I od razu zaczął opowiadać wszystkim dzieciom o Bogu. Jego pierwsza nauczycielka mieszkała w naszym wejściu. Pewnego razu, na lekcji, cichutko powiedział jej, że widzi w jej brzuchu maleńką dziewczynkę. Nie uwierzyła, ale lekarze potwierdzili ciążę. W szkole poszły o nim wieści. Ciekawscy zaczęli go wypytywać o wszystko, po kolei, a on im odpowiadał. Potem rozmowy o nim poszły po całym naszym woskowym miasteczku i byłam zmuszona zwrócić się do cerkwi w mieście Miass do kapłana Ojca Władimira Ziemlanowa. Porozmawiał on o czymś ze Sławikiem przy ikonie Matki Bożej. Mi nie pozwolono słuchać, o czym mówili. I Ojciec Władimir, jak ta stuletnia staruszka powiedział, że mój syn – to dobry człowiek. W tym czasie męża przenieśli na nowe miejsce służby – do Szadryńska, a starszego syna wzięli do wojska. Ale Sławik powiedział, że do Szadryńska nie pojedziemy, a ojciec wróci z powrotem do Czebarkula. Tak tez się wkrótce stało. Kiedy zostałam sama z synem, powiedział mi, że widzi wszystkie narządy wewnętrzne ludzi, widzi ich wszystkie choroby od samego początku i że wielu dzieciom w szkole już pomógł. Wie, o czym myślą wszyscy ludzie, zna myśli naszego prezydenta i prezydenta amerykańskiego, wie, gdzie stoją rakiety jądrowe i w ogóle, tajemnic na ziemi dla niego nie ma. Gdy Sławik chodził do szkoły, to zdecydowanie odmówił strzyżenia włosów, powiedział: „Niech będą takie jak u Jezusa Chrystusa”. Z tego powodu wyśmiewali się z niego złe dzieci, nauczyciele wywierali na mnie naciski, ale odpowiedziałam, że nie mam wpływu na jego decyzję. Prymusem Sławik nie był, ale uczył się dobrze. Wszystko, o czym nauczyciele mówili, on nazywał nieprawdą, ponieważ znał Rzeczywistą Prawdę od Boga, a kiedy odrobił lekcje i dostawał „piątkę”, to mówił: „Dla ciebie, mamusiu, ją przyniosłem, aby było ci przyjemnie”.

Notatki, które zaczął robić, gdy żył, w czasie pogrzebu znikły, w wraz z nimi nie wiadomo dlaczego mój szal i świeca ślubna. Nie wyglądało to na zwykłą kradzież, ponieważ w domu było co ukraść. Gdy były zaginięcia broni, dokumentów, rzeczy, ludzi, zwierząt lub czegoś innego, to proszono Sławika o pomoc i on pomagał. Pewnego razu był następujący przypadek. Przyszli do niego mąż i żona. Powiedzieli, że skradziono im samochód. Proszą o pomoc. Nie wiadomo dlaczego, Sławik zaczął rozmawiać z kobietą. Mężczyzna stał na boku. Sławik powiedział, że samochód stoi prawie tuż obok: za przejazdem jest dom, tam jest stodoła i w tej stodole stoi wasz samochód. Na pytanie: „Kto go tam postawił? – Sławik odpowiedział: „Pani mąż postawił”. Kiedy ta kobieta przyszła podziękować Sławikowi, to zapytałam ją: „Dlaczego Pani mąż tak postąpił?” Okazało się, że oni rozwodzą się i w ten sposób mąż postanowił zostawić samochód sobie.

 

Temu dziwnemu chłopczykowi była odkryta nie tylko data jego śmierci, ale i wiele innych spraw, jeśli nie wszystko w tym grzesznym świecie, począwszy od zjawisk ogólnoświatowych: przyszłych katastrof oraz innych najważniejszych wydarzeń, losy miast, kontynentów, krajów, narodów, itp. aż do czysto osobistych problemów każdego człowieka, który zwrócił się o pomoc do niego. Otwierane było o nim wszystko: jego przeszłość, teraźniejszość, a nawet przyszłość, łącznie z jawnymi i ukrytymi chorobami, przyszłymi tragediami i chorobami, oraz jak ich można uniknąć lub wyleczyć. Niekiedy, chociaż bardzo rzadko, nagle stawał się on poważny, jak dorosły, mówiąc: „Tego mi nie wolno powiedzieć” . Za życia miał dwukrotne spotkanie z Archimandrytą Naumem, znanym Starcem, z Ławry św. Siergija i Trójcy Świętej.

 

Matka Sławika, Walentyna Afanasjewna początkowo bardzo się bała i przeżywała: czy ten dar syna być może jest od diabła i czy nie jest on bioenergoterapeutą?. Żeby to sprawdzić, przeszła kilka specjalistycznych komisji, konsultacji, spotkań, w tym z lekarzami i kapłanami, po czym uspokoiła się, ponieważ wszyscy oni odrzucili to, chociaż jego zdolności nikt nie potrafił wyjaśnić…

 

Sławik mógł komunikować się z roślinami, zwierzętami i ptakami; znał ich język, znał też język, muzykę i tańce Górnego Niebiańskiego Świata. Czasem próbując coś z tego odtworzyć, ze smutkiem mówił, że w ziemskim ciele powtórzenie tego jest niemożliwe. Kiedyś rozmawiał w nieznanym języku z kimś niewidzialnym i gdy Matka zapytała go, w jakim języku rozmawia – odpowiedział jej, że w języku, którym posługiwał się Pan Jezus.

 

Z opowiadania Matki Sławika:

Sławik kochał wszystko i wszystkich. Przyjmował i okazywał pomoc i muzułmanom i katolikom, w ogóle wszystkim, kto przychodził. Zwierzętom i ptakom też pomagał. Bez przyczyny nie zerwał ani kwiatka, ani listka. Starał się nie chodzić po trawie, aby jej nie gnieść. Pewnego razu moja znajoma przyniosła piękną gladiolę. Sławik podbiegł, popatrzył i szybko odbiegł od kwiatka. Potem zapytałam go, dlaczego tak postąpił? Odpowiedział, że kwiatek mu się poskarżył, że jeszcze by pożył, gdyby go nie ścięto. Albo taki zabawny przypadek. Była piękna pogoda i wyszliśmy ze Sławikiem na spacer. Na ulicy było wielu ludzi. W piekarni kupiliśmy bułeczek, a gdy wyszliśmy, to nagle nie wiadomo skąd przyleciały gołębie, usiadły i otoczyły go zwartym kołem tak, że nie mógł zrobić kroku. Ludzie zatrzymywali się ze zdziwienia i uśmiechali, patrząc na to „honorowe koło”. Sławik stał zakłopotany. Więc wtedy ja poprosiłam gołębie, aby zostawiły go w spokoju. Rozstąpiły się, ale jeszcze jakiś czas mu towarzyszyły, tuptając za nim. Chociaż bułeczki były u mnie, gołębie nie zwracały na nie uwagi. Podczas życia Sławika drobne ptaszki nieustannie zaglądały do niego przez okno. A kiedy kilka dni leżał w szpitalu w Czebarkulu, to przy jego oknach była prawdziwa bitwa między wronami i drobnymi ptaszkami. Ludzie ze zdziwienia wychylali się z okien swoich sal, ponieważ był wielki hałas. A kiedy przywieziono go po raz pierwszy do szpitala, to w ślad za nim do bloku szpitalnego wleciała jedna z sikorek. Przyleciała na piętro i nie wiedziała, jak się wydostać. W tym czasie Sławik wszedł do gabinetu lekarza. Póki tam był, sanitariusze starali się otworzyć okno, aby ją wypuścić, ale ona tak mocno uderzyła się w szybę, że upadła na parapet. Wszyscy z żalem pomyśleli, że umarła. Ale wszedł Sławik, podszedł do parapetu okna, wziął ją w ręce, trochę potrzymał i wypuścił na wolność. Mego męża to tak uderzyło, że wypadku tego nie może w żaden sposób zapomnieć i zawsze, gdy o tym wspomina, to bardzo się rozczula. Za życia Sławika obok naszego domu rosła dwupienna brzoza i zawsze śpiewał na niej słowik. Gdy Sławik odszedł do Pana, jedna połowa brzozy uschła (do tej pory stoi w takiej postaci), a słowik od razu odleciał i więcej już ani razu nie przyleciał.

Swoim otwartym duchowym wzrokiem wyraźnie widział demony, ich świat, mógł duszą spuścić się do piekła, aby dowiedzieć się o losie każdego człowieka. Sławoczka mówił, że jeśliby dowolny człowiek zobaczył demony w ich naturalnej postaci, to jego serce nie wytrzymałoby i pękło z przerażenia, na tyle oni są straszni. Dlatego Bóg zamknął ludziom cielesny wzrok na świat duchów. Mówił również o nich, że są nieznośnie smrodliwi, rzucają straszne przekleństwa i obrzydliwe wyrazy, w tym i na niego, wiedząc, że on ich widzi i słyszy. Jakie tylko wyznania i sekty nie spróbowały przeciągnąć go do siebie, widząc, jak ludzie, po jego powrocie ze szkoły, aż do nocy nieustannie walą do niego po pomoc. I to we wszystkich sprawach, począwszy od chorób nieuleczalnych, poważnych problemów rodzinnych, odnalezienia osób zaginionych, skradzionych samochodów, aż do małych rzeczy. A on bez narzekania wszystkim pomagał. Nie potrzebne mu były żadne zdjęcia osób, w sprawie których prosili odwiedzający, ani nic innego. Wszystko było mu otwierane natychmiast, i on, oczywiście, mówił to im od razu. Przed spotkaniem z nim, wiele osób uważało to za brednie lub bajki. Ale tylko do pierwszego z nim spotkania. Miał niezwykle przenikliwe spojrzenie, ludzie czuli się, jakby ich prześwietlał rentgenem. W chwilę później mówił o wszystkich dolegliwościach ciała i duszy osoby, potrzebującej pomocy. Wielu ludzi po spotkaniu z nim ochrzciło się, przyszło do Wiary, do Boga.

 

Kiedy zaczął służyć, „powiedziano” mu z Góry (z Nieba), aby w jego dłoni nie było ani jednego rubla, zabronione mu było branie czegokolwiek za swoje "usługi", a tym bardziej pieniądze. On bał się bardzo tego. Jednak kiedyś ktoś niepostrzeżenie włożył pieniądze do jego kurtki. Sławik od tego się rozchorował i nie spoczął, dopóki nie zwrócił pieniądze właścicielowi. Za swoje usługi Sławik również nie brał żadnych prezentów. Gdy ktoś potajemnie i niepostrzeżenie kładł mu pieniądze do kieszeni, to on natychmiast to czuł i zwracał, ponieważ zaczynał chorować, odczuwać ból, szczególnie głowy. (Ten zakaz również działał i na jego Matkę). Jakże wiele pożytecznych przepisów dotyczących leczenia różnych chorób, w tym nowotworowych, a także proroctw o globalnych katastrofach, losach krajów, miast, narodów i sławnych osób zostawił on ludziom. Wiele z nich zostało przedstawionych w tej książce. Niektóre z nich zostały już spełnione, ale główne, najbardziej straszne i tragiczne wydarzenia, czekają nas wszystkich w przyszłości.

Sławoczka leczył zwracających się do niego o pomoc, modląc się do Boga, prosząc za nich, zalecając wszystkim jak najczęstsze przyjmowanie Komunii św. i Sakramentu Chorych (Ostatniego Namaszczenia; ros. – „cоборования” – od tłum.). Najczęściej lekarstwami u niego były woda święcona, święcony olej i różne zioła. Wiele receptur jest unikatowych i są podane w książce o nim. Komunię św. brał co tydzień. Dzięki synowi również i jego Mama, która na początku czytała mu regułę modlitewną przed Komunią św., ponieważ on jeszcze po dziecięcemu czytał powoli, zaczęła także z nim często korzystać ze Świętych Darów (Najświętszego Sakramentu).

Nawet po śmierci trwa pomoc chłopczyka Sławika ludziom, którzy szczerze zwracają się do niego, a szczególnie po wizycie na jego grobie i zabraniu z niego kamyczków i ziemi. Rzadko nie ma tam ludzi. Najczęściej przyjeżdżają oni wpierw do jego Mamy, Walentiny Afanasjewnej, a następnie już z nią razem jadą na cmentarz, gdzie modlą się, czytają ułożony dla niego akatyst i proszą o pomoc, a przyjezdni kapłani odprawiają nabożeństwa i msze żałobne. W chwili obecnej pisana jest nawet książka z licznymi świadectwami pomocy ludziom po jego śmierci. To, co zrobił za swoje tak krótkie ziemskie życie ten dziwny chłopczyk, wymyka się z pod praw prostej logiki. Jego wkład w dzieło zbawienia ludzi i ciała, a zwłaszcza ich dusz, jest ogromny. Wielu z tych, którzy prosili go o pomoc, on nawet objawiał się we śnie, a niektórym i w rzeczywistości, na jawie.

Na potwierdzenie tego niech służy świadectwo zakonnika N. z klasztoru o bardzo surowej regule: „Pewnego dnia w grudniu 2002 roku, modliłem się do Przenajświętszej Bogurodzicy i prosiłem: Matko Boża, pomóż mi, ze wszystkich stron idą ludzie, są smutni, pytają, jak żyć, czy opuszczać miasta? Czy robić zapasy żywności? Kto ze sprawą duchową, kto z życiową…Jak mam uratować moje dzieci duchowe? Pomóż, Miłosierna Pani. Jestem już stary, a oto i ślepnę, oczy bardzo bolą. Pomóż mi, wielkiemu grzesznikowi, ulecz, naucz…".

Długo modlił się zakonnik, gdy nagle jego celę oświetliło niezwykłe światło. I widzi starzec – stoi Matka Boża, a przed Nią chłopczyk. Upadł starzec na kolana i słyszy głos: "Oto zostawiam wam chłopczyka (ros. otroka) na zbawienie i miłosierdzie. Wielu krajom i językom od Rosji będzie ratunek przez to dziecko, - Wiaczesława ... ". Starzec podniósł głowę i widzi: Matka Boża powoli odchodzi w głąb celi do wyjścia. A chłopczyk stoi wyprostowany, piękny, blond włosy do ramion, falujące, oczy dziwne, jasno - niebieskie, promienne i dobre. Ubrany był chłopczyk w spodnie i długą, czy to koszulkę czy jasny sweterek i dwoma rączkami do piersi przyciska niewielki krzyż.

Długo modlił się zakonnik, gdy nagle jego celę oświetliło niezwykłe światło. I widzi starzec – stoi Matka Boża, a przed Nią chłopczyk. Upadł starzec na kolana i słyszy głos: "Oto zostawiam wam chłopczyka (ros. otroka) na zbawienie i miłosierdzie. Wielu krajom i językom od Rosji będzie ratunek przez to dziecko, - Wiaczesława ... ". Starzec podniósł głowę i widzi: Matka Boża powoli odchodzi w głąb celi do wyjścia. A chłopczyk stoi wyprostowany, piękny, blond włosy do ramion, falujące, oczy dziwne, jasno - niebieskie, promienne i dobre. Ubrany był chłopczyk w spodnie i długą, czy to koszulkę czy jasny sweterek i dwoma rączkami do piersi przyciska niewielki krzyż.

 

"Kim jesteś?" - pyta zdumiony zakonnik, a on odpowiada: „Trzeba pojechać do Diwiejewa, tam nabędziecie o mnie książkę, na wiele pytań waszych tam uzyskacie odpowiedzi, i do mojej mamusi też powinniście pojechać, i oczy się wyleczą”. I również odchodzi do tyłu… 15 stycznia 2003 roku z kilkoma dziećmi duchowymi zakonnik pojechał do Diwiejewa, gdzie spędzili cały dzień: byli na liturgii i nabożeństwie, mszy pogrzebowej, "chodzili" wzdłuż rowka, a w księgarniach potrzebnej książki nie znaleźli, nawet nie wiedzieli, jaka to książka o chłopcu Wiaczesławie. Już było pod wieczór, trzeba odjeżdżać, gdy nagle podjechał autobus, z którego wysiadają pielgrzymi, a jedna dziewczyna podbiega do starca i mówi: "Ojcze, ja dla Was i siebie kupiłam książki o chłopczyku Wiaczesławie, proszę przyjąć ją w prezencie i pobłogosławić mnie". Jakież było zdumienie słuchających, że w ten cudowny sposób książka sama przyszła do niego. Na wiele pytań otrzymał on w niej potrzebne odpowiedzi, dziwiąc się Miłosierdziu Bożemu i jak Matka Boża słyszy nas, grzesznych, i rozumie. Był on również u mamy Sławika, opowiedział jej o widzeniu Matki Bożej i Sławika oraz o Jej słowach, które powiedziała o nim. Pojechali do niego na grób, nabrali kamyczków marmurowych. I jak było powiedziane, po opuszczeniu ich do wody święconej, kilka razy starzec umył się: i ból w oczach minął, zaczął lepiej widzieć. Niezwykłe są Dzieła Twoje, Panie…

 

Mały prorok a Święty Serafim Sarowski, Car Mikołaj II i Objawienia Fatimskie

W 1929 roku przed zamknięciem klasztoru w Diwiejewie, pewna mniszka znalazła zeszyt z zapisem rozmów św. Serafima Sarowskiego ze swoim przyjacielem Motowiłowem, w której ten ostatni pisze, że Święty wiele mu opowiadał o przyszłej Rosji i chciał to wszystko spisać, ale został powstrzymany słowami: „Nie zapisuj, a przekazuj ustnie”. W ten sposób na długo przed narodzeniem się proroka Wiaczesława, z ust do ust przekazywane było proroctwo o cudownym chłopczyku, który będzie dany Rosji i wielu krajom na ratunek. Okazuje się, że o tym cudownym chłopczyku proroczo mówili zarówno Święty Serafim Sarowski jak i Święty Car – Odkupiciel Nikołaj II, potwierdzający słowa Świętego z Sarowa.

 

W książce, napisanej na podstawie wspomnień nauczyciela carskich Dzieci G.S. Gibbsa (+1963г), który później przyjął prawosławie z imieniem Nikołaj i został mnichem, a zakończył życie jako archimandryta, mówi się o tym niezwykłym małym proroku. Gibbs przytacza słowa Imperatora Nikołaja II, powiedziane w Tobolsku (gdzie na zesłaniu przebywał Car wraz z rodziną – od tłum.): „Istnieje przekaz, że gdy car Aleksander I Błogosławiony odwiedził Starca (tj. św. Serafima z Sarowa – od tłum.), ten powiedział mu: „Twój ród będzie trwał trzysta lat i trzy lata. Zaczął się on w domu Ipatjewa i zakończy w domu Ipatjewa. Rozpoczął się on od Michaiła i zakończy na Michaile”. Gibbs pisze, że Car mówił jeszcze wiele innych rzeczy. Na przykład, że „Na relikwiach św. Serafima zostanie zbudowana kuźnia diabła” (Sarowskie Centrum Jądrowe), że „Rosja będzie zatopiona krwią za swoje grzechy. Ale Bóg jest miłościwy. On pomoże Rosji powstać z ruin i popiołu, o czym uprzedzi wszystkich Rosjan cudownym znakiem w święty dzień Przemienienia Pańskiego. Starzec mówił także o cudownym chłopczyku (ros. - о чудесном отроке – od tłum.), który się objawi, aby zbawić Ruś od zła czarnego pogaństwa (ros. - от скверны черного язычеств – od tłum.). Widzicie, jak wszystko się zgadza ze słowami Matki Bożej, przekazane nam przez portugalską dziewczynkę z Fatimy”.

 

W książce Gibbsa również wspomina się, że „gdzieś w połowie października 1917 roku do Tobolska doszły gazety z opisem tak zwanego Cudu Fatimskiego. Na zesłaniu Władca otrzymywał wiele gazet, w tym zagranicznych, ale wszystkie one przychodziły z co najmniej miesięcznym opóźnieniem. W połowie października przyszły gazety, które wyszły w czerwcu i lipcu 1917 roku. Jego Wysokość dał mi przejrzeć kilka gazet, w których pod różnymi nagłówkami podany był opis Cudu Fatimskiego. A po objawieniu Najświętszej Dziewicy w dniu 13 lipca 1917 roku Łucja powiedziała, że Matka Boża o Rosji przepowiedziała tak: „Pan stanowczo postanowił ukarać Rosję i nieobliczalne będą jej nieszczęścia i straszne cierpienia narodu. Ale Miłosierdzie Boże jest nieskończone i na wszystkie cierpienia został wyznaczony czas. Rosja dowie się o tym, że kara się skończyła, kiedy Ja przyślę chłopczyka (ros.-отрока – od tłum.), żeby ten objawił o tym, pojawiając się w środku Rosji. Jego nie trzeba będzie szukać. On sam znajdzie wszystkich i powie o sobie…”. Na miejscu waszej Wysokości, - ostrożnie zauważyłem, - nie nadawałbym szczególnego znaczenia informacjom prasowym. „O, nie, - przerwał mi Car. – Żaden portugalski gazeciarz nie domyśliłby się, aby włożyć w usta tej dziewczynki proroctwa o Rosji. Po co im Rosja? W Portugalii nie tylko ta niepiśmienna dziewczynka, ale i większość właścicieli gazet wie o Rosji tyle, ile my o nich, z nawet mniej. Któż mógł włożyć w usta tej dziewczynki, na pewno przyszłej Świętej, słowa właśnie o Rosji? No, niech Pan sobie wyobrazi, Panie Gibbs, że u nas, powiedzmy, Serafim Sarowski zaczął prorokować o Portugalii, Francji lub o Pańskim kraju? Kto by go usłyszał?”

 

Opisany wyżej wątek z książki Gibbsa zamieszczony jest na kilku innych stronach Internetu rosyjskiego, m.in. na blogu Arimoja (Аримойя - http://arimoya.ru/Articles/fatima.html) i szerzej na blogu Borysa Romanowa: http://www.proza.ru/2008/08/23/27 Poniżej – tekst z blogu Borysa Romanowa (niektóre wątki się powtarzają):

 

CAR NIKOŁAJ II i OBJAWIENIA FATIMSKIE

 

Czy wiedziano o Cudzie Fatimskim w Rosji w 1917? Czy wiedział o nim, przebywający wtedy latem pod strażą Rządu Tymczasowego w Tobolsku Car Nikołaj II?

 

W 1975 roku, w Nowym Jorku w języku angielskim opublikowano pamiętniki byłego nauczyciela carskich dzieci Charlesa Sydneya Gibbsa pot tytułem "Dom Specjalnego Przeznaczenia", przygotowane do druku przez wnuka jego siostrzeńca. Gibbs był wraz z rodziną carską do czasu jej wysłania z Tobolska do Jekatierynoburga. Następnie uciekł do białych, pracował w Jekatierynoburgu z Komisją Śledczą Nikołaja Sokołowa; po czym wrócił do ojczyzny, do Anglii. Tam przeszedł z anglikanizmu na prawosławie, został mnichem, przyjmując imię ojca Nikołaja i do ostatnich dni przewodził prawosławnej wspólnocie w Oksfordzie. Zmarł w 1963 roku w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat. Podczas swojego życia nie lubił mówić o tym, czego doświadczył w Rosji, ale po śmierci w jego domu znaleziono bogate archiwum. Amerykański dziennikarz John Trevin przy pomocy krewnych zmarłego ojca Nikołaja opublikował tę książkę. Ze wspomnień Gibbsa wynika, że Nikołaj II otrzymywał w Tobolsku sporo gazet, w tym zagranicznych, ale przychodziły one z miesięcznym opóźnieniem. Poniżej przytaczam fragmenty z książki (według publikacji I. Bunicza z jego książki "Dynastyczne fatum”):

"W połowie października dotarły niektóre gazety, wydane jeszcze w czerwcu i lipcu (1917 roku). Jego Wysokość dał mi przejrzeć kilka gazet, w których pod różnymi nagłówkami podany był opis Cudu Fatimskiego… Wszystkie gazety szczegółowo opowiadały o niezwykłych zjawiskach przy dębie na polu Cova da Iria, i przy tym zaznaczały, że niepiśmienne chłopskie dzieci (analfabeci) z głuchej portugalskiej wioski miały jakieś pojęcie o Rosji. To było po prostu niewiarygodne! - "PAN STANOWCZO POSTANOWIŁ UKARAĆ ROSJĘ, I NIEOBLICZALNE BĘDĄ JEJ NIESZCZĘŚCIA I STRASZNE CIERPIENIA NARODU. ALE MIŁOSIERDZIE BOŻE JEST NIESKOŃCZONE I NA WSZYSTKIE CIERPIENIA ZOSTAŁ WYZNACZONY CZAS. ROSJA DOWIE SIĘ O TYM, ŻE KARA SIĘ SKOŃCZYŁA, KIEDY PRZYŚLĘ CHŁOPCZYKA (ros.-отрока – od tłum.), ŻEBY ON OBJAWIŁ O TYM, POJAWIAJĄC SIĘ W ŚRODKU ROSJI. JEGO NIE TRZEBA BĘDZIE SZUKAĆ. ON SAM ZNAJDZIE WSZYSTKICH I POWIE O SOBIE”… Wybiegając do przodu zaznaczę, że były to wszystkie informacje o Cudzie w Fatimskim, które zdążyliśmy otrzymać w Tobolsku. Po rewolucji bolszewickiej gazety po prostu przestały przychodzić. Większość rosyjskich gazet została zamknięta, a zagranicznych nie wpuszczano do ginącego kraju… Władca po przeczytaniu tych informacji, był w szoku: -

 

Na wszystko jest Wola Boża - powiedział. - Pan przeklął Rosję. Ale niech Pan powie, Panie Gibbs, za co? Czy Rosja jest gorsza od innych? Czy ona bardziej jest winna w tej wojnie niż Niemcy czy Francja, które w żaden sposób nie mogły podzielić Alzacji i Lotaryngii?

 

  • Na miejscu waszej Wysokości ,- ostrożnie zauważyłem, - nie nadawałbym szczególnego znaczenia informacjom prasowym. Zna Pan przecież gazeciarzy i ich stałą skłonność do wyolbrzymiania. W krajach katolickich przypadki, podobne do Cudu w Fatimie, nie są niczym niezwykłym. W ciągu ostatnich dwustu lat wydarzyło się ich co najmniej kilkanaście we Francji, Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. I w Ameryce hiszpańskiej ...

 

  • O, nie! - przerwał mi Car. - Żaden portugalski gazeciarz nie domyśliłby się, aby włożyć w usta tej dziewczynki proroctwa o Rosji. Po co im Rosja? Wiem też o podobnych przypadkach w przeszłości. Ale wszystko sprowadzało się do tego, - jeśli w ogóle zaprzeczać boskiej istocie wydarzeń, - żeby przyciągać pielgrzymów do konkretnego miejsca lub starać się o uzyskanie subsydium i darowizn dla jakiegoś pobliskiego klasztoru. W Portugalii nie tylko ta dziewczynka - analfabetka, ale i większość właścicieli gazet wie o Rosji tyle samo, co i my, a nawet jeszcze mniej. Któż mógł włożyć w usta tej dziewczynki, na pewno przyszłej Świętej, słowa właśnie o Rosji? No, niech Pan sobie wyobrazi, Panie Gibbs, że u nas, powiedzmy, Serafim Sarowski zaczął prorokować o Portugalii, Francji lub o Pańskim kraju? Kto by go usłyszał?”

* * *

  • W zakończeniu wracam do pytania: dlaczego Watykan nie chce ujawnić światu "proroctwa o Rosji" przed rokiem 2014? Wyjaśnię, że nie mówimy o tych proroctwach, które zostały opublikowane wcześniej (o losach Rosji po 1917 roku i o II Wojnie Światowej), ale o tak zwanej "Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej" - w tej części odnoszącej się do proroctw o losach Rosji już w XXI wieku.

 

Z jednej strony, odpowiedź jest niemal oczywista: prawdopodobnie dlatego, że w tych proroctwach zawarte jest coś, co gdyby było opublikowane przed 2014 rokiem, mogłoby (według zdania Watykanu) wpłynąć na sytuację w Rosji - i, oczywiście, Watykan nie chce być oskarżony o to, że "próbuje ingerować" w wewnętrzne sprawy naszego kraju.

 

 

Ale pozostaje główne pytanie: co jednak jest napisane w tych proroctwach, które zmarła zakonnica Łucja, otrzymała, jak twierdziła (i jak przyznał Watykan), od Dziewicy Maryi?

 

Borys Romanow 2004 r.,

Petersburgskie prognozy Zaktualizowano 14 czerwca 2009 r.

 

* * *

Z blogu: http://tsar-gryadet.ru/viewtopic.php?f=56&t=598&start=75 Кузнецов В. Русская Голгофаhttp://www.gumer.info/bibliotek_Buks/Hi ... zn1/06.php W filmie „Rosyjski Anioł” – druga wersja, część 4-ta, mama chłopczyka Sławika opowiada, że kiedy pewien kapłan podarował jej książkę pt. „Rosja przed Drugim Przyjściem”, to poczuła ona silny zapach kadzidła, zaczęła kartkować strony, skąd szedł ten zapach i gdzieś w środku książki przeczytała przytoczone wyżej słowa o „otroku” (chłopczyku – jej synu !)

 

Słowo od tłumacza na temat Proroctwa Matki Bożej Fatimskiej o małym proroku:

Nie chciałbym być posądzony o szerzenie zmyślonych historii o Objawieniach Fatimskich. Dlatego zwracam się w wielka prośbą do tych, którzy posiadają wiedzę o Objawieniu Matki Bożej z 13 lipca 1917 roku (i z dalszych lat), w którym prosi Ona o poświecenie przez Papieża Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, skutkiem czego będzie nawrócenie Rosji i ustanie wojen. Jak wiemy, dotąd żaden Papież tego nie dokonał. Papieże nie poświęcali Rosji (o co prosiła MB), ale cały świat Jej Niepokalanemu Sercu, myśląc, ze rozszerzając poświecenie na cały świat w lepszy sposób spełniają Jej prośbę. Jednak w ten sposób wykazywali nieposłuszeństwo Bożej Rodzicielce. Do dzisiaj Rosja nie nawróciła się i wojny trwają. A więc Niebo nie przyjęło tych poświęceń. W załączonym wątku z książki nauczyciela carskich dzieci pana Gibbsa wynika, ze słowa Matki Bożej o posłaniu przez Nią małego chłopczyka – proroka czasów ostatecznych na ratunek Rosji i innych krajów - pochodzą z gazet zagranicznych, w których była zamieszczona wypowiedź Maryi na temat tego małego proroka. Bez tych informacji dyskusja Cara Nikołaja II z Panem Gibbsem o posłaniu małoletniego proroka i zakończeniu kary, nałożonej przez Boga na Rosję, nie mogłaby się odbyć. Dotąd nie wydano całości Proroctw Matki Bożej o Rosji. Gdyby ktoś miał jakieś informacje o polskich publikacjach na poruszony temat, zawierające całość Objawienia z dnia13 lipca, dotyczącego Rosji – byłbym wdzięczny za ich przysłanie na mój adres: andrzejleszczynski1@wp.pl

W polskim Internecie nie znalazłem najmniejszych śladów opisanego powyżej wątku.

 

Proroctwo Sławika o własnej śmierci

Na krótko przed śmiercią Sławik po raz drugi poprosił o zawiezienie go do Ojca Nauma, aby ten udzielił mu błogosławieństwa. Pojechałam z nim ja i mąż. Nie było nikogo, ani mnichów, ani pielgrzymów. Ojciec Naum w walonkach siedział na taborecie pod daszkiem. Sławik podszedł i ukląkł przed nim. Porozmawiali pewien czas i podeszli do nas. Ojciec Naum zaproponował nam, abyśmy się przeprowadzili do Siergijewo Posadu i obiecał nam okazać wszelką pomoc. Po pewnym czasie pożegnaliśmy się z Ojcem Naumem i wyruszyliśmy w drogę powrotna. Z mężem rozmawiałam o tym, jak ma odejść z wojska, aby z powodu syna, przenieść się w pobliże Ławry. W tamtych czasach odejście z wojska było bardzo trudne. Gdy mąż wyszedł z przedziału, Sławoczka powiedział: „Mamusiu, nie myślcie o tym. Nie będziecie się przeprowadzać”. Byłam bardzo zaskoczona i zapytałam: „Dlaczego, Sławoczka? Sławik na to mi odpowiedział: „Tej jesieni, kiedy pójdę do szkoły gdzieś około 20 września poczuję źle, zachoruję i umrę…”. Powiedział to w lipcu, a w marcu następnego roku już go nie było. W tym czasie Sławik chodził do szkoły z kilkoma krótkimi przerwami, kiedy musiał przez kilka dni przebywać na badaniach w szpitalu. Tylko przed samą śmiercią nie chodził do szkoły. Do 11 lat zabrakło mu 5 dni. Sławik mówił: „Bóg skrócił moje życie dlatego, ponieważ ludzie bardzo szybko zdradzają Boga i dlatego nie zdążę wyrosnąć, a tak byłbym wpierw lekarzem, a później mnichem”. Powiedział jeszcze, że niektórzy ludzie będą się bardzo złościć na jego proroctwa, kiedy zaczną się one spełniać i nazwą go złym czarodziejem.

 

Gdy Sławik był maleńki, to zgodnie z zapisem w karcie nikt mu szczepień nie robił. Kiedy byliśmy w szpitalu w Czelabińsku, to Sławik nie pozwolił, aby przetaczano mu obcą krew. Kiedy jednak lekarka stanęła na swoim i chciała mu przetoczyć krew, to nie mogła tego zrobić. Krew sama nie przepływała i lekarze byli zmuszeni zabrać kroplówkę. Sławik powiedział, że wraz z cudzą krwią wchodzą w człowieka cudze grzechy. Sławik nosił wielki chrzcielny krzyż, a na oddziale hematologii dziecięcej w Czelabińsku zastępcą ordynatora była bioenergoterapeutka. Zaczęła krzyczeć: „Powiesił krzyż na całe brzuszysko! Zabierz go”! Starała się wziąć punkcję szpiku w okolicy piersi, ale również nie potrafiła tego zrobić. Niewidzialna ręka wybiła igłę z jej rąk. Punkcję zrobili inni lekarze. Diagnozy Sławikowi nie postawiono. Kiedy zapytałam: „Sławoczka, masz raka?” Odpowiedział: „Gorzej, mamusiu. Jest rak – on i jest rak – ona. Więc u mnie jest – ona”. Na oddziale chirurgicznym po wszystkich badaniach założyli, że prawdopodobnie był to chłoniakomięsak (ros. – лимфосаркома – od tłum.). Ale nikt go nie leczył, choroba była tak zapuszczona, ze niemożliwe było ustalenie, na co on zmarł. Oto i całe Sławoczki życie… Kiedy w telewizji pokazywano pogrzeb Breżniewa, Sławik nagle powiedział: „Breżniewa niosą żołnierze, a mnie poniosą podpułkownicy”. Sławik bardzo był lubiany przez kolegów ojca, oficerów, z których wielu, jak tez członkom ich rodzin on bardzo pomógł. Tak też dokładnie się stało, jego trumnę z ciałem nieśli oficerowie jednostki, w której służył ojciec. Szkoła była zamknięta, zostały odwołane zajęcia, wszystkie dzieci były na pogrzebie i to wszystko on również przepowiedział. W trumnie leżał jak żywy, wszystkim wydawało się, że oto za chwilę wstanie. Całe wojskowe miasteczko Czebarkul chowało tego niezwykłego chłopczyka – proroka i uzdrowiciela. Dobrze zorganizowany pogrzeb był ogólnym ostatnim podarunkiem dla naszego syna.

 

Przed śmiercią Sakramentu Chorych (Ostatniego Namaszczenia; po ros. – „соборования”) udzielił mu Ojciec Władisław Katajew ze świątyni w Czebarkulu. Ze sobą przywiózł dwie buteleczki wody święconej. Po udzieleniu sakramentu zaproponował Sławikowi wypić wody, która była w jednej z buteleczek. Sławik powiedział, że takiej wody, która jest w tej buteleczce u nas jest dużo z kranu i poprosił wodę z drugiej buteleczki, mówiąc, że ta woda jest „bardziej święta”. Zdziwiony Ojciec Władisław zapytał: „A ty skąd o tym wiesz?” - i przyznał, że woda w pierwszej buteleczce była rozcieńczona, do wody świeconej dolał zwykłej wody.

 

Jeszcze jeden przypadek. Po obiedzie stałam w kuchni. Było około trzeciej. Za oknem mróz około – 20 st., a ja wyraźnie słyszę pomrukiwania grzmotu, jak podczas burzy. Nie mogę zrozumieć – skąd. Nagle, jak gdyby nie wiadomo skąd, nadlatuje gołąb i fruwa w powietrzu przed oknem, patrząc mi w oczy. Podeszłam bezpośrednio do okna, aby odleciał. Z okna zauważyłam na dole na dachu piętrowego przedszkola ogromny kłębiasty obłok, bardzo puszysty o jasno białych brzegach i niebieskawą górą, a wewnątrz niego słychać odgłosy grzmotu. Pomyślałam, że tak nie bywa i widocznie jest to związane ze Sławikiem. Tak tez było – rankiem następnego dnia Pan zabrał Sławika.

 

Pan dał Swemu małemu prorokowi w dniu pogrzebu ciepłą, słoneczną pogodę. Poprzedniego dnia był mróz -20 st., a w dniu pogrzebu była odwilż i stały kałuże. Ludzie byli w rozpiętych paltach i bez nakryć głowy. Jak tylko trumnę z ciałem przekazano ziemi, pogoda od razu zmieniła się na gorszą. Sławik powiedział, że po jego śmierci on będzie lepiej leczył choroby oczu i nerwów. A znajdować się on będzie tam, gdzie Bogu śpiewa się Chwałę. I żebym nie martwiła się o niego, powiedział, że będzie przychodził i pomagał nam również po śmierci. Sławik był bardzo dzielnym chłopcem. Do ostatniego chodził do szkoły. Błagał mnie, abym wpuszczała do niego przychodzących. Bez odwiedzających był on tylko jedną dobę. Kiedy zapytałam go: „Sławik, za co tobie takie męki”? – on poważnie i przenikliwie spojrzał mi w oczy i odpowiedział: „Jakie męki – taka i nagroda”.

 

Tuż przed śmiercią, kiedy Sławikowi było szczególnie ciężko, zwróciwszy się do oblicza Chrystusa powiedział z wątpliwością w głosie: Oto umieram… A może moja śmierć jest daremna? I męki moje są daremne? Może Ciebie wcale nie ma? I wszystko to nadaremnie?” Z przerażenia zaczęły mi się włosy ruszać na głowie. Po pewnym czasie poczuł się lepiej. I z wielkim zdumieniem szeroko otwartymi niebieskimi oczami spojrzał na narożnik z ikonami i powiedział: „A jednak Ty jesteś! Chwała Panu!”. O 4:50 jego dusza odeszła do Pana i nie wiadomo dlaczego w jego pokoju stanął zegar. Dokładnie na tej godzinie stoi do dziś.

Wejście do oszklonej obudowy grobu Sławika

 

Walka ze złymi siłami

Jak tylko o Sławiku zaczęło być głośno w miasteczku, uaktywnili się miejscowi czarownicy. Pewnego wieczoru do naszego mieszkania przyszła miejscowa czarnoksiężnica (ros. – чернокнижница – od tłum.) ze swoją krewną, aby nas zastraszyć. Mówiła różnymi głosami, krzyczała, była bardzo zła, spocona. Krzyczała, że Sławik jest zły, a ona święta, że o tym powiedziała jej księga. Krzyczała, że Sławik nie jest od Boga, ponieważ od Boga jest ona i ona nie chce z nim walczyć, ponieważ jest dzieckiem!. Dziwiła się: „Po co dziecku dano taką siłę?” Mówiła, że trudno, ale jej „biednej” trzeba będzie z nim walczyć, ponieważ Sławik okazał się jej wrogiem. Z wielkim trudem i tylko przy pomocy prawosławnej kobiety, która przyszła w odwiedziny, udało nam się je wyprowadzić z mieszkania.

 

Przyszły kiedyś dwie kobiety ze Wspólnoty Roerichowej (ros. - рериховского общества – od tłum.) i kulturalnie przekonywali, aby Sławik więcej nie mówił o Bogu, bo to im przeszkadza i powinnam jako matka wpłynąć na niego. Zapytałam je: Jak wam i waszej wspólnocie może przeszkadzać jeden maleńki chłopiec? - „Jego rozmowy o Bogu nam przeszkadzają!” Powiedziałam im: „Już prawie w każdej wiosce stoją świątynie, a tam mówią o Bogu. Również w telewizji i gazetach coraz więcej audycji o Bogu, o wierze, o prawosławiu. Ile książek wychodzi, które mówią o Bogu i to na cały świat i one wam nie przeszkadzają? A dlaczego Sławik tak wam przeszkadza?” Zgodzili się ze mną, ale powiedzieli, że cała rzecz w tym, ponieważ memu synowi ludzie wierzą za jego dzieła, za konkretną pomoc, którą on okazuje i to bardzo silnie oddziałuje na wielu ludzi. – „Nie chcemy z nim walczyć, ponieważ to małe dziecko, ale dana jest mu wielka siła i jeżeli on nie przestanie uzdrawiać i głosić proroctw, to będziemy zmuszeni z nim walczyć. A pani się nie boi? To się może źle skończyć…” Odpowiedziałam: „Najbardziej boję się Boga i na wszystko jest Jego Święta Wola!” Na te słowa zamilkły, zmieszały się i w pośpiechu odeszły.

 

Wielu przychodziło do nas: roerichowcy, czarownicy – bioenergoterapeuci, Świadkowie Jehowy, ekumeniści, baptyści, wyznawcy Hare Kriszna i inni. Przychodzili z propozycjami, z obiecankami wszelkich dóbr, z groźbami.

 

I to nie przypadek, że tak zaciekle go nienawidzili, grozili mu i występowali przeciwko niemu wszelkiego rodzaju ziemscy słudzy demonów – czarownicy, masoni i najsilniejsi magowie Rosji, którzy według ich słów sami byli naprawdę zdziwieni, dlaczego przyszło im walczyć z tym dzieckiem, któremu z Góry (z Nieba) dana jest taka, dla nich nie do pokonania, ogromna siła. Jakich tylko ziemskich dóbr i obietnic mu nie oferowali za to, aby przestał pomagać ludziom, mówić o Bogu, prowadzić ich do Wiary.

 

Na Sławika rozpoczęły się napady miejscowych czarowników – bioenergoterapeutów (ros. - экстрасенсы-колдуны – od tłum.). Sławik opowiadał, że widzi, jak niekiedy złe duchy, gromadzą się przy oknie i go straszą, mówiąc: „A jednak cię ukatrupimy! Nie będziesz żył! Albo przestaniesz robić dobre rzeczy i przyjdziesz do nas, będziesz wspaniałym bioenergoterapeutą, będziesz dobrze żył i wszystko będziesz miał, albo cię ukatrupimy!” Sławik opowiadał: „A jak oni bardzo na mnie rzucają mięsem, używają wulgarnych, ordynarnych słów! Mamusiu, jak oni ordynarnie przeklinają!”

 

Walka ze złymi duchami była jednym z głównych powołań Sławika. Niekiedy prosił mnie, aby mu nie przeszkadzać, ponieważ musi odpocząć i nabrać sił do walki z duchami zła. Następnie przez kilka godzin leżał nieruchomo, jakby umarły. Ostrożnie go obserwowałam, sprawdzałam, czy oddycha. Po tym wstawał bardzo zmęczony, jak po ciężkiej, długotrwałej, wyczerpującej pracy i prosił jeść. Wiele dziwnego i niezrozumiałego dla mnie działo się z nim. Nieraz coś wyjaśniał, a nieraz mówił, że tego mi nie wolno wiedzieć lub jest to dla mnie niekorzystne.

 

Wspomnienia o tym piszę dlatego, ponieważ widzę, jak bioenergoterapeuci przedostają się do świątyni i jak coraz mniej zwykłych ludzi uczęszcza do niej, a Sławik mówił, że człowiek bez wyznania grzechów (Spowiedzi) i bez Komunii św. nie przeżyje i nie uratuje się. Bez tego ludzie zaczną głupieć. Sławik powiedział, że do świątyni trzeba chodzić nawet wtedy, gdy zmienią symbol wiary, trzeba chodzić dla Spowiedzi i Komunii św. A do świątyń wtedy prawie nikt nie będzie chodził.

 

Kiedy Sławik żył, wielkiego najścia różnego rodzaju bioenegoterapeutów nie było, a teraz w miasteczku kwitnie i bezczelnie działa sekta „Radastieja”, otworzyła swoje biura w Czelabińsku, Czebarkulu, Miassie, Jekatierynburgu i przyjmuje oficjalnie i nieoficjalnie wielkie ilości czarowników i bioenergoterapeutów. Sławik spokojnie reagował na działania bioenergoterapeutów – czarowników. Pewnego razu zapytałam go: „Sławik, a ty masz wrogów?” Na to mi odpowiedział: „Tak, mamusiu! Są prawdziwi wrogowie. To masoni i naśladowcy Messinga”.

W tym czasie, gdy z ciężko chorym Sławikiem leżałam w szpitalu w Czelabińsku, przyjechała Stefania, przyleciała Dżuna, przybył Longo i Kaszpirowski. Po tym, jak wielu z personelu medycznego było u tych czarowników, jeden z lekarzy powiedział mi, że u ciężko chorych zdarzają się wizje przyszłości i że zdolności Sławika są od choroby. Taką oto wystawiono diagnozę przenikliwości Sławika, a diagnozy jego choroby nadal nie było. Kiedy lekarz odszedł, podeszła do mnie inna lekarka i powiedziała: „Niech pani ich nie słucha! Pracuję tutaj trzydzieści lat i widziałam różnych dzieciaczków, chorych na raka, ale żadnego proroka spośród nich nie było. Po raz pierwszy w życiu widzę takiego człowieka! Dziękuję Bogu, że w ogóle zobaczyłam w życiu cos takiego!” Chcę jeszcze zauważyć, że na Uralu, szczególnie w szpitalu hematologicznym, funkcjonuje jakby przenośnik taśmowy umierających na białaczkę dzieci. Ale będąc w takim samym stanie jak i wszystkie inne chore dzieci (tylko w odróżnieniu od innych nie leczony) Sławik starał się swoimi radami pomóc rodzicom chorych dzieci. Podpowiadał, jakie odmawiać modlitwy, jakie zioła zaparzać, aby ulżyć cierpieniom tych dzieci.

 

Nie przypadkowo diabeł zmuszał do aktywnego działania swoje sługi – stefanije, dżuny, longów, kaszpirowskich i innych naśladowców Messinga. Nie przypadkowo grozili i występowali przeciwko chłopczykowi Wiaczesławowi wielu różnego rodzaju najsilniejszych czarowników, magów, bioterapeutów, masonów - legion czarnego zła na ciele dzisiejszej Rosji, następczyni Świętej Rusi. Pomimo strasznej demonicznej siły, nie udało im się zwyciężyć tego Anioła w ciele, w tej okrutnej niewidzialnej walce, którą on z nimi toczył.

 

Złe duchy prześladowali go wszędzie i często byłam, – opowiada Walentyna Afanasjewna, - świadkiem tych napadów i syn niepokoił się bardziej z mego powodu, aniżeli swego. Niekiedy wyjaśniał mi napady i ich pochodzenie.

 

Wolf Messing - "szarlatan, fakir, wielki mag ubiegłego wieku", pochodził z ubogiej rodziny żydowskiej w Polsce, stał się słynny z różnego rodzaju cudów i skandali. "Talenty" Messinga, jak wynika z jego biografii, mają wyraźnie wyrażoną demoniczną naturę i są oparte na uszkodzonej dziedziczności, tak jak i jego „idee o Rozumnym Kosmosie”, o przesądzeniu wielu zjawisk naszego życia, o możliwości odczytywania informacji z jakiegoś tajemniczego wszechświatowego „Czegoś” ... (Po ogłoszeniu proroctwa o Hitlerze, że przegra on, gdy pójdzie na Wschód, na Rosję – był zmuszony uciekać do Rosji, gdzie stał się nadwornym prorokiem Stalina – od tłum.)/

 

Przy czym obcowanie z demonami jest zawsze w istocie autodestrukcyjne, bez względu na formę, jaką przybiera, czy leczenie, czy przepowiadanie, manipulacja świadomością itd. Z reguły, ludzie są urzeczeni stroną zewnętrzną wszelkiego rodzaju cudów, w szczególności, jeśli chodzi o ich zdrowie fizyczne, i absolutnie nie myślą o ich źródle. Jeśli jest cud – to znaczy, że Bóg tworzy, taka jest ogólnie przyjęta opinia - na której i spekulują różnego rodzaju czarownicy i uzdrowiciele.

 

Po grzesznym upadku człowieka, przez utratę wrażliwości i brutalizację swojej natury, rozsądnie przez Boga pozbawiony możliwości bezpośredniego obcowania ze światem duchowym, zarówno ze światem upadłych aniołów, podobnych do upadku grzesznego duszy ludzkiej, jak i z aniołami światłości, z miłości do Stwórcy zawsze Mu podległych. Jednak boska osłona na życzenie i wolę samego człowieka może ulec zniszczeniu, a co więcej, te zniszczenia są genetycznie dziedziczone. Za grzechy człowieka cierpi cały jego ród - to jest powszechnie znane, i jest na to wiele przykładów.

 

Dlatego chłopczyk Wiaczesław nazwał swoimi wrogami naśladowców Messinga? Dlatego, ze przede wszystkim są to wrogowie Boga i wrogowie rodzaju ludzkiego i, oczywiście, jego również. To nie tylko stwierdzenie faktu, ale przedmiot wytężonej duchowej walki, jaka prowadził z duchami zła podniebnego chłopczyk Sławik, przy czym w sposób przemyślany i nieprzerwany.

 

Tej walki nie wytrzymywali czasem wielcy asceci chrześcijańscy, przez dziesiątki lat doskonalący się w dziedzinie duchowej, a chłopczyk Wiaczesław, pomimo swego oczywistego Bożego przeznaczenia i darów duchowych, był jeszcze po prostu dzieckiem. Bardzo surowo, gdy występował w telewizji Longo lub Kaszpirowski, zabraniał Sławoczka ludziom oglądać te audycje w telewizji, tłumacząc, że to jest nieludzkie i oddala od Boga.

 

Oto dlaczego masoni, Messing i jego naśladowcy – wrogowie Boży, wrogowie chłopczyka Wiaczesława i wszystkich ludzi, wchodząc do „Rozumnego Kosmosu” – i otrzymując informację od "tajemniczego wszechświatowego Czegoś”, manipulując tą informacją i życiem ludzi – a nawet po prostu ich zabijając, oszukanych i niewierzących, wysyłają dusze ludzi do piekła. Oni mają swoje własne cele, podobnie jak i cele ich ojca - diabła: wznieść się nad nami dowolnymi sposobami, aby nasze życie było układane nie według Przykazań Bożych i Jego Opatrzności, ale według ich dumnej, grzesznej, demonicznej woli.

 

Kiedy mówimy o darach duchowych, to podstawowym i najważniejszym jest pytanie o źródle ich pochodzenia, ponieważ zewnętrznie często jest trudno je określić, a błąd bardzo szkodliwie odbija się na zdrowiu fizycznym i duchowym.

 

Równie szkodliwe jak uznanie kłamstwa za prawdę jest również tego przeciwieństwo - uznanie prawdy za kłamstwo. Często grzeszą tym ludzie bardzo wykształceni, samodzielnie studiujący Pismo Święte. Czasami tak bywa z młodymi kapłanami. Tylko własna walka duchowa, pod okiem doświadczonego opiekuna duchowego - Starca, w miarę pokory jest w stanie ujawnić tajemnice świata duchowego, ale tylko osobiście, doświadczalnie. Poza walką, toczoną przez małego chłopczyka, Wiaczesława, życie duchowe jest niemożliwe – tak jak niemożliwe dla niewidomego jest zobaczenie światła, bez względu na to, jak dużo by o nim nie opowiadano.

 

Rzeczywiste dary Ducha Świętego dawane są przez Boga jedynie Jego wybranym, głęboko pokornym ludziom właśnie jako dary. Nie szukali ich ani Święty Serafim z Sarowa, ani Jan Kronsztadzki Cudotwórca (ros. Иоанн Кронштадтский Чудотворец – od. tłum.), ani Święty Mikołaj z Miry Likijski (ros. - Cвятитель Николай Мир-Ликийский – od tłum.), ani chłopczyk Wiaczesław – którzy za darmo otrzymali tę Łaskę Bożą i za darmo wspierali Lud Boży.

Niepokoi satanistów nasza Cerkiew, jej służba Bogu i żywe świadectwo wiary – życie i działalność chłopczyka Wiaczesława, któremu ludzie wierzą, idą do niego po pomoc i budzą się do prawdziwego życia duchowego. Tylko osobiste świadectwo wiary i życie według niej są miłe Bogu. Właśnie to wywołuje zaciekłą nienawiść naśladowców Messinga i innych manipulatorów świadomością ludzką.

 

Praca dla Boga i ludzi

Kiedy mąż znów wyjechał do Szadryńska, do Sławika rozpoczęło się prawdziwe pielgrzymowanie potrzebujących. Sławik bardzo się męczył i było mi go bardzo żal, ale on błagał mnie o cierpliwość i prosił: „Mamusiu, niech przychodzą”. I ludzie szli nawet w nocy. Z głupoty i własnej ignorancji narzekałam w myślach, a niekiedy nie wytrzymując, pytałam Sławika: „Kiedy to się skończy?”. Myłam, ubierałam, pilnowałam, aby Sławik mógł odpocząć. Począwszy od siedmiu i pół roku Sława już służył Bogu i ludziom, a ja byłam posługaczką. Ludzie zwracali się do niego ze swoimi problemami zarówno w szkole jak i na ulicy, ale wróg rodzaju ludzkiego nie drzemał. Obawiając się o życie swego dziecka – ucznia, kategorycznie zażądałam od niego natychmiastowego powrotu po zajęciach w szkole do domu i zabroniłam mu kontaktu z chorymi i okazywanie komukolwiek pomocy lekarskiej poza domem. Sławik był bardzo posłusznym dzieckiem i dokładnie spełniał moje żądania. Zaczęłam prowadzić dokładną kontrolę wszystkich jego działań. Po to, aby był on pod moją kontrolą, poprosiłam go, aby ludzi przyjmował tylko u nas w mieszkaniu. Kiedy wszystko zaczęło się odbywać na moich oczach, to mój strach o niego zwiększył się.

 

Na przyjęcie do niego przyjeżdżało mnóstwo różnych ludzi, zarówno uczeni jak i prości ludzie. Wszyscy, z którymi się spotykał, byli zdumieni i wdzięczni za rozwiązanie za pomocą danego mu od Boga daru ich, zdawałoby się nie do rozwiązania, problemów, ponieważ dla niego, rzeczywiście nie było żadnych tajemnic.

 

Dla zobrazowania powyższego – o wizycie naukowców z Moskwy:

Dwaj młodzi brodaci naukowcy okazali dokumenty i poprosili o zgodę na rozmowę ze Sławikiem. Przestałam już się dziwić gościom mego syna, ludzie przychodzili do niego po pomoc z różnymi problemami, ale ci uczeni wywołali i u Sławika zainteresowanie. W stolicy dowiedzieli się oni o cudownym chłopczyku, który opowiada o budowie ziemi i kosmosu, przepowiada przyszłość i specjalnie wyruszyli w delegację na Ural, aby się z nim spotkać. Sławik długo opowiadał im o wszechświecie, o ziemi, o Bogu. "Ale przecież to prawda - powiedzieli naukowcy - ludzie dlatego żyją na Ziemi, ponieważ Bóg potrzebuje ich energii, czy ludzie oddają ją Bogu”? Sławik się roześmiał, a później poważnie powiedział: „Bogu żadna energia nie jest potrzebna. On daje wszystko: i ludziom i zwierzętom i światu, i energię również”. Opowiadał potem im o kształcie Ziemi, jej budowie, pustkach wewnątrz Ziemi. Zapytali, czy można przedstawić budowę Ziemi w postaci wzorów. Sławik odpowiedział, że można, ale oni i tak nie zrozumieją. Powiedzieli, żeby im je podał, a oni spróbują. Sławik podyktował im długie matematyczne wzory, których oni rzeczywiście nie znali. Długo jeszcze opowiadał im Sławik, a oni ze zdziwieniem słuchali i zapisywali. Odchodzili bardzo późno, z żalem, że trzeba wyjeżdżać, a tak chciało by się jeszcze porozmawiać ze Sławikiem, tak interesującym rozmówcą. A interesujący rozmówca jutro rano powinien iść do szkoły, a była już druga w nocy i kleiły mu się oczy, ale mówił, że to jest ważne dla uczonych – i rozmowa i notatki.

 

Chcę powiedzieć jeszcze o tym, że Sławik do ostatniego oddechu głosił o Najświętszej Trójcy. Błagał ludzi, aby chodzili do świątyni, w miarę możliwości pościli i jak najwięcej się modlili. Kiedy ludzie to spełniali, to on się bardzo cieszył za nich, pozdrawiał ich za przyjęcie Komunii św., chwalił ich, modlił się za nich. W ostatnim czasie, tuż przed śmiercią, modlił się przez całe dnie za każdy drobiazg, wszystkim dziękował i wszystkim się kłaniał, a szczególnie, nie wiadomo dlaczego, mi. Przypomina mi się jedno wydarzenie. Pewnego razu Sławik stał na modlitwie obok ikony Boga naszego Jezusa Chrystusa. Świeca paliła się jasnym płomieniem i nagle zgasła bez żadnego powodu. Sławik bardzo silnie to przeżył. Zamiast po prostu zapalić świecę, zaczął ze łzami prosić Boga, aby świeca się zapaliła. Po pewnym czasie świeca zapaliła się sama, czemu się bardzo zdziwiłam.

 

Słowa Matki Sławika do Rosjan

Matka Sławika - Walentyna Kraszennikowa

 

Sens przyjścia chłopczyka Wiaczesława, na ile zrozumiałam, sens jego proroctw, - to przestrzec, uprzedzić ludzi. I on przyszedł, wypełnił swój czyn – uprzedził ludzi. A uzdrawianie – było jakby drugorzędne. On swoje słowa jakby potwierdzał takimi widzialnymi czynami, jak na przykład w ciągu sekundy wyleczenie nerwu trójdzielnego i jeszcze mógł przy tym spokojnie diagnozować, i w ogóle wszystko opowiadać. I jemu bez zastrzeżeń wierzono. Dlatego obecnie jest problem u ludzi. Oni wierzą w to, co powiedział chłopczyk – prorok, że te numery (chodzi o liczby 666 – od tłum.) są od diabła. I tak jest. Właśnie jest teraz ten czas, właśnie te numery i właśnie to zakończenie wieku.

 

I chcę bardzo prosić prostych ludzi: „nie bierzcie chipów, nie stawajcie się trupami”. Po przyjęciu chipa każdy człowiek – jak mówił Sławik – będzie jak kukiełka. Wyobrażacie sobie: z człowieka Bożego – kukiełka, zabawka dla diabła. Od kukiełki tej, - mówił,- będzie odchodzić bardzo wiele nici i wszystkie te nici będą w rękach diabła. Za jaką nitkę diabeł pociągnie – to kukiełka będzie robić to, co on chce. Czy wyobrażacie siebie, wy, z chipami: pociągnął on za nitkę i wszyscy zaczipowani zaczęli się śmiać, pociągnął za inną – i wszyscy płaczecie. Czy to będą ludzie? Ludzie, trzeba się opamiętać! Zrzućcie z oczu te zasłony! Nie jesteście przecież ślepi. Przecież inni mówią, świadczą, że to wszystko już jest, i Bóg jest. Bójcie się Boga! Więcej nic nie mam wam do powiedzenia. Nie bierzcie chipów, nie bierzcie. Nie bierzcie paszportu światowego, ponieważ chłopczyk – prorok powiedział: „Wszyscy ci, którzy przyjmą ten mikro schemat, gdy pociągną ich za nitkę, pójdą brać pieczęć”. Nie rozumiem, dlaczego takie mnóstwo ludzi idzie w stronę mroku, dlaczego zdradzają Boga. Sławik powiedział: „Dla korzyści.” I ludzie powinni się zastanowić, ponieważ wkrótce będzie pieczęć dla wszystkich, ponieważ chipy już weszły do życia.

Tylko pomyślcie, popatrzcie na swoich wnuków, na swoje dzieci. Co one mając 7-8 lat mogą wam powiedzieć? Czy mogą was wyleczyć? Nie mogą. Czy mogą wam powiedzieć, ze nie można brać tych mikro schematów, i co jest miłe Bogu, a co niemiłe? Nie mogą. A więc posłuchajcie małego proroka, który powiedział: „Nie bierzcie tych mikro schematów (chipów) pod skórę, ponieważ wszyscy, którzy je przyjęli, nie będą mogli nie wziąć i pieczęci”. A jeśli ktoś już teraz je ma, to niech postara się ich pozbyć. Być może coś jeszcze można zrobić. A im szybciej, im więcej ich nabierzecie – tym bliższa będzie zagłada świata. Dlaczego nie służyć Chrystusowi, dlaczego obowiązkowo Antychrystowi? Dlaczego taka śpiączka? Dzieci się zabija, dzieci już się gwałci, demony gwałcą. Wiecie, że to nie bajki, to ludzie przychodzą z różnych regionów kraju i mówią jedno i to samo.

 

Drodzy bracia i siostry, Sława przyszedł na ten świat, aby Wam powiedzieć, aby Was ostrzec, żebyście nie brali ogólnoświatowego paszportu szatana, żebyście nie przyjmowali jego chipów. Powiedział on, że pierwszym dokumentem nie-ludzkim – był voucher. Wszystkie inne, nawet małe zaświadczenie i wszelki inny dokument - wszystko jest od szatana i tym, którzy przyjęli jego znak (pieczęć) na czoło lub prawą rękę, Pan Bóg nie przebaczy. On oddał swoje życie, aby właśnie to wam powiedzieć. Można oczywiście, w imię dóbr ziemskich i nieczystego sumienia, atakować dziecko, ale przecież to jest bluźnierstwo, a Bóg nie pozwoli, aby Go wyśmiewano. Czy zapomnieliście, że w pierwszej kolejności powinniście patrzeć na swoje dzieci, przecież ich zdjęć nie palicie, nie zakopujecie do ziemi, a szanujecie, oprawiacie w ramki. A co robicie z Bożym dzieckiem?! I nie boicie się?! Jakież zacofanie?! Życzę wam, słudzy Boży, abyście się opamiętali – przecież Sławoczka przyniósł swój owoc, a nasz Pan Jezus Chrystus powiedział, że po ich owocach ich poznacie. Wybaczcie mi. Nie jestem teologiem, a po prostu matką Sławika. Błogosławiono mnie, abym się zwróciła do was, jak umiem. Wybaczcie mi, w Imię Chrystusa. Z miłością do Was grzeszna służebnica Boża Walentyna Kraszennikowa. -

 

Z woli Bożej matka chłopczyka Wiaczesława, 05.06.2007

 

  1. Proroctwa Sławika Kraszennikowa

 

Kilka spełnionych proroctw przytoczono we wprowadzeniu, przybliżającym osobę małego proroka: kim był i na czym polegała jego misja. Przepowiedział on dokładnie swoją chorobę (raka) i śmierć, a nawet, że jego trumnę będą nieść podpułkownicy oraz wiele wydarzeń z życia jego rodziny.

 

W dalszej części zostaną przedstawione proroctwa Sławika, z których większość dotyczy czasów przyszłych. Na początek kilka proroctw już spełnionych, o których przepowiadał przed śmiercią:

 

*** W Ameryce wysadzą w powietrze dwa wielkie jednakowe domy (WTC 9/11? – od tłum.). Następnie od dołu wysadzą Statuę Wolności. Wyglądać to będzie tak: statua zrobi jakby krok do przodu i rozsypie się. W Rosji również będą wysadzać domy. Na pytanie matki: „Komu to jest potrzebne? I kto będzie wysadzał?” - odpowiedział: „Swoi będą wysadzać”. (Co dokładnie się już spełniło, chodziło o pretekst do wznowienia wojny w Czeczenii i oskarżenie czeczeńskich bojowników - „terrorystów”, że to oni są sprawcami – od tłum.)

 

*** Na początku lat 90-tych pojawi się wspólna światowa waluta, pieniądze „rządcy światowego”, które będą się nazywać „euro”. Sprawy z tymi pieniędzmi pójdą pomyślnie i jako ostatnia przejdzie na nie Ameryka. Skąd mógł wiedzieć maleńki prowincjonalny chłopczyk na ponad 10 lat przed utworzeniem tej waluty i wpuszczeniem do obrotu pieniężnego?. O czymś, o czym nikt i nigdzie na świecie nie wiedział i nawet nie przypuszczał? Podając też poprawnie nazwę tej waluty?.

 

*** Na dwa dni przed 8 marca (Dniem Kobiet) powiedział matce: „Mamusiu, będę umierał, a oni będą śpiewać i tańczyć”. Matka nawet nie mogła sobie wyobrazić, co by to oznaczało. Dwa dni minęły spokojnie. Obok sali, gdzie leżał Sławik był pokój ordynatora, a naprzeciwko na korytarzu stał wielki telewizor. 8 marca w pokoju ordynatora zaczęła się zabawa personelu, a na korytarzu chore na raka dzieci rozpoczęły śpiewy i tańce, ustawiając głośność telewizora na całą moc. Cały oddział był wstrząsany rykiem telewizora, a Sławik leżał cicho z zamkniętymi oczami, aby matka się nie denerwowała i myślała, że on śpi. Czuł się wtedy bardzo źle, ponieważ robiono mu laparoskopię.

 

*** Poniżej jeszcze kilka krótkich proroctw, po których przytoczę te, dotyczące tematyki całego cyklu.

 

*** Los – Angeles, który obecnie się weseli, spali się w ogniu i lawie za swoje grzechy, i nastąpi to nagle i szybko.

 

*** Władywostok zginie bardzo szybko – od razu całe miasto. Fala, typu tsunami, runie na miasto i zmiecie cały Władywostok, od którego zostanie tylko jeden słup od latarni.

 

*** Miasto Tiumeń samo się zawali, szczególnie jego centrum, tam przez wiele lat wydobywano ropę naftową.

 

*** Gdy wszędzie będą występować katastrofy, Anglia zatonie, rząd Anglii wie o tym, ale nie będzie w to wierzył i dopiero, gdy od Anglii zostanie niewielki kawałek suszy, będzie zmuszony ewakuować się do Rosji. W tym celu tam będą zachowane statki.

 

*** Wszystko, co się będzie dziać w Rosji, będzie się również dziać na całej Ziemi. Wszystkie ciężkie budynki i budowle zawalą się, będą ogromne przesunięcia płatów Ziemi. Pojawią się ogromne pęknięcia – jak przepaście.

 

*** Niemcy będą się ogromnie cieszyć, kiedy się dowiedzą, kim jestem. Gdy matka zapytała dlaczego, odpowiedział: „Mamusiu, przecież tam przeżyłem pół życia”. (Po urodzeniu Sławika rodzice przez te lata mieszkali w Niemczech, ojciec służył w wojsku na terenie NRD – od tłum.)

 

*** Kraje nadbałtyckie – w jasny biały dzień, bez widocznych przyczyn, nie będzie trzęsienia ziemi, ani burzy – powstanie ogromnej wysokości fala … i wszystko zmyje, wszystko zabierze, zostanie tylko sam piasek…

 

 

* * * Na Uralu jest miasto, położone jakby w filiżance. W czasie uralskiego trzęsienia ziemi miasto to zostanie zawalone skałami i zalane wodą i nawet żadne zwierze nie uratuje się z tego miasta, a w Moskwie nawet nie pomyślą, aby przyjść mu z pomocą.

 

A u ciebie, mamusiu, - powiedział Sławik,- rozbiją się nie tylko wszystkie naczynia, ale i wszystko, co szklane. Rozsypie się tez stojące obok przedszkole, które przed tym będą długo remontować. Matka potwierdza: „Rzeczywiście, remont przedszkola trwał ponad 6 lat i oto całkiem niedawno zostało otwarte”. „W przedszkolu nikt nie zginie, tam w tym czasie nikogo nie będzie” – powiedział Sławik. Na Uralu będzie kilka trzęsień ziemi o bardzo wielkiej mocy.

 

Czasy Antychrysta, znak (pieczęć) Bestii, chipy, czipizacja

 

Przyjdzie czas, opowiadał Sławoczka, że na Ziemi do władzy przystąpi nowy władca światowy (Antychryst), który dopuści wszystkie wady, tłumacząc, że Bóg rzekomo nie potrzebuje, aby ludzi się powstrzymywali, że wszystko zostało stworzone po to, aby ludzie się cieszyli i doznawali rozkoszy, przyjemności. Ludzie będą oburzeni tym, że ich „nieprawidłowo” nauczał Kościół Święty. Przyjmą fałszywe nauczanie władcy świata, o tym, że Bogu nie jest potrzebna wstrzemięźliwość i posty, i w ogóle pobożne życie.

Sławik trzymał się za serce, patrząc na tworzące się wszędzie nieprawości. Szczególnie się dziwił zachowaniu kobiet. Po prostu jego to zdumiewało. Mówił: "Mamusiu, jakie te panie są bezwstydne! Jakie rozpustne! I im bliżej do przyjścia Chrystusa, tym bardziej ludzie będą rozpustni".

Sławik powiedział, że kiedy diabeł będzie czynić fałszywe cuda i mówić, że on – jest Bogiem, to chrześcijanie zobaczą w nim Jezusa Chrystusa, muzułmanie – Mahometa, a buddyści - Buddę, ale niektórzy buddyści zaczną się wahać, ponieważ Budda nie zamierzał przyjść. Sławik mówił: "Mamusiu, wokoło niego będzie tyle demonów! I ludzie będą widzieć w nim Boga, przy czym każdy swego, a demony będą im się wydawać Aniołami. Od diabła będzie szedł silny smród, ale ludzie tego nie będą czuli. Tylko niektórzy nie pójdą patrzeć na niego." Sławik dziwił się, mówiąc: "Jakiż on jest bezwstydny! Jaki straszny! Twarz, jakby posypana mąką, - biała i tak ze złością na mnie patrzy." Diabeł będzie "przesuwał" góry, a ludzie będą dotykać te góry, które "przyszły" zza morza z wielkim zdziwieniem, a w rzeczywistości żadnej góry tam nie ma! To im się będzie tylko wydawało. Ale ogień z nieba, który będzie pokazywał, ten będzie realny.

Ludzi, którzy pozostaną wierni Bogu, Pan będzie ukrywał taką siłą, że ludzie ci, mieszkający w małych osadach, będą niedostępni dla sił zła. Ich po prostu nie będzie widać. Ci, którzy nie zdradzą Boga, w niczym się nie zmienią, po prostu pozostaną zwykłymi ludźmi. I to jest ich zwycięstwo. Sławik powiedział, że będzie taka osada, do której nie będzie mógł przeniknąć żaden „zaszóstkowany” (ros. - «зашестеренный», czyli ten, który przyjął pieczęć Bestii – trzy szóstki - od tłum.). Wszystko dokoła zostanie otoczone fosą, a rów wypełniony wodą. Wszystkie wrota zostaną szczelnie zamknięte. Jednak jednej osobie w jakiś sposób uda się dojść do ściany, ale Boża Moc tak go odrzuci, że przeleci on z powrotem przez rów, wstanie na czworaki, otrzepie się i z wielką złością odejdzie.

Później wrócą wszystkie choroby, o których ludzie już zapomnieli. Jedna choroba pojawi się bez nazwy, od której będzie mnóstwo trupów na ulicach i nikt nie będzie ich chował. Będą po nich pełzać robaki i wokół będzie panował smród. Sławoczka powiedział: "Mamusiu, ludzie będą iść i umierać w ruchu, ponieważ zupełnie nie będą mieć energii. W naszym mieście będzie tak samo". „To, co będzie się dziać w Rosji, tak samo będzie i w innych krajach” – często mówił Sławik. - „Sławoczka, a co to za choroba, jak ona się nazywa?”- zapytała matka. – „Niech popatrzę, mamusiu. Oto dom, gdzie mieszkamy, i po cichutku, powoli chodnikiem idzie kobieta. Idzie i widzi, że przed wejściem do domu obok ławeczki umiera jej znajoma, upadła i umiera. Kobieta się zatrzymała i myśli: „Może jej pomóc? A czy starczy mi sił? Czy dojdę potem do mieszkania i zobaczę swoje dzieci?” … I powoli idzie do wejścia… Nie, mamusiu, ta choroba nie ma nazwy”.

Pewnego razu Sławoczka opowiadał o lekach, które później będą fałszowane. „Jak to,- powiedziałam, - będą fałszować leki?”„Wiesz, mamusiu, teraz, jeśli ktoś ma ból głowy, to wypije Analgin (polskim odpowiednikiem jest Pyralgina – od tłum.) i ból głowy ustaje, jeśli boli żołądek, to popije tabletkę na żołądek i ból przestaje. A później będzie tak: zabolała głowa, zażył Analgin, tylko on już jest sfałszowany i ból głowy nie ustaje, a będzie jeszcze silniejszy, przy niewielkim bólu żołądka wypije lekarstwo na żołądek i człowiek dostanie kolki, oto, co znaczą sfałszowane leki. A ludzie długo nie będą podejrzewać, że ktoś tak specjalnie fałszuje lekarstwa, żeby nie leczyć i ludzie będą pić jeszcze i jeszcze, a bóle będą co raz silniejsze… tysiące ludzi będzie umierać, zatrutych takimi lekarstwami. W tym czasie profesor profesorowi po znajomości będzie dawał pół tabletki Analginu ze starych zapasów, ponieważ wszystkich ludzi będzie bardzo bolała głowa”.

Któregoś razu w kuchni piliśmy herbatę i rozmawialiśmy. Nagle skronie moje przeszył bardzo silny ból, pojawił się nagle i szybko znikł. Sławik to zauważył i powiedział: „Mamusiu, złe duchy nieustannie atakują człowieka z góry. Energia demoniczna w postaci czarnych grudek nieustannie się przemieszcza z wielka szybkością, starając się wejść w człowieka, przebić go, a gdy to im się nie udaje, to człowiek i tak odczuwa ostry ból w którymś miejscu swego ciała, w tym, jak teraz u ciebie, w skroniach”.

 

Jeszcze Sławik powiedział: „Będą ginąć drzewa i pewien człowiek zrobi lek jakby z destylacji brzozy i to lekarstwo będzie bardzo pomagać ludziom i ludzie będą gotowi oddać mu wszystko, co tylko mają za to lekarstwo i mógłby on być bardzo bogaty, ale jemu jest to niepotrzebne”. Często powtarzał: „Świat cały zgubi korzyść!” i intonacja jego głosu była albo gniewna, albo smutna, albo prosząca: żeby ludzie nie dokonywali wyboru, opierając tylko na tym, czy „jest to korzystne dla mnie lub nie”? Sławik bardzo się dziwił, że tak beztrosko ludzie żyją: oprócz sławy, przyjemności, władzy i dorobkiewiczostwa wielu nie szuka niczego więcej. To go bardzo dziwiło i wtedy powtarzał: „Przecież kiedyś i tak każdy stanie przed Bogiem! I co wtedy powie Bogu?”.

 

Sławika często pytano o to, jak będziemy żyć w przyszłości, co będzie się działo w Rosji, na świecie, o władcach naszego kraju. To, co opowiadał Sławoczka było niesamowite, czasem – przerażające, niekiedy - wydawało się niemożliwe, ale bardzo wiele już się spełniło teraz. Bardzo mało pamiętam jego przepowiedni o przyszłości. Przypominam, że w grudniu 1991 roku mówił mi, że na Kaukazie będzie krwawa, niekończąca się wojna, zginie bardzo wielu cywilów, będą zniszczone miasta. Że będą spadać i rozbijać się samoloty. Mówił, że bez wojny będzie ginąć i „znikać” więcej ludzi niż na wojnie. Że od ciężkiej choroby umrze Raisa Gorbaczowa, i że przed śmiercią u niej nie wszystko będzie dobrze z głową, a Gorbaczow zostanie sam, nikomu niepotrzebny. Że bardzo zachoruje Borys Jelcyn, ale nie umrze, ale w końcu będzie zmuszony odejść ze stanowiska prezydenckiego. Następnie będzie przywódca, który nie należy do żadnej partii i nikt go nie zna. Ostatnim przywódcą będzie ten, który opowie prawdę o Gorbaczowie i Jelcynie. Że zaczną się różne znaki na Ziemi i na Niebie, ludzie bardzo się nimi zainteresują i zapomną o nich. O znakach tych Sławik opowiadał dokładnie tak, jak napisano o nich w Ewangelii, o zwodzeniu ludzi. Prosił mnie, abym nie patrzyła, nie interesowała się tymi „cudami”, których wiele będzie pokazanych na Niebie i Księżycu – to będą demoniczne zwodzenia. Że na Księżycu jest bardzo wiele demonów (diabłów, biesów – od tłum.), będą oni pokazywać różne sztuczki i na Księżycu i na Niebie oraz Słońcu. „Dlatego ,- powiedział, - interesować się tym, tobie, mamusiu, nie wolno, bez względu na to, co by tam ciekawego nie występowało”. Że Ameryka dla pozoru zawrze pokój z Rosja, ale na wszystkich granicach Rosji będą stać amerykańscy żołnierze. Zaczną wwozić do Rosji amerykańskie produkty żywnościowe i wyroby powszechnego użytku, wszyscy z radością będą je kupować, sklepy będą zawalone tą „obfitością”. Wszystko będzie u nas amerykańskie, nawet kino.

 

Sławik mówił, ze ludzie nauczą się leczyć raka. Że nadejdzie czas, kiedy zaczną podnosić ceny i pensje, a na półtora do dwóch lat przed głodem zarobki zostawią wysokie, a ceny na towary, szczególnie na żywność, znacznie obniżą. Znów zostaną otwarte sklepy państwowe i hurtownie. Praca komór celnych się zmieni i towary będą bez przeszkód przechodzić przez nie. Początkowo jakość towarów będzie niska, ale później będzie lepsza. Ludziom pozwolą trochę pożyć dobrze, a później żywność schowają przed ludźmi pod ziemię i zacznie się głód. Rosja zacznie się dzielić. Nawet niewielki republiki, typu Tatarstan, będą się oddzielać, Będzie to sprzyjać przeżyciu ekonomicznemu, ale podczas powstania katastrof nie będzie wzajemnej pomocy, ponieważ każdy region będzie zajęty tylko swoimi problemami. Wyłączenia prądu zaczną się od Dalekiego Wschodu, a następnie będą wyłączać wszędzie. Wszędzie będzie zimno, ponieważ nie będzie włączane ogrzewanie. Wyłączą gaz i prąd. W szkołach nie będzie nawet kredy i papieru. Dzieci będą wałęsać się na ulicy. Wrócą wszystkie choroby. W Czelabińsku zakłady staną i opustoszeją, pozostanie tylko straż. Następnie te opustoszałe zakłady będą zapadać się pod ziemię. Wszystkie gigantyczne budowle zapadną się pod ziemię. Pozostali na ziemi ludzie będą cierpieć głód i pragnienie. Woda zacznie znikać z powierzchni Ziemi, uciekać. (Mówił już o tym św. Serafim Sarowski. Gdy postawi się obok studni krzyż, to woda zawsze w niej będzie – od tłum.). Woda, która pozostanie, zacznie robić się gęsta, cuchnąca i czerwona, podobna do krwi umarłego człowieka. Rośliny przestaną rosnąć. Nie będzie wiatru, ani deszczu. Wszelkie paskudztwo wylezie z pod ziemi na wierzch.

 

Dla tych, którzy przyjmą pieczęć Antychrysta, zbudują sklepy, w których będą najlepsze towary i najlepsze produkty spożywcze. Dla tych, którzy nie przyjmą pieczęci, również przez pewien czas będą otwarte sklepy, w których będą towary złej jakości i bardzo wysokie ceny. Następnie i tych sklepów nie będzie. Młodych ludzi Antychryst zdeprawuje przyzwoleniem na wszystko, dopuści wszystkie nałogi i zboczenia. Swoich Bóg ochroni i nikt nie umrze z głodu, tylko przez niedługi czas ludzie będą cierpieć uciążliwości, a Bóg pospieszy im na pomoc. Aniołowie Pańscy będą bronić ludzi, którzy nie zdradzili Boga.

 

A nasze zakłady i fabryki w tym czasie zostaną zamknięte, pojawi się bezrobocie. Ale wszystko „nie nasze” szybko Rosjanom znudzi się i będą oni z radością oglądać nawet mały rosyjski znaczek. Czas diabelski – czas zamiany wszystkiego: uczuć, wiary, towarów. Na Dalekim Wschodzie Rosji opustoszeją miasta, szczególnie miasteczka wojskowe, ludzie będą stamtąd wyjeżdżać, ponieważ nie będzie światła i ogrzewania. A Chińczycy, Koreańczycy i Wietnamczycy masowo zasiedla te tereny i będą jak u siebie w domu. Jeszcze Sławik mówił, że zacznie się straszna wojna światowa i to, co dzieje się w Rosji, będzie się dziać we wszystkich państwach. Rosja będzie również wciągnięta do tej wojny światowej, "niechętnie, nie chcąc, ze względu na jakieś okoliczności i spełnienia niektórych przepowiedni na temat Rosji -wyzwolicielki". Do armii rosyjskiej będą brać wszystkich mężczyzn, a później i kobiety. W domach zostaną tylko starsze kobiety, starcy i małe dzieci. Wszystkie dziewczęta i kobiety, które nosiły spodnie, będą przymusowo wcielone do armii, ponieważ armia w tym czasie będzie w stanie "upadku" i prawie w całości trzeba będzie tworzyć ją na nowo. W armiach innych krajów będzie tak samo. Sławik powiedział, że w domu nie wolno trzymać psów, że psy powinny żyć na dworze. Że nie wolno zbierać masek, czaszek, książek fantastycznych itp., ponieważ osiedlają się w nich złe duchy. I odwrotnie – obrazów Świętych złe duchy nie wytrzymują. Nie lubią one palących się świec, zapachu kadzidła, modlitw, np. „Ojcze nasz”, od których zaczynają się miotać i znikają. Świątynie będą puste, i nieoficjalnie pozwoli się w nich otworzyć niewielkie warsztaty, głównie stolarskie. Kiedy będzie głód, straszny głód, kobiety z głodu powiozą swoje skarby, w tym stare, zabytkowe ikony, do sklepów komisowych w Czelabińsku, a głodni sprzedawcy będą ze strachem pracować w tych sklepach obrazów, ponieważ Bóg będzie te sklepy palił ogniem.

 

Wyżsi dowódcy, którzy nasłuchali się o Sławiku, prosili mego męża o spotkanie z nim, czasami mąż zabierał syna na poligon, gdzie dyskutował z wojskowymi. On bardzo kochał naszą armię, dorastał w miasteczkach wojskowych, i sam jako syn wojskowego - bardzo ubolewał, że armię wkrótce rozwalą, i zamiast niej utworzą brygady szybkiego reagowania. On tak i nazwał je – „brygady szybkiego reagowania”, które przed przybyciem władcy świata - Antychrysta, będą każdy, nawet najmniejszy przejaw ludzkiego niezadowolenia, "gasić" swoim szybkim pojawieniem się. I te brygady już są... Sławoczka mówił, że na wszystkich naszych granicach będą stali Amerykanie, ale do Rosji nie wejdą. Państwo nasze będzie policyjne, w pociągach, na drogach, wszędzie będą sprawdzać dokumenty i pieczęć i kto jej nie będzie miał, temu będą mogli nanieść ją siłą. Człowiek nie będzie mógł żyć w dwóch miejscach, na przykład w domu i w mieszkaniu, ponieważ wszelkie przesunięcia ludzi, wyjazdy poza miejsce zamieszkania, będą ściśle ograniczone, szczególnie tych osób, które nie przyjęli znamienia Antychrysta. To obecnie ludzie mogą na weekendy i latem pojechać z mieszkania do domu lub domku letniskowego (ros. – daczy – od tłum.), a w czasach ostatnich lepiej jest mieszkać w domu, ponieważ zamieszkanie i wyżywienie są w pobliżu. I wyłączenie wszystkich "wygód" łatwiej jest znieść w domu niż w mieszkaniach w mieście.

 

Bóg nie przebaczy ...

Dodano potwierdzające cytaty z Apokalipsy św. Jana …

Jeszcze w czasach sowieckich Sławik powiedział: „Mamusiu, w tajemnicy przed rodzicami w niektórych moskiewskich klinikach położniczych noworodkom wszczepia się pod skórę mikro schematy (chipy), rodzice nie wiedzą, od czego takie mądre dziecko im się urodziło”. Matka Sławika: „A dzisiaj widzę, że proroctwa jego się spełniają i satanistyczne chipy przygotowane już są dla wszystkich. O tym z dumą informują w telewizji, pokazują laboratorium, w którym na każdego z nas jest przygotowany ten żywy mikro schemat, tj. biochip. A co to jest? I kim jest właściciel, który zajmie nasz organizm, wejdzie do każdej komórki naszego organizmu i kim będziemy po tym? Wnioski trzeba robić samemu. Pierwszym nie-ludzkim dokumentem w naszym kraju był voucher, również następne dokumenty będą od szatana. Przyjdzie czas, kiedy człowiek będzie chciał otrzymać małe zaświadczenie, a mu powiedzą: „Weź numer, inaczej zaświadczenia nie damy”. Dokumentem końcowym będzie paszport światowy”. Po biochipie Sławik powiedział: „Będzie maleńka, bardzo sympatyczna szara płytka (kartonik) – światowy paszport i kiedy ludzie będą go odbierać, to specjalne urządzenie zostanie zainstalowane w taki sposób, że na czoło lub prawą rękę, którą, z reguły, wyciągamy, gdy coś bierzemy, w tym czasie naniesie promieniami (jakimiś izotopami) trzy maleńkie szóstki (666) w postaci tatuażu i Bóg nie przebaczy nikomu, kto przyjmie pieczęć”.

"A inny anioł, trzeci, przyszedł w ślad za nimi, mówiąc donośnym głosem: „Jeśli ktoś wielbi Bestię i obraz jej i bierze sobie jej znamię na czoło lub na rękę, ten również będzie pić wino zapalczywości Boga przygotowane, nierozcieńczone, w kielichu Jego gniewu; i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten, kto bierze znamię jej imienia”. (Apok. Św. Jana 14: 9, 10, 11).

 

"I sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło" (Apok. św. Jana 13, 16).

 

Początkowo te szóstki nie będą widoczne, ale potem jak elektroniczna tablica na czole i na ręce będą świecić zielonym światłem. Jeśli osoba spróbuje pozbyć się tych szóstek i odrąbie sobie rękę, to szóstki pojawią się na kikucie, i wtedy, gdyby człowieka porąbać na kawałki, to na każdym kawałku pojawia się trzy szóstki. Na początku ludzie będą się wstydzić i ukrywać ten znak, ale później przestaną się krępować i zaczną otwarcie nosić tę pieczęć Antychrysta.

 

W Apokalipsie Świętego Jana opisano to w ten sposób: "I poszedł pierwszy (Anioł) i wylał swą czaszę na ziemię. A wrzód złośliwy, bolesny, wystąpił na ludziach, co mają znamię Bestii i na tych, co wielbią jej obraz" (Apok. Św.Jana 16, 2).

Stopniowo ci ludzie staną się bardzo źli, będą ich męczyć choroby i ropiejące rany. Szczególnie będą źli na tych, u kogo nie będzie tej pieczęci. Jeżeli człowiek nie wytrzyma głodu, wejdzie do sklepu i weźmie sobie produktów, to, przechodząc przez kasę, postawią mu "666", jeśli nie miał tego znaku. Ludzie, którzy prawdziwie lub przez kłamstwo otrzymali szóstki, nie będą mogli umrzeć. Staną się jakby nieśmiertelni. Sławik powiedział, że "jeśli taka osoba ze względu na straszne życie zechce zakończyć życie samobójstwem i rozpędziwszy się samochodem uderzy np. w mur, i zostanie wraz z samochodem rozerwana na kawałki, to jak potwór w filmach horroru ponownie pozbiera się z kawałków w całego człowieka i znów ożyje”.

W Apokalipsie św. Jana napisano na ten temat: „I w owe dni ludzie szukać będą śmierci, ale jej nie znajdą, i będą chcieli umrzeć, ale śmierć od nich ucieknie”. (Apok. Św. Jana 9, 6). Według Apokalipsy ma to trwać 5 miesięcy.

 

Święty Jan Ewangelista mówi: "I że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jego imienia" (Apok. Św. Jana 13,17). Sławik mówił również, że ci, którzy nie przyjęli pieczęci, nie będą mogli nic w sklepie kupić, również „zaszóstkowane” jedzenie tez nie będą mogli jeść. Nawet nie będą go mogli przełknąć, kiedy ludzie, którzy przyjęli pieczęć, ich krewni, zechcą im pomóc, oddając część swoich produktów. W tych czasach, w niektórych miejscach dzieci będą umierać z głodu, a Moskwa będzie żyć świątecznie, ale później zacznie zapadać się pod ziemię. Będzie się poruszać jak po równi pochyłej, a kiedy Jezus Chrystus postawi stopę na Placu Czerwonym, to wtedy resztki Kremla wraz z gwiazdą ostatecznie się zapadną. W tym czasie przywódca, prawdopodobnie, przeniesie się do Bonn i stamtąd będzie rządzić narodem.

Ludzie, którzy otrzymali nowe paszporty światowe, będą na początku korzystać ze wszystkich dobrodziejstw, wszystko kupować, wszędzie jeździć, jeśli będą mieć pieniądze, ponieważ i biedni i bogaci pozostaną przy swoich możliwościach (stanach posiadania) i tytułach, ale potem oni również nie będą mogli nic nabyć i zrozumieją, że zostali oszukani i będą bardzo źli… Nastanie straszny głód, zostanie on wywołany sztucznie… Przyjdzie czas, kiedy donosić i zdradzać będą nawet bliscy ludzie, i z powodu donosów będą torturować, wysyłać na zesłanie i zabijać uczciwych ludzi i prawosławnych chrześcijan, prawdziwych kapłanów i zakonników. Oprócz tego, będzie bardzo dużo urządzeń podsłuchowych, nawet na ulicy ludzie będą się bali rozmawiać. Nastaną czasy gorsze, niż za Stalina. Zwykłych normalnych ludzi pozostanie bardzo mało. Prawie wszyscy będą zajmować się spirytyzmem i żyć, słuchając podpowiedzi i pod kierownictwem demonów, ponieważ będą ich wyraźnie słyszeć i nawet z nimi rozmawiać, uważając ich za „wyższy rozum”. Będą się oni wyśmiewać ze zwykłych ludzi, uważając ich „za zacofanych, nie współczesnych, niewykształconych i niepotrzebnych na Ziemi, ale z nimi będzie Bóg. Święty Jan Apostoł przytacza słowa Pana Jezusa: „To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli, Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę. Jam zwyciężył świat.” (J 16,33). A z czasem, kiedy zrozumieją, że to oni, którzy otrzymali znak Bestii, wpadli w sidła diabła, będą tak źli, że byliby gotowi własnymi rękoma rozerwać tych, którzy ocaleli. Tak jak za czasów Noego, przed potopem, szli zdemoralizowani, a przed nimi biegła złość, tak i w nadchodzących czasach normalni, ocalali ludzie, będą zmuszeni chować się przed zwiedzionymi, ale nadejdzie czas: ”I otrze Bóg z ich oczu wszelką łzę, a śmierci już odtąd nie będzie. Ani żałoby, ni krzyku, ni trudu już odtąd nie będzie, bo pierwsze rzeczy przeminęły” (Apok. Św. Jana 21, 4). Sławik powiedział, że Bóg nikomu nie przebaczy, kto przyjął światowy paszport i pieczęć Antychrysta, bez względu na to, co tylko ludzie nie wymyślą na swoje usprawiedliwienie. „Oto przyjdę niebawem, a moja zapłata jest ze mną, by tak każdemu odpłacić, jaka jest jego praca”. (Apok. Św. Jana 22, 12)

 

UFO, kosmici (przybysze z innych planet, ufoludki itp.)

 

Sławik mówił, że tzw. kosmici, przybysze z innych planet, ufoludki czy jeszcze inaczej nazywani – to są po prostu demony, które znajdują się w powietrzu i kiedy zaczną często rozbijać się samoloty i helikoptery, to nie od tego, że są stare lub coś w nich się uszkodziło, a będzie to się działo tak długo, dopóki ludzie nie zdadzą sobie sprawy, że zajmowanie przez nich przestrzeni powietrznej jest niepożądane, ponieważ loty ludzi przeszkadzają UFO, czyli demonom przeprowadzać swoje czynności w powietrzu, albowiem przygotowują się oni do wojny z Bogiem i zawracają ludziom głowy, znajdując się w kontakcie z najpotężniejszymi ludźmi tego świata. Kosmici porywają ludzi i wykorzystują ich jako niewolników, jest u nich wiele miejsc, w których w niewoli pracują "zaginieni". Na przykład, na Ziemi jest tak zwany przez ludzi Rów Mariański, na dnie tego rowu jest gruba warstwa mułu i innych osadów wodnych, a pod nimi jest jeszcze drugie dno, dokąd zapadła się Atlantyda. Miasto jest w dobrym stanie i jest chronione przez UFO, czyli demony, aby ludzie tego miejsca nie znaleźli. Niewolnikami UFO są żywi ludzi, których oni kradną, ale sami im się nie pokazują, aby ludzie by zwariowali, ponieważ wygląd tych „przybyszów z innych planet” jest przerażający.

Gdyby Atlantyda została zbadana przez ludzi, to wyobrażenie ludzi o wszechświecie bardzo by się zmieniło. Wtedy ludzie by zrozumieli, kim są ich prawdziwi wrogowie i zaczęliby z nimi walczyć. A „im” jest to niepotrzebne. "Oni" bardzo boją się Jezusa Chrystusa i ze strachu są ograniczeni w swojej działalności, inaczej ludzi, jako takich, już dawno nie byłoby na Ziemi. Dla „nich” najważniejszym jest – aby człowiek zginął bez nawrócenia się do Boga, bez prawdziwej wiary, traktując życie i śmierć niepoważnie, jako zabawę. A po śmierci żeby stał się ich własnością, chociaż niektórzy już i przy życiu są wykorzystywani jako wykonawcy zła, ci ludzie "zabawki" w rękach demonów. Ludzie mogliby znaleźć jeszcze jedną budowlę, która otworzyłaby im oczy na swoich wrogów, ale ona jest również ściśle strzeżona przez te same siły. Budowla ta jest typu ludzkiego umysłu - komputera, ale o wiele bardziej doskonałego, znajduje się ona w górach, w skale, w idealnym stanie, wyglądem zamaskowana pod skałę.

 

Sławik tez mówił, że pół materialne UFO wykorzystują jako paliwo brylanty (diamenty), które dostarczają demonom dla UFO „silni tego świata”, tj. „Illuminaci” z Rządu Światowego. Im większy brylant, tym lepiej dla "nich", dlatego historie kradzieży dużych znanych brylantów są zawsze związane z zabójstwem wielu ludzi wcale nie ze względu na wartość tych brylantów, lecz z tego powodu, że powinny być one przechowywane u określonych ludzi. Po pewnym czasie ludzie nauczą się robić takie same statki, jak UFO, tylko na innym paliwie. Ludzie uwierzą, że Jezus Chrystus jest Zbawicielem i w każdym statku powietrznym będzie niegasnąca lampka i ikona Pana. Będzie to krótki okres, kiedy Pan pozwoli człowiekowi stoczyć walkę z demonami pod nadzorem Niebios.

Sławik mówił, że kiedy kosmici biorą od człowieka skórę, rzekomo do analizy, to później, w rzeczywistości, z maleńkiego kawałeczka skóry hodują wieki płat ludzkiej skóry, który naciągają na siebie. Oni przygotowują się do zejścia do nas pod postacią przybyszów z innych planet, prześladowanych przez "złe siły kosmiczne", a w rzeczywistości przez Boga, ale ich prawdziwy wygląd będzie bardzo zamaskowany i działać w świecie rzeczywistym będą oni pod postacią prawdziwych ludzi, a czasami będzie następować straszna "zamiana"- w miejsce skradzionego człowieka pojawi się „ten”, całkowicie zewnętrznie nie do odróżnienia od prawdziwej osoby, a ludzie porwani (ukradzeni) zostaną albo zlikwidowani albo wysłani do niewoli.

Do UFO, które wylądują na całej Ziemi demony zaproszą ludzi do badania i leczenia. Ludzie masowo pójdą do nich po zdrowie, a wyjdą jako "zdrowi zombie." To tylko jeden z rodzajów oszukiwania ludzi, będą też inne metody zombizacji, w zależności od poziomu duchowego człowieka. Innym razem Sławoczka powiedział, że nie wszyscy naukowcy uwierzą „ich” cudom i to sprawi, że wykonają oni takie urządzenie, które pozwoli naukowcom wśród ludzi rozpoznawać tzw. „przybyszów z innych planet”, czyli ucieleśnionych demonów, którzy są przerażający, bardzo straszni. W tym urządzeniu wszystko fałszywe, co zostało zrobione "pod człowieka", u diabłów będzie widoczne jak na rentgenie, cała ich wewnętrzna istota. Będzie ich taka ilość, że naukowcy po prostu się przerażą. Pewnego razu Sławik powiedział swojej mamie: „Będzie taki uczony, który mi, mamusiu, bardzo uwierzy u wraz ze swoimi kolegami – uczonymi skonstruuje przyrząd do określania demonów, zamaskowanych pod ludzi”. Żeby sprawdzić przyrząd w działaniu schowają się oni w określonym miejscu. Będzie głucha, ciemna noc, i naraz bezszelestnie pojawią się ci ludzie – nieludzie. Naukowcy przygotowywali się do ujrzenia straszliwego widoku tych nieludzi, ale gdy zobaczą ich w urządzeniu - jest ono podobne w działaniu do lornetki, to znaczy, że będzie ich widać z daleka, to z przerażenia prawie zaczną krzyczeć, albowiem ogarnie ich panika. Jednak uczeni wytrzymają i nie zakrzyczą, nie uciekną – dlatego zostaną żywi i będą tych nieludzi obserwować. W ten sposób w świecie pojawi się informacja, potwierdzona przez uczonych o tym, jak i co się dzieje z zamianą ludzi. Urządzeń tych zostanie zrobiona wielka ilość i będą one bardzo przydatne dla ludzi. Używane będą bardzo różnorodnie. Sławoczka nie tylko opowiadał, on jakby brał udział w przyszłej rzeczywistości, dlatego jego opowiadania o przyszłych wydarzeniach są tak żywe i wiarygodne. …

W domach i mieszkaniach będzie niespokojnie. Ludzie będą oglądać różne anormalne zjawiska.

 

Wojna z Chinami

 

W tamtym czasie powstanie konflikt Ameryki z Chinami i kiedy będą oni na krawędzi wojny, to Amerykanie w ostatniej chwili przestraszą się Chin i napuszczą je na Rosję. I zacznie się straszliwa wojna z Chinami. Wojna będzie taka, że niekiedy bez jednego wystrzału ogromne terytoria zostaną zajęte przez Chiny: wieczorem mieszkańcy zasną jako Rosjanie, a rano obudzą się jako Chińczycy. Ale w wielu miastach i wsiach będą krwawe walki. Sławik mówił, że Chińczycy będą zabijać naszych mężczyzn i chłopców, i sterylizować naszą ludność na podbitych terytoriach. Na podbitych ziemiach Chińczycy będą okrutni we wszystkim. Świątynie chrześcijańskie i muzułmańskie meczety zdobywcy tylko trochę przerobią, zrobią dachy po chińsku, przed wejściem umieszczą smoka, który zamiast dzwonu będzie głuchym, przeciągłym dźwiękiem zwoływał naród do oddawania czci, natomiast ci, którzy nie pójdą, zostaną bezlitośnie zabici lub powieszeni. Chińczycy jak mur pójdą podbijać ziemie różnych narodów, ludzi, tam mieszkających, będą zabijać, i wtedy Amerykanie, po raz pierwszy w świecie na tak masową skalę zastosują na Chińczykach nową broń psychologiczną (psychotroniczną? – od tłum.), która oddziałuje tylko na tę rasę i pogonią ich z powrotem. Chińczycy, którzy znaleźli się pod działaniem tej broni, będą uciekać ze wszystkich podbitych ziem z powrotem do Chin, i tam będą chować się w ciemne miejsca i drżeć, jak ze strachu. Działanie tej broni psychologicznej jest takie, że nawet u siebie, w Chinach, oni już nigdy nie będą mogli być normalnymi ludźmi. Wszyscy Chińczycy, którzy trafią pod działanie tej broni, wymrą.

 

 

Od tłumacza

Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Imperium Bioterroru”, który przetłumaczyłem w sierpniu 2014 r. dla <Wolnej Polski>. Opisano tam prace amerykańskich naukowców mikrobiologów nad tworzeniem nowych form wirusów i bakterii, które m.in. maja działać wybiórczo tylko na pewne rasy, grupy etniczne ludzi. Załączam wyjątek z tego artykułu. Zainteresowanym chętnie wyślę ten artykuł (mój adres: andrzejleszczynski1@wp.pl ). Artykuł dotyczy współczesnej broni biologicznej (bakteriologicznej), natomiast broń, która będzie użyta wobec Chińczyków jest bronią psychotroniczną (psychologiczną). Ta pierwsza broń działa na ciało, a ta druga – na psychikę.

 

[…] Broń etniczna i genetyczna

Poczynając od lat 70-tych w USA były prowadzone przyspieszone opracowania "broni etnicznej”. I jak uważa wielu ekspertów, do chwili obecnej wynaleziono nowe szczepy śmiertelnych wirusów, które mogą rozprzestrzeniać się tylko w określonym środowisku etnicznym.

 

Tak więc, "nietypowe zapalenie płuc" atakuje przede wszystkim Chińczyków i mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej, Ebola i AIDS - Afrykanów. Izraelscy naukowcy próbują stworzyć podobną broń biologiczną, skierowaną przeciwko Arabom.

 

Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne niedawno oświadczyło, że "postępowy rozwój genetyki może już w niedalekiej przyszłości stać się przyczyną przeprowadzenia na niespotykaną skalę czystek etnicznych".

 

Pomysł utworzenia "biologicznej dominacji nad światem" dojrzewa już nie tylko w umysłach szalonych kanibali - wirusologów, ale i w kalkulacjach polityków, strategów wojskowych i ekspertów! I tak, niedawno idea ta została nagłośniona przez poważnych neokonserwatywnych polityków USA w raporcie "Nowe rubieże obrony Ameryki".

 

W raporcie jest napisane, że, oczywiście, dominację militarną na świecie powinny przede wszystkim zapewnić rakiety balistyczne i skrzydlate, samoloty sterowane przez radio ("drony") oraz łodzie podwodne i broń satelitarna. Ale wraz z tym, "w ciągu najbliższych kilku lat sztuka prowadzenia wojny w powietrzu, na lądzie i na morzu będzie się zupełnie różnić od obecnej, a walki będą się odbywać w nowych wymiarach - w kosmosie, "cyberprzestrzeni", a także na poziomie wewnątrzkomórkowym i drobnoustrojowym (mikrobowym)”. Dalej mówi się o tym, że "zaawansowane formy broni biologicznej, które będą wybierać jako cele określone genotypy ludzkie, potrafią wyprowadzić ten kierunek ze świata terroru na godne miejsce wśród politycznie uzasadnionych środków!".

 

* * *

Jeszcze Sławik powiedział, że w Chinach nastąpi poważna awaria - duży wyciek promieniowania, tak wielki, że będzie to zagrożeniem dla całego świata. Chińczycy z początku będą milczeć o awarii, ale nie będzie można tego ukryć, ponieważ sami nie będą w stanie poradzić sobie z awarią, ani zatrzymać wycieku. Gdy Chińczycy już nie będą ukrywać awarii, wtedy naukowcy wielu państw na całym świecie będą proponować i wypróbowywać różne warianty usunięcia awarii, ale bezskutecznie. "Wtedy oni potajemnie, oszukując cię, mamusiu, załadują mnie do samolotu i przewiozą do Chin, w sam środek promieniowania, i przez pewien czas, - opowiadał Sławik, - będę się tam znajdował, ale pomóc im w niczym nie będę mógł, - prawdopodobnie nie będzie na to Woli Bożej". I jeszcze – właśnie w Chinach będzie największe i najgłębsze na świecie pęknięcie w Ziemi, tam Ziemia jakby się rozstąpi. Zginie ogromna liczba ludzi.

 

Piekło

Sławik powiedział, że piekło jest realne i jest pod nami. Zapytałam o Stalina. Wyjaśnił, że w piekle jest miejsce, gdzie cieknie wrzątek i w tym wrzątku jedni stoją po kostki, inni - po kolano, jeszcze inni – po pierś, a Stalin cały, z głową jest w nim. […] (Pomijam opisy urządzenia piekła, o kotłach, przygotowaniu do ich drewna… -od tłum.). „Jakie grzechy, takie i miejsca” – mówił Sławik. Demony (biesy) strasznie nienawidzą ludzi za to, że Bóg świętymi ludźmi uzupełnia liczę upadłych aniołów, których za nieposłuszeństwo zrzucił na Ziemię i przemienił w demonów (biesów). Sławik mówił, że jeden święty ceniony jest bardziej, niż cała ziemska nauka, i droższy jest od wielu kapłanów razem wziętych, a są również zwykli, prości ludzie, którzy nawet nie podejrzewają, jak są święci. Są również zamaskowani pod świętych, których lud uważa za świętych, ale w istocie to są czarownicy. W historii ludzkości były przypadki, kiedy świętych uważano za czarowników i odwrotnie. I do dzisiaj tak uważają. Powiedział jeszcze, że niedługo prawie wszystkie biesy (demony) wylazą na powierzchnie Ziemi razem z diabłem i w piekle przez pewien czas będzie spokojniej niż na Ziemi, ponieważ pozostali w piekle demony (biesy) nie będą gorliwie wykonywać swoją pracę

 

Morze Czarne

Morze Czarne umrze, ale nie od razu, lecz stopniowo. Początkowo, na Morzu Czarnym będzie gigantyczna eksplozja, ponieważ na powierzchni morza pozostała niewielka warstwa wody, a pod nią jest gaz - siarkowodór, a pod tym gazem kolejna warstwa wody. Na dnie morza żyją organizmy, podobne do robaków, których jest tam bardzo dużo i które wydzielają siarkowodór. Cała ta podwodna przestrzeń wybuchnie, eksplozja będzie straszna, dotrze do górnych warstw atmosfery, gdzie z winy człowieka zgromadziła się ogromna ilość chemikaliów i innych odpadów. Palić się będzie wszystko, będzie takie wrażenie, że płonie woda, Ziemia i Niebo. Wszystkim krajom nad Morzem Czarnym będzie źle. Odessę miasto uratuje pęknięty rurociąg słodkiej wody, który zaleje słodką wodą palące się miasto, utworzy się kurtyna z pary, i przez to wielu się uratuje. Sławik powiedział, że pomoże uratować swoją kuzynkę - córkę naszych krewnych, którzy teraz mieszkają w Odessie, nawet opowiadał, jak to się odbędzie: gdy wszystko będzie palić się w Odessie, dziewczyna ze strachu wlezie pod komin. Sławik nawet ze zdziwieniem powiedział: jak ona tam się zmieści, tam nie ma żadnej przestrzeni, a wyleźć stamtąd sama nie potrafi. Wtedy przybiegnie ojciec i z ogromnym trudem wyciągnie ją całą mokrą i brudną, drżącą ze strachu. W tym czasie statki na morzu i u nabrzeży będą palić się i eksplodować. Część ludności zginie. W ogóle, na morzu będzie kilka dużych eksplozji, w odstępach czasu, i tak stopniowo Morze Czarne przestanie istnieć.

 

Izrael

Sławik szczególnie podziwiał Izraelczyków. Powiedział, że w Izraelu rozpocznie się wojna, i Izraelczycy, otoczeni ze wszystkich stron przez Muzułmanów, będą się wytrwale bronić. "Mamusiu, - mówił z podziwem Sławik – jacy oni są odważni, wykażą po prostu cuda odwagi, ale zostaną jednak pokonani. Nasze chrześcijańskie świątynie Muzułmanie zbezczeszczą, czym bardzo rozgniewają Boga”. Sławik mówił, że szatan chce rozpalić wojnę między Muzułmanami a Chrześcijanami, ale Bóg nie dopuści do wojny światowej między nimi, ponieważ powstaną Buddyści i Chińczycy.

 

Kaukaz

Na Kaukazie będzie wojna, krwawa, okrutna, niekończąca się wojna, która zabierze wiele istnień ludzkich po obu stronach, oprócz wojskowych zginie ogromna ilość cywilów. Później będzie wiele trzęsień ziemi i, ostatecznie, z Kaukazu nic nie pozostanie, góry tam pomieszają się z błotem i pozostaną maleńkie wysepki, gdzie życie będzie zachowane.

 

 

Kilka słów od autora artykułu

Dla wierzącego rosyjskiego serca i nie obojętnych ludzi naszej umęczonej Świętej Rosji dzisiaj jest bardzo ważne, aby prorocza wieść o przebaczeniu Rosji, jej nadchodzącym ratunku i o dobrym zwiastunie tego długo oczekiwanego wydarzenia – chłopczyku – proroku Wiaczesławie Uralskim i Syberyjskim (Czebarkulskim) z geograficznego centrum naszej Ojczyzny – Uralu, przyszła z głębin naszej tragicznej Historii właśnie przez usta Świętego Cara -. Odkupiciela Mikołaja II. Tego, który w imię ratowania Ojczyzny i swoich poddanych oddał w ofierze najdroższe, co miał – ukoronowaną głowę, a nawet życie swojej ukochanej Świętej Rodziny. Wszystko, co mógł, bez reszty, On dobrowolnie ofiarnie położył na ołtarzu zbawienia ukochanej Ojczyzny, wszedł na nią tam, na Uralu, na Jekatierynburgską Rosyjską Golgotę.

My, żyjący obecnie, komu droga jest Ojczyzna – Święta Ruś, nasza Prawosławna Wiara i Cerkiew Chrystusowa, również powinniśmy stale mieć przed swoimi ziemskimi i duchowymi oczami w celu naśladowania te ofiarne czyny: Zbawiciela - naszego Boga, Jego żywą ikonę w Ziemi Rosyjskiej – Świętego Cara Mikołaja II, jak również tak krótką, ale obficie usłaną dobrymi owocami, - służbę tego niezwykłego ziemskiego Anioła w ciele – chłopczyka Sławika Czebarkulskiego, który również jak tylko mógł, ofiarnie, bezinteresownie i bez reszty, oddał całego siebie Bogu, Ojczyźnie i swoim rodakom. On został nam wszystkim dany przez Boga dla umocnienia w wierze, dla pocieszenia i pomocy chorym, cierpiącym i smutnym w naszym trudnym i złym czasie. On przyszedł, aby zawczasu nas poinformować, przygotować do najważniejszych prób wszystkich ludzi na Ziemi w przeddzień wejścia na tron Antychrysta, a w Rosji – Pomazańca Bożego – prawosławnego Cara – Zwycięzcy, w przededniu Drugiego Chwalebnego Przyjścia na Świat Zbawiciela i Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Sławik i jego matka, Walentina Kraszennikowa

 

Nie sposób umieścić wszystkich wątków, opisanych w książkach o małym proroku. Może kiedyś któraś z nich zostanie w Polsce przetłumaczona. Podczas szperania w rosyjskim Internecie natrafiłem na bardzo ciekawą książkę pt. „Z pomocą wiernym. Posłaniec prawosławny”, (ros. – „В помощь верным. Православный вестик”), <https://vk.com/poslannyj_bogom> przeznaczoną dla Rosjan na czasy ostateczne, czasy Antychrysta, jako poradnik, w którym podane są rady, jak przeżyć ten okres i nie zatracić swojej duszy. Instruuje się w nim ludzi, jak mają się zachowywać w warunkach masowego terroru, jak unikać aresztu, jak organizować ucieczki, jak zachowywać się w śledztwie, gdy zostanie się aresztowanym (chodzi o czasy, kiedy Chrześcijanie będą prześladowani i wyszukiwani z powodu nie przyjęcia znaku Antychrysta, trzech 666). Podaje się dokładnie, jak należy przygotować się do ucieczki do lasów, co spakować do plecaków i mnóstwo innych porad… Podano też, w jakie leki należy się zaopatrzyć, a także umieszczono rady małego Proroka Sławika, dotyczące leczenia ziołami różnych chorób, również raka. Może kiedyś i ten poradnik trzeba będzie przetłumaczyć na użytek również wierzących ludzi w Polsce.

Do niniejszego opracowania załączam z tej publikacji rady Sławika o leczeniu raka (tylko tę jedną, niestety) i jak zbierać zioła i leczyć się nimi.

 

Niektóre zachowane rady chłopczyka Wiaczesława dotyczące leczenia chorób ziołami (recepty na raka)

 

Przy każdym rodzaju raka: sok jaskółczego ziela (glistnika, ros. - чистотела)!!! https://vk.com/poslannyj_bogom 6.7.2014 r.

 

Podczas suszenia ziele traci prawie wszystkie swoje właściwości lecznicze, dlatego należy robić sok. W czasie kwitnienia ścięte zioło (nie myć!) przepuścić przez maszynkę do mięsa (wyciskarkę soku, lub sokowirówkę – od tłum.) i wycisnąć sok przez gazę. Przechowywać w lodówce. Jeżeli później na powierzchni pojawi się pleśń, można ją ostrożnie usunąć i sok używać nadal. Zażywać po 5 – 7 kropli na łyżkę wody na noc, w ciągu 10 dni, następnie przerwać zażywanie na 10 dni. Powtórzyć 3 razy, następnie 30 dni przerwa. Jaskółcze ziele – to zioło trujące, niekiedy może boleć głowa i trochę pogorszyć się wzrok, ale są to zjawiska przejściowe, wzrok powróci do pełnej sprawności i bóle głowy znikną. W razie konieczności podaną procedurę powtórzyć. (Zamiast chemioterapii przy złych wynikach powtórzyć do 3 razy).

Są dwa warianty leczenia jaskółczym zielem: albo przyrządza się sok, albo też od wiosny do późnej jesieni (do śniegów) zjada się niewielki listek jaskółczego ziela dziennie.

Sok z jaskółczego ziela należy wyciskać w czasie jego kwitnienia, ponieważ najsilniejsze działanie lecznicze ma kwitnące ziele. Kiedy jest rak skóry – to chorą skórę smaruje się po prostu sokiem z jaskółczego ziela.

 

Pomoc chorym i cierpiącym.

 

Rady chłopczyka Wiaczesława dotyczące zbioru, gromadzenia ziół i leczenia

 

Sławik mówił, że podczas leczenia wszystkich chorób należy koniecznie pić codziennie świętą wodę, pobraną w Święto Objawienia Pańskiego (ros. - святую Богоявленскую воду, według kalendarza juliańskiego - 19 stycznia – od tłum.) na czczo – po łyżeczce od herbaty i świętym olejem na noc robić krzyżyk na piersi, w miejscu, gdzie znajduje się serce. Ale przed tym należy wpierw odmówić modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” oraz złożyć ziemski ukłon (do ziemi). Wszystko to należy robić w ciągu 40 dni, wtedy leczenie będzie szybsze i lepsze. Zioła do leczenia należy zbierać samemu lub przez kogoś bliskiego, kochającego nas i podczas zbierania ziół należy obowiązkowo się modlić (odmawiać modlitwy, jakie znamy). Zioła należy zbierać w czystych miejscach. Nie wolno zbierać ziół obok zbiorników wodnych, należy je zbierać w dość dużej odległości od tych zbiorników. Matka Sławika mówi, że zapomniała, ile metrów powinna wynosić ta odległość. Wydaje się jej, że mówił o co najmniej 20 m. Nie zbiera się ziół nad brzegami jezior i rzek. Najlepiej zioła zbierać podczas ich kwitnienia. Zebrane zioła nie myć i nie zbierać ziół po deszczu. Na tym samym miejscu co roku nie można zbierać ziół. Powinno się odczekać co najmniej kilka lat. Jeżeli ścięło się krzak, to dopiero po kilku latach znów będzie można z niego ściąć. Sławik mówił, że inaczej uzyskuje się po prostu trujące zioło i ono nie leczy. Zalecał nie suszyć ziół, tylko wyciskać z nich sok, ponieważ większość pożytecznych substancji, do 80 % podczas suszenia się traci. Mówił, że sok jaskółczego ziela bardzo dobrze leczy raka – dowolny rodzaj raka. A jeżeli jaskółcze ziele się wysuszy, to podczas suszenia traci się prawie wszystkie jego własności. Dlatego jaskółcze ziele należy przyrządzać w postaci soku. Sławik zalecał robić to tak: wpierw sam człowiek przez maszynkę do mięsa powinien przekręcić zioła i następnie też sam, powinien przez gazę wycisnąć sok (żeby nie ktoś, tylko właśnie sam), wlać go szklanego ciemnego naczynia, zamknąć i wstawić do lodówki. I to wszystko. Soku niczym się nie rozcieńcza. W lodówce może on stać 2-3 lata. Jeśli i pojawi się na nim potem jakaś pleśń, to łatwo ona się zbiera i gdy sok nie jest gesty, ciągnący się – to znaczy, że jest dobry. Jak wspomniano – sokiem się leczy, niczym go nie rozcieńczając. Należy pamiętać o tym, że sok jaskółczego ziela jest trujący i zażywać go trzeba w ściśle ustalonych małych proporcjach – zgodnie z recepturą!!!

 

Nie zalecał zalewać ziół wódką ani spirytusem. Jeżeli zalewa się zioła wódką – to tam już prawie nie ma żadnych korzystnych własności. Zioła powinny się macerować we wodzie lub być zaparzane, a najlepiej wyciskać z nich sok. Na przykład, podbiał pospolity, jego sok również przez długi okres można przechowywać w lodówce. We wszystkich recepturach, wg słów Sławika, najlepiej wykorzystywać wodę nie z wodociągu, a ze źródła lub dobrej studni. Rozcieńczać soki z ziół należy tylko wodą, to zapewnia zachowanie ich leczniczych własności.

 

Opracował i tłumaczył Andrzej Leszczyński Grudzień 2014 – styczeń 2015

 

 

DODATEK

Do pomocy chorym i cierpiącym

Rady chłopczyka Wiaczesława dotyczące zbioru, gromadzenia ziół i leczenia

Sławik mówił, że podczas leczenia wszystkich chorób należy koniecznie pić codziennie świętą wodę, pobraną w Święto Objawienia Pańskiego (ros. – святую Богоявленскую воду, według kalendarza juliańskiego – 19 stycznia – od tłum.) na czczo – po łyżeczce od herbaty i świętym olejem na noc robić krzyżyk na piersi, w miejscu, gdzie znajduje się serce. Ale przed tym należy wpierw odmówić modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo” oraz złożyć ziemski ukłon (do ziemi). Wszystko to należy robić w ciągu 40 dni, wtedy leczenie będzie szybsze i lepsze. Sławoczka powiedział, jakie zioła powinny być w każdym domu. Obowiązkowo należy zrobić zapas następujących ziół: dziurawiec, mięta, jarzębina, igliwie sosnowe, jaskółcze ziele, nagietek, dzika róża, serdecznik, podróżnik, melisa, liście porzeczki czarnej, rumianek, tymianek, babka, podbiał pospolity.

Zioła do leczenia należy zbierać samemu lub przez kogoś bliskiego, kochającego nas i podczas zbierania ziół należy obowiązkowo się modlić (odmawiać modlitwy, jakie znamy).

Zioła należy zbierać w czystych miejscach. Nie wolno zbierać ziół obok zbiorników wodnych, należy je zbierać w dość dużej odległości od tych zbiorników. Matka Sławika mówi, że zapomniała, ile metrów powinna wynosić ta odległość. Wydaje się jej, że mówił o co najmniej 20 m. Nie zbiera się ziół nad brzegami jezior i rzek.

Najlepiej zioła zbierać podczas ich kwitnienia. Zebrane zioła nie myć i nie zbierać ziół po deszczu. Na tym samym miejscu co roku nie można zbierać ziół. Powinno się odczekać co najmniej kilka lat. Jeżeli ścięło się krzak, to dopiero po kilku latach znów będzie można z niego ściąć. Sławik mówił, że inaczej uzyskuje się po prostu trujące zioło i ono nie leczy. Zalecał nie suszyć ziół, tylko wyciskać z nich sok, ponieważ większość pożytecznych substancji, do 80 % podczas suszenia się traci. Mówił, że sok jaskółczego ziela bardzo dobrze leczy raka – dowolny rodzaj raka. Ale jeżeli jaskółcze ziele się wysuszy, to podczas suszenia traci się prawie wszystkie jego własności. Dlatego jaskółcze ziele należy przyrządzać w postaci soku. Sławik zalecał robić to tak: wpierw sam człowiek przez maszynkę do mięsa powinien przekręcić zioła i następnie też sam, powinien przez gazę wycisnąć sok (żeby nie ktoś, tylko właśnie sam), wlać go szklanego ciemnego naczynia, zamknąć i wstawić do lodówki. I to wszystko. Soku niczym się nie rozcieńcza. W lodówce może on stać 2-3 lata. Jeśli i pojawi się na nim potem jakaś pleśń, to łatwo ona się zbiera i gdy sok nie jest gesty, ciągnący się – to znaczy, że jest dobry. Jak wspomniano – sokiem się leczy, niczym go nie rozcieńczając. Należy pamiętać o tym, że sok jaskółczego ziela jest trujący i zażywać go trzeba w ściśle ustalonych małych proporcjach – zgodnie z recepturą!!!

Nie zalecał zalewać ziół wódką ani spirytusem. Jeżeli zalewa się zioła wódką – to tam już prawie nie ma żadnych korzystnych własności. Zioła powinno się macerować we wodzie lub zaparzać, a najlepiej wyciskać z nich sok. Na przykład, podbiał pospolity, jego sok również przez długi okres można przechowywać w lodówce. We wszystkich recepturach, wg słów Sławika, najlepiej wykorzystywać wodę nie z wodociągu, ale ze źródła lub dobrej studni. Kiedy trzeba wykorzystać sok z zioła, to rozprowadza się go w potrzebnej proporcji gorącą wodą i pije. A dlaczego gorącą wodą – aby się człowiek nie przeziębił.

Rozcieńczać soki z ziół należy tylko wodą, to zapewnia zachowanie ich leczniczych własności.

Niektóre zachowane rady chłopczyka Wiaczesława, dotyczące leczenia chorób ziołami (przekazane przez jego matkę)

Przy każdym rodzaju raka: sok jaskółczego ziela (glistnika, ros. – чистотела)!!!

Podczas suszenia ziele traci prawie wszystkie swoje właściwości lecznicze, dlatego należy robić sok. W czasie kwitnienia ścięte zioło (nie myć!) przepuścić przez maszynkę do mięsa (wyciskarkę soku, lub sokowirówkę – od A.L.) i wycisnąć sok przez gazę. Przechowywać w lodówce. Jeżeli później na powierzchni pojawi się pleśń, można ją ostrożnie usunąć i sok używać nadal. Zażywać po 5 – 7 kropli na łyżkę wody na noc, w ciągu 10 dni, następnie przerwać zażywanie na 10 dni. Powtórzyć 3 razy, następnie 30 dni przerwa.

Jaskółcze ziele – to zioło trujące, niekiedy może boleć głowa i trochę pogorszyć się wzrok, ale są to zjawiska przejściowe, wzrok powróci do pełnej sprawności i bóle głowy znikną. W razie konieczności podaną procedurę powtórzyć. (Zamiast chemioterapii przy złych wynikach powtórzyć do 3 razy).

Są dwa warianty leczenia jaskółczym zielem: albo przyrządza się sok, albo też od wiosny do późnej jesieni (do śniegów) zjada się niewielki listek jaskółczego ziela dziennie.

Sok z jaskółczego ziela należy wyciskać w czasie jego kwitnienia, ponieważ najsilniejsze działanie lecznicze ma kwitnące ziele. Kiedy jest rak skóry – to chorą skórę smaruje się po prostu sokiem z jaskółczego ziela. Kąpieli w wannie z dodatkiem soku jaskółczego ziela nie należy robić (ewentualnie w wodzie zimnej lub lekko ciepłej) – inaczej człowiek po prostu się otruje.

Uwaga od A.L.: rosyjska nazwę jaskółczego ziela – „чистотел” można przetłumaczyć jako „czyste ciało”, czy „czyści ciało”. I rzeczywiście jego sok i przykładane liście skutecznie usuwają wszelkiego rodzaju skazy, szpecące skórę: kurzajki, brodawki, narośla, parchy…

Przy białaczce:

Poziomka (cała roślina) – bez ograniczeń. Sławoczka mówił, że bardzo korzystne dla zdrowia jest jedzenie leśnych poziomek: i jagody i liście oraz całą roślinę;

Nasiona lnu – jeść po 1 łyżce stołowej 3-4 razy dziennie;

Czarna jagoda i płucnik (miodunka plamista) – bez ograniczeń;

   Można spożywać: sałatka warzywna z burakami, różne sałatki warzywne, owoce, wszystkie świeże jagody, suche grzyby, wszelkie konfitury, napoje witaminowe, nasiona dyni, wino Kagor – po 1 naparstku 3 razy dziennie, do wody wkładać srebro lub złoto, wino Kagor dzieciom – po 1 naparstku 2 razy na tydzień, można do herbaty.

   Trzeba spożywać: pomidory solone (dziennie 1 sztuka), latem spożywać dużo dojrzałych pomidorów, nasiona dyni. Na Uralu bananów jeść w ogóle nie można, do jedzenia trzeba używać dużo dojrzałych pomidorów.

   Nie wolno spożywać: grzyby konserwowe, słone ogórki, orzechy (wszystkie).


 

Przy białaczce krwi:

Kąpiele w wannie, dodając 1 kg zwykłej grubej soli kuchennej na wannę. Rano zjadać 2 kawałeczki chleba z pastą (przecierem) i ciepłym mlekiem. Przecier czekoladowy robi się z 6 sztuk dużych zielonych jabłek (nie importowanych), 500 g prawdziwej czekolady, 500 g wewnętrznego tłuszczu (sadła?), 200g prawdziwego domowego masła śmietankowego. Tłuszcz – niedźwiedzi, z borsuka lub wewnętrzny barani. Tłuszcz roztopić do jasnej barwy prawie do wrzenia, dodać do niego pocięte jabłka, następnie mieszaninę tę zmieszać z roztopionym masłem śmietankowym i czekoladą. Ciepłą masę wzbić, dodać cukru do smaku. Wzbitą pastę czekoladową rozłożyć w niewielkie szklane pojemniczki i wstawić do lodówki. (Przed jedzeniem obowiązkowo odmówić modlitwy „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Maryjo”). Robić kanapki z bułeczką i pastą, popijając gorącą herbatą lub ciepłym mlekiem.

Przy białaczce, anemii:

200 g huby brzozowej przepuścić przez maszynkę do mięsa, dodać 100g krwawnika, 100g dzikiej róży i 5g piołunu. Mieszankę zalać na 2 godziny trzema litrami zimnej przegotowanej wody. Następnie postawić na ogień i gotować przez 2 godziny. Zdjąć z ognia, otulić czymś ciepłym i postawić na jedną dobę, następnie przecedzić, dodać do wywaru 200g aloesu, 250g koniaku, 500g miodu. Wszystko wymieszać i pozwolić, aby stało 4 godziny.

Przyjmować: przez pierwsze 6 dni – po 3 razy dziennie po 1 łyżeczce od herbaty na 2 godziny przed jedzeniem. Następnie 3 razy dziennie po 1 deserowej łyżce na 2 godziny przed jedzeniem. Czas leczenia: 3 tygodnie, 1 tydzień przerwy. Następnie przez 3 tygodnie przyjmować, 1 tydzień przerwy, znów3 tygodnie przyjmować, leczenie – maksimum 3 miesiące.

Przy raku przewodu pokarmowego, żołądka:

Sok czosnku na czczo zażywać przez pierwsze 5 dni – 10 kropli, następne 5 dni – 20 kropli i następnie z każdym dniem stopniowo dodawać po 1 kropli soku, doprowadzając porcję do 1,5 – 2 łyżeczek od herbaty, następnie – do 1 łyżki stołowej. Zapijać 1/2 szklanki wywaru (soku) babki. Po 30 minutach – 1 łyżka stołowa miodu. Po 3 miesiącach od początku leczenia zmniejszyć objętość, dochodząc do wyjściowej ilości kropel. Następnie przerwać zażywanie, ale sok babki w ciągu 1 roku pić po 1 łyżce stołowej 4 razy dziennie.

Przy raku żołądka:

Na ½ l koniaku – dwie łyżki stołowe soku z aloesu (liście aloesu trzyma się przez 10-12 dni w lodówce, a następnie wyciska sok). Oddzielnie trzeba przygotować napar z liści pelargonii (roślina pokojowa). Wziąć 3 listki, polać 3 łyżkami wrzątku, przykryć i postawić na 8 godzin na łaźnię wodną, następnie przecedzić i wlać koniak, zmieszany z aloesem, następnie dodać 3 krople 5% nalewki jodyny. Zażywać na czczo rano i wieczorem po 1 łyżce stołowej. Mogą pojawić się bóle, nawet krwawe wydzieliny, ale one szybko znikną. Receptę te pokazała Sławikowi pewna kobieta, którą Sławik zaakceptował i powiedział, że recepta jest bardzo dobra, pomoże wyleczyć się jej i wielu innym ludziom.

Przy raku płuc, żołądka i wątroby:

Chmiel – jedna stołowa łyżka na szklankę wrzątku, odparowywać na małym ogniu do 1/3, przecedzić i pić po 2-3 łyżeczki od herbaty 3 razy dziennie przed jedzeniem. W niektórych przypadkach kwiatki (szyszki) zalewa się szklanką zimnej wody, doprowadza do wrzenia i gotuje przez 1-2 minuty, następnie pozostawia do naciągnięcia na 2 godziny. Zażywa się po ½ szklanki 3 razy dziennie przed jedzeniem.


 

Kwiaty ziemniaka: suszy się w cieniu. 1 łyżkę stołową zalewa się 2-ma szklankami wrzątku i wstawia do naciągnięcia do piekarnika lub wlewa do termosu na 3 godziny. Pije się po pół szklanki 3 razy dziennie na 30 minut przed jedzeniem. Czas leczenia – 21 dni. W razie konieczności można powtórzyć.

Popiół z pokrzywy z solą pomaga przy wrzodach, po ugryzieniach przez psy, przy wrzodach rakowatych i guzach nowotworowych. Sławoczka w ogóle o pokrzywie mówił bardzo dużo, ale ja, niestety, nie wszystko już pamiętam. Pokrzywę zalecał on często, szczególnie przy anemii, dla wzmacniania i leczenia włosów i od wielu innych rzeczy. Sama bardzo często zaparzałam Sławikowi herbatę i on ją pił. A na wiosnę, kiedy pokrzywa jest młoda i soczysta, ja po prostu ją kroiłam i wrzucałam do zupy, karmiąc nią całą rodzinę. Tak że pokrzywę jedliśmy i Sławik ją jadł.

Od guzów w żołądku i wątrobie:

Skrzyp polny. Nalewka na winie z winogron. – 50 g skrzypu na 1 l wina

Od raka żołądka i przewodu pokarmowego, przy raku gruczołu krokowego:

Sok z jaskółczego ziela po połowie rozcieńcza się wodą i pije po 1 łyżeczce od herbaty 3-4 razy dziennie.

Odwar od raka:

  1. Ziele jaskółcze (glistnik) – pół łyżeczki od herbaty, korzeń rdestu – 1 łyżka stołowa, krwiściąg lekarski – pół łyżeczki od herbaty. Wszystkie zioła zalać 1 litrem wrzątku na noc. Pić w ciągu dnia od samego rana.

  2. Korzeń tataraku – 10g, kwiatostan łopianu – 25 g, korzeń łopianu – 35 g, ostrożeń – 50g, pączki topoli – 5 g. Wszystko rozdrobnić, wlać 1 l wrzątku. Pić zimny po 1 szklance 3-4 razy dziennie.

Od raka płuc, krtani, tarczycy:

Rzepień. Wykorzystuje się wszystkie części rośliny, przed stosowaniem nie myć, obfite picie, co najmniej 3 szklanki). Nasiona spalać i oddychać dymem, można „palić” jak papieros, w niewielkich dawkach. Dym wdychać i część dymu przełykać.

Preparat na powstrzymanie wzrostu guza i przerzutów:

Kawałki huby brzozowej zalewa się wodą przegotowaną na 4-5 godzin, następnie przepuszcza się przez maszynkę do mięsa. Wodę po zamaczaniu huby podgrzewa się do 50 st. C, wkłada rozdrobnioną hubę w wyliczeniu 1:5, tj. na 1 szklankę huby – 5 szklanek wody. Zostawia się do macerowania przez 2 doby i następnie przecedza przez 3 warstwy gazy. Otrzymany płyn rozcieńcza się wodą przegotowaną do początkowej objętości i zażywa co najmniej 3 szklanki na dobę w drobnych porcjach w ciągu dnia. Jeżeli guz jest na dole, można robić lewatywy. Pije się przez 3-5 miesięcy z krótkimi przerwami na 10 dni (20 dni się pije, 10 dni przerwa itd.).

Od robaków:

Ze słów matki: Do Sławika zgłosiła się matka 13-letniej dziewczynki, która nieustannie odczuwała niedomaganie, słabość, zaczęła się źle uczyć. Sławik poradził pić dziegieć lekarski z mlekiem. Po tym, jak to zrobiono, dziecko wyleczyło się z glist, których nie mogli wykryć lekarze i analizy. Samej recepty dokładnie już nie pamiętam, ale niedawno miałam wizytę pewnego kapłana, który powiedział, że lekarski dziegieć pije się codziennie – rano i wieczorem po 2-3 krople na pół filiżanki ciepłego mleka, a potem jeszcze zapija się mlekiem. Pije się go w ciągu 1-2 tygodni, a następnie robi się przerwę. Ten „batiuszka” okresowo sam go pije i zapewnia, że to bardzo dobrze oczyszcza organizm od wszelkiego paskudztwa. Ale dziegieć należy pić ostrożnie i dawki nie przekraczać, ponieważ oddziałuje on na nerki.

Ps. Buteleczkę brzozowego dziegciu 40 ml, można nabyć w aptece w cenie 100-150 rubli.

Sławoczka mówił o takich ziołach, które wypędzają z organizmu człowieka robaki (tj. glisty i inne pasożyty) – są to: piołun, ziele jaskółcze, wrotycz, oset). O oście powiedział ,że bardzo dobrze pomagają na robaki jego kwiaty. Tak samo skuteczne są na pasożyty kwiaty wrotyczu. Sławoczka nawet mówił, że bardzo dobrze jest wrzucić do zupy gałązkę kwiatu wrotyczu – „to jest bardzo pożyteczne dla dzieci, nie będą mieć glist”. Na przykład, kiedy gotuje się rosół, to można do niego wrzucić gałązkę kwiatów wrotyczu. Sławik mówił, że takie zioła, jak piołun i wrotycz, obecnie są wręcz niezbędne, ponieważ wypędzają z organizmu wszelkie pasożyty. Mówił, że pasożytów u ludzi będzie bardo dużo: w wątrobie, jelitach, a nawet w śledzionie. I właśnie one, według jego słów, będą wywoływać u ludzi różne guzy. Ale najważniejszym przy usuwaniu robaków – jest modlitwa, ponieważ obecnie pojawiły się dziwne robaki i również dziwne inne pasożyty – i bez modlitwy one nie wychodzą.

Przy świerzbie i liszajach:

Przy świerzbie i różnych liszajach Sławik radził zaparzyć następujące zioła: jaskółcze ziele, mniszek lekarski, nagietek, rokitnik (całą roślinę – liście i owoce), rumianek i dodać jeszcze do tego napar z piwonii. Następnie do otrzymanego wywaru dodać trochę siarki i dziegciu; wszystko to wymieszać w roztworze mydlanym lub na szamponie. Uzyskanym roztworem można po prostu smarować wszystkie chore i zaatakowane miejsca. Niestety, nie pamiętam dokładnych proporcji komponentów, ale receptę (składniki) zapamiętałam.

Przy zapalnych chorobach kobiecych:

Liście młodego 3-letniego aloesu używać do jedzenia 2-3 razy dziennie w ciągu miesiąca w takich ilościach, ile się da zjeść (roślina jest bardzo gorzka). O chorobach kobiecych Sławik powiedział, że „każda kobieta powinna mieć doniczkę z aloesem i aloes trzeba jeść” (tj. odrywać kawałek liścia o długości 2-3 cm i jeść. Sławik mówił, że „wieczorem trzeba zjeść kawałeczek aloesu i położyć się spać, z rano wziąć zielone jabłko, obrać i obierki te zalać w imbryczku wrzątkiem i pić”. Sławoczka mówił, że w ten sposób usuwa się stan zapalny i dosłownie po miesiącu po tym prostym leczeniu kobiety przychodziły do niego i dziękowały. Bardzo dużo kobiet wyleczyło się według tej recepty Sławika!. Przychodziły z podziękowaniem i już na progu zdumione i mówiły: „No, niepojęte to! Jakiś aloes usunął takie moje bóle i wyleczył!” Sławik bardzo często dawał ludziom najprostsze recepty – i ludzie zdrowieli.

Na włosy: sok z aloesu wcierać w korzonki włosów i na całej ich długości.

Przy bezpłodności:

Wczesną wiosną, kiedy u młodego łopianu wyrosną dwa liście, a trzeci tylko się pojawi, należy wykopać kilka takich roślin z korzeniami, liście starannie ściąć i od razu przekręcić przez maszynkę do mięsa (liści nie myć, ponieważ zepsuje się sok). Sok wycisnąć przez gazę i wstawić do lodówki. Sok należy pić na noc po 1 łyżce stołowej na 1 łyżkę stołową gorącej przegotowanej wody. Recepta ta pomaga również przy bronchicie i kaszlu.

Korzenie łopianu oczyścić, pociąć, podsuszyć, następnie lekko podsmażyć na samej patelni bez tłuszczu, zmielić i zaparzać rano i odstawiać do naciągnięcia. Pić gorące, jak kawę, można z mlekiem i cukrem, przez całą zimę (śledzić ciśnienie, modlić się).

O łopianie Sławik mówił, ze jest on bardzo leczniczy i często go zalecał. Nie znam właściwości łopianu, ale jeżeli u kogoś boli brzuch (bóle w żołądku, wszelkie kolki itp.) lub jest silne przeziębienie, to on zawsze radził zmieszać ziele poziomki z łopianem i przyłożyć na brzuch na noc. I bóle u ludzi mijały. Według słów Sławika, łopian bardzo pomaga kobietom, które nie mogą urodzić z powodu tworzących się w nich różnych guzów, narośli, cyst itp. Bezpłodnym kobietom proponował on jeszcze pić herbatę z liści poziomki, sok z podbiału pospolitego, babki i mniszka lekarskiego. I co najważniejsze według niego – „Trzeba się modlić i prosić, kto jakie dziecko chce od Boga: chłopczyka czy dziewczynkę”. Dzięki radom Sławika tylko w naszym domu dla oficerów urodziło się 15 niemowląt. Nie wiem dlaczego, ale wielu z nich nadano imię Zofia (ros. Coфия – od tłum.)

Od gruźlicy, zapalenia płuc, bronchitu, gościec sercowy:

Kopytnik pospolity (korzenie). 1 łyżeczkę od herbaty rozdrobnionych korzeni zalać wrzątkiem, odczekać do naciągnięcia, ochłodzić, przecedzić. Zażywać po 1 łyżce stołowej 4 razy dziennie w ciągu 1 miesiąca. Po miesięcznej przerwie można powtórzyć.

Przy bardzo silnym przeziębieniu:

Przy wysokiej temperaturze, założonym nosie, kiedy wszystkie inne środki nie pomagają, Sławik radził: 10 średnich kropli jodyny na gorącą wodę w wannie. Po kilku minutach, kiedy będzie czuć w powietrzu zapach jodyny, trzeba się położyć na brzuchu we wannie i zatkawszy nos, zanurzyć twarz na tak długi czas, jak tylko się da wytrzymać. Zanurzać twarz we wannie trzeba 3 razy. Następnie po dobrym rozgrzaniu się, zakończyć kąpiel. Zapytałam Sławika: „A dlaczego 10 kropli jodyny?” Sławik odpowiedział: „Gdy mniej – to nie pomoże, a więcej niż 10 kropli – to wywołuje raka”. Z kąpieli takiej można korzystać wtedy, gdy nie pomagają inne środki. Sławik mówił: „Tak bywa, gdy podchwycili promieniowanie” (radiację). Kąpiel taką można powtórzyć dopiero po 3-5 latach.

Przy bronchicie:

Przyrządzić sok z ziela podbiału pospolitego. Przechowywać go w szklanym naczyniu w lodówce. Zażywać po 1 łyżeczce od herbaty na 1 łyżkę stołową wody. Ziela nie myć, aby sok się nie zakisił. Oficer, który zwrócił się do Sławika o pomoc, pozbył się nawet bronchitu palacza.

Przy zapaleniu zatoki szczękowej:

  1. Sok świeżej poziomki rozprowadzić z woda w stosunku 1:1 i zakraplać do nosa 3-5 razy dziennie. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, ponieważ „szczypie” dobrze.

  2. Olejek różany zakraplać do nosa 3 razy dziennie

We wszystkich receptach wykorzystywać nie wodę z kranu, a surową ze źródła lub dobrej studni.

Łuszczyca: liście młodego tytoniu

  1. Wysiewa się tytoń zwykłego gatunku i kiedy pojawi się dużo młodych liści, to ścina się je wraz z łodygami i używa jak sałatę.

  2. Zebrać młodych liści tytoniu wraz z łodygami, ułożyć je porcjami w pakiety i umieścić w zamrażarce. Używać w ciągu roku, dodając do sałatek lub nacierając ciało.

  3. Dojrzałe liście tytoniu uprzednio rozgnieść, aby wystąpił sok i nacierać porażone miejsca na skórze. Sławoczka mówił, że „łuszczyce leczy tylko tytoń, żadne inne środki nie działają”. Pamiętam, przyszedł do niego pewien oficer – spadochroniarz i pokazał mu brzuch: był cały czerwony i bardzo swędział. Pamiętam dialog tego oficera ze Sławoczką. Sławik powiedział: „Proszę wziąć skrzynkę, posiać w niej tytoń i dopóki będzie młody, to go jedźcie. A kiedy będzie już duży, to rozgniećcie liść i tym liściem nacierajcie te miejsca, gdzie jest silne swędzenie. Pamiętam jeszcze jak zapytałam Sławika, czy jest coś jeszcze na łuszczycę. Odpowiedział: „Nie ma, oprócz tytoniu na łuszczycę nic nie pomaga”. A więc tytoń można jeść, można go zaparzać i pić, ale wtedy, gdy roślina jest młoda.

Przy bezsenności:

Sławik mówił, że trzeba dobrze się pomodlić i przygotować kąpiel z igliwia i następujących ziół: melisy, mięty i tymianku (macierzanki). We wodzie leżeć 15-20 minut, potem wypić szklankę gorącej herbaty (melisa, mięta, tymianek). Zrobić to trzeba przed snem. A rozpocząć trzeba od świątyni, Spowiedzi i Komunii św., ponieważ jak powiedział Sławik stan ten może być charakteru duchowego.

Ostrogi na nodze:

Do Sławika się zgłaszały osoby w starszym wieku ze skargami na bóle w nogach, w szczególności z powodu ostróg. Radził pić nalewkę na spirytusie z kwiatów bzu. Kwiaty zbierać wczesną wiosną, pić po 3 krople nalewki z bzu na 1 łyżkę wody wieczorem i smarować całą podeszwę tamponem w waty, umoczonym w takim samym roztworze – 3 krople nalewki na 1 łyżkę wody. Jest to długie leczenie bez przerw, od wiosny do wiosny.

Leczenie brodawek:

Sławik śmiał się, kiedy mu opowiadano, jak nasze prawosławne kobiety leczą brodawki – przewiązują je nitką i zakopują do ziemi. Mówił im żartując: „Czy nie rozumiecie tego, że jak potem ktoś będzie bawił się w tym miejscu i rozkopie ziemię – to brodawki napadną na niego? Ponieważ brodawki – to infekcja, one nie umierają w ziemi i ktoś może je do siebie przyciągnąć”. A brodawki Sławik radził leczyć octem – przypiekać je na ciele. Przecież brodawki – to narośla na ciele, mają one swoją nóżkę i swoją strukturę. Nóżkę tę trzeba przypiekać octem, wpierw brodawka od tego spęcznieje, a potem umiera i odpada. Jaskółczym zielem tez można przypiekać brodawki, ale jest to dłuższy proces i można to robić tylko wtedy, kiedy jaskółcze ziele kwitnie, ponieważ najsilniejsze – to kwitnące jaskółcze ziele.

O dziecięcym nie trzymaniu moczu:

Kiedy przychodzili rodzice i pytali Sławika, co robić przy nie trzymaniu przez dzieci moczu, to Sławik odpowiadał, aby w żadnym przypadku nie prowadzili dzieci do „babek” (takich wiejskich znachorek – od tłum.), ponieważ dolegliwość ta sama w każdym przypadku minie.

O „leczniczej” głodówce:

Jeśli chodzi o temat głodówki „leczniczej”, to nie pamiętam, aby Sławik pozytywnie wypowiadał się o głodzie. On nie mówił, że „głód – to dobrze”. Odwrotnie, on mówił, aby „pościć rozumnie” i organizmu swego nie wycieńczać nierozumnym głodem. Pamiętam jeszcze, jak go zapytałam: „A przecież człowiek – to osoba twórcza?” A on mi odpowiedział: „Jedzcie.” I zaczął mi opowiadać, jaki na planecie będzie straszny głód. I dlatego on troszczył się o ludzi i mówił im, aby jedli, dopóki jest jeszcze normalna, „niezaszóstkowana” żywność. I jeszcze mówił, aby ludzie robili zapasy lekarstw, ponieważ nastąpi czas, kiedy Niebo się opuści i u ludzi będzie bardzo mocno boleć głowa. Obecnie u wielu ludzi obserwuje się takie zjawisko jak zwiększone zmęczenie – u ludzi po prostu nie ma sił. I Sławik powiedział, że „takich ludzi będzie coraz więcej i więcej”. Dlatego o głodzie nic dobrego on nie mówił. I o wszelkich „dietach”, wymyślonych przez ludzi on również nic dobrego nie mówił. A kiedy przyniosłam mu bardzo gruby „Zielnik”, opracowany przez naszych uczonych, to go przejrzał i powiedział, że „tam prawie nie ma nic, co pomogłoby życiu człowieka”.

O urynoterapii:

Pamiętam, że sama zapytałam Sławika o urynoterapii. A on odpowiedział: „Tego nie można, ponieważ to zatruwa człowieka”. I zamiast tej urynoterapii zaproponował inną receptę. Powiedział, że „bardzo dobrze jest wziąć solonego śledzia, zjeść go wieczorem, a rano wyjąć z lodówki litrowy słoik jagód poziomki i w ciągu dnia jeść małymi porcjami tylko poziomki, bez popijania wodą. Po tym śledziu wieczorem, od rana następnego dnia nie pić i nic nie jeść oprócz poziomek. I według słów jego, będzie to samo, co ludzie nazywają urynoterapią.

O miodzie pszczelim:

Sławik mówił, że miód w czasach ostatnich będzie jak „kropielnica” dla ludzkiego organizmu – będzie on bardzo pomagał na krew. Kiedy będzie głód, to według słów Sławika, miód zastąpi lekarstwa i będzie bardzo korzystny dla krwi – dla ludzi będzie jak „kroplówka”.

Jak się uwolnić z nałogu pijaństwa:

(wykorzystajcie te radę, aby pomóc waszym najbliższym!)

[…] Pamiętam, co Sławik mówił nauczycielce o tych, co lubią pić wódkę. Powiedział, że „u tych, kto pije wódkę, stopniowo zaczyna wysychać mózg, i on już się nie zregeneruje”. Według jego słów mózg tych ludzi wysycha, staje się mniejszy w wymiarach – nie taki, jak potrzeba – i człowiek się degraduje. Dlatego mówił, że „wódki absolutnie nie można pić”.

O alkoholizmie mówił tak: „Alkoholizm – jest wtedy, gdy złe duchy przysysają się do człowieka w okolicy szyi. Złe duchy, jak czarny skrzep, (jak „czarny, ciągnący się kleks”), pokrywają szyję i zaczynają w ten sposób męczyć człowieka, aby upił się on aż do odoru, do stanu, kiedy zaczyna zionąć alkoholem”. Sławik mówił, że „złe duchy specjalnie tak męczą człowieka, aby upił się on do stanu odoru, ponieważ tym śmierdzącym odorem (ros. – „перегаром” – od tłum.) one oddychają i delektują się. A kiedy człowiek już się upije, to dają mu spokój”.  

Opowiadam to również dlatego, że do Sławika na mogiłkę przyjeżdża bardzo dużo ludzi, będących w nałogu alkoholowym. Są to i oficerowie i zwykli prości robotnicy. Ludzi takich bywa u Sławy bardzo dużo. I ja im opowiadam, co Sławik radził robić. Mówię: „Kiedy chcecie wypić – to robota złych duchów. Weźcie olej święty, można troszkę jego wylać na dłoń i po prostu rozcierać nim całą szyję, (szczególnie z przodu – pod podbródkiem i na bokach szyi), żeby tych złych duchów nie dopuszczać, aby nie przysysały się one do szyi i aby można było spokojnie żyć i pracować”.

Jeszcze Sławik radził alkoholikom pić jak najwięcej zwykłej herbaty. Dużo – dużo herbaty. Herbata ta – według Sławika – działa jak kroplówka dla organizmu – przemywa ona wszystko. I z doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo dużo ludzi po takim leczeniu – według zaleceń Sławika – przestało w ogóle pić. Znam ludzi, którzy pili po 15-20 lat i chorowali z tego powodu, a dzisiaj już nie piją. A później tym ludziom tak bardzo zechciało się wyzwolić od wpływu sił demonicznych, że znów przychodzili na mogiłkę chłopczyka i prosili, aby pomógł on im rzucić również palenie! I prorok znów im pomógł. Obecnie już nie palą od wielu lat, nie palą i nie piją!

A pewien młody człowiek opowiadał mi, że jemu pomogły rzucić picie kamyczki z mogiłki Sławoczki. Opowiadał mi: „Włożyłem do ust kamyczek, pod język, chodzę z tym kamyczkiem i pić się nie chce!” Oto takie cuda zdarzają się z ludźmi po modlitwach Sławika.

Sławoczka przepowiedział mi wszystko, jak będę żyła. Również i to, że umrę na tę samą chorobę, co i on. Jeszcze mi powiedział, że będą u mnie bardzo boleć nogi, co i nastąpiło po śmierci Sławika: nogi prawie zupełnie odmówiły mi posłuszeństwa, przez kilka lat poruszałam się z laską. Nogi bolą mnie do tej pory. Pamiętam, kiedy Sławoczka mi o tym powiedział, to zapytałam go: „Sławoczka, a swojej mamusi pomożesz wyleczyć nogi?”. Na co on odpowiedział: „Nie, mamusiu”. Zapytałam go wtedy: „Dlaczego, Sławoczka?”. A on mi odpowiedział: „Ty, mamusiu, będziesz chorowała i za swoje grzechy i za grzechy innych, ponieważ to wszystko będzie przechodzić przez ciebie”. Oto i choruję i dziękuję Bogu za to, ponieważ rozumiem, że to jest mój krzyż.”

I Sławoczka przepowiedział mi wszystko, co się ze mną stanie po życiu.

Sławoczka mówił wszystkim, że szczególne teraz, przed końcem świata, powinni wszyscy wiele się modlić! Radził ludziom i prosił ich – jak najczęściej przystępować do Komunii św.! Spowiedź – „obowiązkowo”. Komunia św. – „jak tylko można, najczęściej”. Do mnie Sławoczka mówił, abym do Komunii św. przystępowała co tydzień. Z nim do Komunii św. przystępowałam co tydzień. Ale teraz już mi się nie udaje tak często przystępować do Komunii św. i staram się do niej przystąpić chociaż raz w miesiącu. Jeszcze Sławik mówił, aby ludzie modlili się jak najwięcej, żeby w domu tez się modlili. Mówił też, aby ludzie pościli „rozumnie”, on po prostu prosił ludzi, aby oni tak robili. I kiedy ludzie to wykonywali: chodzili do świątyni, a potem przychodzili po Komunii św., – on bardzo się cieszył. Wszystkim gratulował, wszystkim się kłaniał, on był rzeczywiście szczęśliwy, że ludzie to wszystko wykonują, że ludzie go słuchają i chodzą do świątyni. Prosił on wszystkich – „chodźcie do świątyni, chodźcie do Boga”. Sławoczka mówił, że jeżeli ludzie nie będą teraz spowiadać się i przystępować do Komunii św., to „zaczną masowo głupieć i że

bez Komunii św. nikt nie przeżyje”.

***

Na zakończenie tego bardzo obszernego tematu, który można by kontynuować i kontynuować, chcę powiedzieć to, co najważniejsze. Sławik zawsze w pierwszej kolejności przypominał ludziom o tym, że powinni oni się dużo modlić, powinni chodzić do świątyni, spowiadać się, przystępować do Komunii św. i rozumnie pościć. Ponieważ wszystkie problemy ludzi, według słów jego, są od tego, że ludzie żyją bez Boga; że bardzo dużo grzechów zebrało się zarówno u nich jak i w ich rodzie. A bez Boga wyleczyć ich choroby i rozwiązać wszystkie problemy jest niemożliwe. O tym Sławoczka mówił wszystkim: „Idźcie do świątyni, idźcie do Boga, bez Kościoła w ogóle nikt nie przeżyje i nie uratuje się” – to są stałe jego słowa do wszystkich, kto się do niego zwracał. Pamiętam, jak powiedział, że „jeżeli z Bogiem, to byle dzika róża z raka wyleczy!” Jeżeli mówić o receptach Sławika, to on mi w ogóle powiedział, że „wszystkie choroby można wyleczyć i leczą się one zupełnie prostymi środkami”, tj. wszystko się leczy i wszystko można wyleczyć, a leczenie to jest bardzo proste i wszystkim dostępne. A o pomocy Sławika chciałabym jeszcze to powiedzieć. Nie uwierzyłabym, że tylu ludzi uzdrawia się, gdyby sam Sława nie powiedział, że „on potem wszystkim pomoże, kto będzie go o to prosić”. Nie osądzam tych, którzy nie wierzą lub mało wierzą w pomoc Sławika, bo w to rzeczywiście jest trudno uwierzyć. I gdyby on sam mi o tym nie powiedział, to też miałabym wątpliwości. Ale on powiedział: „Ja wszystkim pomogę”. I dzisiaj chyba nie ma w całej Rosji miasta, gdzie by o nim nie wiedzieli i gdzie by on nie pomógł. Dlatego wszystkim tym, którzy starają się z nim walczyć, mówię: nie ma sensu z nim walczyć. Sławik mówił, że „nic u nich nie wyjdzie”.

Za pośrednictwem chłopczyka Wiaczesława dopomóż nam , Panie!

MODLITWA

Do świątobliwego chłopczyka Wiaczesława

O najukochańszy i świątobliwy chłopczyku Wiaczesławie!

Błagam Cię, doprowadź mnie do poznania i wypełnienia Woli

Bożej we wszystkich dniach mego życia i uproś u Miłosiernego

Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Królowej naszej,

Bogurodzicy, Łaski dla mnie grzesznego, oczyszczenie mnie od

wszelkiego zła duchowego i cielesnego i darowanie dla mnie

Królestwa Niebieskiego. Amen.

 

 A. Kraszeninnikowa „Posłany przez Boga”,

wydanie jubileuszowe, Czelabińsk, 2013 r.

Codzienne

krótkie modlitewne westchnienie duszy

do Anioła Ziemi Rosyjskiej

           Świętego chłopczyka Wiaczesława

(przed użyciem wody świętej z kamyczków i leczeniem świętościami

z mogiłki świątobliwego chłopczyka)

O, Święty mój Aniele i Stróżu Ziemi Rosyjskiej,

Święty i Świątobliwy chłopczyku Wiaczesławie.

Usłysz moją modlitwę.

Bądź moim Niebieskim Uzdrowicielem, Orędownikiem i Opiekunem.

Zawierzam swoją chorą duszę i swoje słabe ciało pod Twoją Opiekę i

Obronę. Okryj mnie swoimi skrzydłami anielskimi przed duchami nieczystymi.

Uwolnij mnie od ich przemocy i opętania. Wypędź ze mnie to diabelstwo i zło.

Poraź i wypal ich we mnie Twoim ogniem błogosławionym. Oczyść mnie z

ciemności i błota diabelskiego, z czarnych dolegliwości i smrodu grzechowego.

Uświęć mnie czystością Twoją Niebieską. Wybiel i oświeć mnie Twoim światłem

anielskim. Uzdrów mnie, mój dobry Uzdrowicielu.

Ochraniaj mnie, Stróżu mój wierny.

Bądź ze mną zawsze i wszędzie.

Chroń mnie rano i w południe, wieczorem i na sen do poduszki w każdym

czasie i na każdym miejscu. Chroń mnie na wszystkich drogach życia mego

i nie zostawiaj mnie po śmierci mojej.

Pomóż mi przejść wszystkie moje poniewierki,

przeprowadź mnie przez nie i bądź tam obok mnie, ochroń mnie na nich

przed siłami diabelskimi. Ukryj mnie przed wszystkimi sieciami demonicznymi,

przed strzałami diabelskimi i złem czarnoksiężników.

Uratuj i zachowaj mnie przed pieczęcią Antychrystową

i doprowadź mnie przez swoje modlitwy do przystani wiecznego ocalenia w

Jezusie Chrystusie, Panu naszym, Któremu należna jest wszelka chwała, cześć i

uwielbienie z Odwiecznym Ojcem Jego i z Najświętszym, Dobrym i Życiodajnym

Duchem Jego, teraz i zawsze i na wieki wieków.

Amen.

Poniżej podano tę modlitwę w języku rosyjskim.

Słowo końcowe od tłumacza:

Zastanawiałem się dość długo, czy ująć w I-ej części opracowania o proroctwach Sławika jeszcze jeden wątek o nim. Mianowicie, wielu zastanawiać może tytuł, jakim jest obdarzany: „ROSYJSKI ANIOŁ” (ros. „Русский Ангел”). Dlaczego Anioł? Tytuł taki jest wymieniany w modlitwach, zanoszonych do Boga za wstawiennictwem tego chłopczyka, szereg filmów o nim jest nazwanych „Русский Ангел”. Otóż, sam Sławik mówił matce, że jest Aniołem. Kiedyś śpiewając poniższe słowa z piosenki, Sławik podszedł i patrząc na nią swym przenikliwym wzrokiem bardzo poważnie powiedział: „A wiesz, mamusiu, ja naprawdę mam wiele-wiele lat. Jestem bardzo, bardzo stary, można powiedzieć starodawny!” Oto słowa piosenki:

Ах, мама, маменька,

Я уж не маленький!

Ах, мама, маменька

Мне много лет…

Opowiedział jej, że pamięta siebie przed narodzeniem. Że ma 150 000 lat. I jak się znalazł u niej. Że była droga. Ogromna szybkość. Zatrzymanie się przed głęboka przepaścią (otchłanią, z której nie można byłoby się wydostać). Obok siebie zobaczył ogromnego człowieka w ciemnej, podobnej jak u zakonnika, odzieży. Na samym końcu jego palca wskazującego wisiała maleńka, paląca się lampka oliwna. Przypadkowo odgięty nieco brzeg odzieży otworzył oślepiające światło, patrzenie na które było niemożliwe. Człowiek ten spokojnie przekroczył przez przepaść i zatrzymawszy się po drugiej stronie, popatrzył na Sławika i powiedział: „Skacz!”. Sławik mówi: „Rozpędziwszy się skoczyłem, ledwo utrzymując się na przeciwległym brzegu przepaści. Następnie, gdy zostałem sam (człowiek zniknął), przeszedłem trochę do przodu, skręciłam w bok, na jakąś twardą, ciemną drogę, jakby do tunelu i … znalazłem się u ciebie”.

Pamięta, jak się szykował tutaj, do nas. Jak Najświętsza Trójca i jego przyjaciele (Aniołowie – dod. A.L.) dali mu od siebie trochę mocy, jak wyruszył tutaj, do nas, na grzeszną ziemię, aby pomóc ludziom się ratować. Że został posłany przez Trójcę Świętą do ratowania Rosji i świata i że szczególnie będzie pomagał po swojej śmierci tym, którzy go o to poproszą. Tak jak Anioł, w swoim krótkim życiu bezinteresownie pomagał ludziom, nigdy nie brał za swoją pomoc pieniędzy. I mówił wszystkim, że jest to dar od Boga.

Myślałem więc, że może lepiej nie umieszczać tych „sensacji’ o Sławiku – Aniele, ponieważ wielu ludzi może to odebrać jako „totalne bzdury” i brednie, niegodne dalszego czytania. I nie zapoznają się z ważnymi treściami, dotyczącymi kilkuletniej misji chłopczyka – otroka Wiaczesława, które mogą pomóc w zrozumieniu wielu wydarzeń, które dzieją się na świecie i będą się dziać w niedalekiej przyszłości, które mogą pomóc w uratowaniu swojej duszy i dusz bliskich.

Jednak w końcu zdecydowałem się ten wątek wstawić do opracowania (do części 2-iej) z prośbą, aby nie potępiać tej sprawy, ponieważ swoim ludzkim rozumem nie wszystko możemy na razie pojąć. Zostawmy te sprawę Panu Bogu, a gdy przyjdzie odpowiedni czas, Bóg da poznanie. Ci, którzy chcą czcić tego małego posłańca Bożego, którzy wierzą w jego świętość – niech to czynią. A ci, którzy nie chcą, nie życzą, aby go uznawać, odnosić się pozytywnie do tego zjawiska – niech się nie modlą i nic nie robią, nie trzeba tylko znieważać, bluźnić, wyśmiewać się z tego zjawiska i tego chłopczyka. Bo może się jeszcze okazać, że walcząc z Bożym posłańcem i znieważając go, walczymy z samym Bogiem i Go znieważamy. Przyjdzie czas, a Bóg wszystko porozstawia na swoje miejsca. Poczekajmy…    

Zachowały się wypowiedzi o „wątku anielskim”. Oto pani Wiktoria Borysowna, która opiekuje się grobem Sławika na cmentarzu, opowiada, że gdy była nauczycielką w szkole i wracała do domu, to Sławik kilka razy podbiegał do niej i witał się. Nawet kiedy bawił się z chłopakami na boisku, rzucał grę, podbiegał do niej i witał się, a dzieci, które znały tę nauczycielkę udawały, że ją nie znają. Kiedyś, gdy znów do niej podbiegł i przywitał się, zapytała go: „Dlaczego to robisz, przecież się nie znamy?”.

A on na to: „No to co!. Wszystko jedno, dzień dobry!” Mówię: „Jesteś jak Anioł!” A Sławik odpowiada: „Bo ja i jestem Aniołem”.

W książce znalazłem świadectwo kolegi szkolnego Sławika, który będąc bardzo chory, miał widzenie Sławika. Sławik był ubrany niby w białą dziewczęca sukienkę lub nocną koszulę, a za plecami miał skrzydełka. Szczegółów nie mógł rozpoznać z powodu blasku, który ten wydzielał. W tym widzeniu zapytał Sławika: „Czemuś tak się wystroił?”, nie zdając sobie sprawy, że Sławik przecież już nie żyje od pewnego czasu. Tamten nic nie odpowiedział, ale kolegę oczywiście uzdrowił.

Główną „pretensją” Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Moskiewskiego i ogromnej większości pasterzy Cerkwi – arcybiskupów, biskupów, teologów do chłopczyka Wiaczesława jest to, że on pamięta siebie przed narodzeniem. Bo przecież jest to starożytna herezja. Czyli reinkarnacja, wędrówka dusz itp. Tę herezję Orygenesa potępił w 543 roku V Sobór Powszechny w Konstantynopolu. Myślę, że sprawie tej trzeba poświęcić trochę czasu. Zacznijmy może od wypowiedzi matki Sławika. W książce ona tylko opowiada to, co mówił jej syn. Według jej słów przychodzili do niej duchowni i proponowali usunąć niektóre wątki, szczególnie o tym, że on pamięta siebie przed narodzeniem, to wtedy w pełni mogą go uznać za świętego, ale matka odmówiła. Słowa jej brzmiały mniej więcej tak: „Jestem świadkiem, jeśli on to mówił, to i ja tak mówię i od siebie nic nie wymyślam i nie dodaję, i jeżeli uważacie, że w tym słowa Sławika przeczą czemuś, to zostawcie jego słowa mi, a wyrzekać się tego, o czym on mówił, nie zamierzam”.

Rozpoczęła się walka hierarchii cerkwi z kultem chłopczyka. Wypowiedzi dostojników Cerkwi, teologów i profesorów uczelni duchownych, a za nimi usłużnych mediów, w tym prawosławnych, doprowadziły do tego, że w tej chwili 85-90% wiernych w Rosji nie uznaje Sławika za świątobliwego, oczernia go (mówiąc, że jest bioenergoterapeutą, oszustem, a nie żadnym Bożym uzdrowicielem; tak samo jak oszustką jest jego matka, która dorobiła się na tym oszustwie wielkiego majątku, domów, samochodów itp.). Tymczasem nie ma takiego miasta w Rosji, w którym by ktoś nie został uzdrowiony przez Sławika, nie doznał pomocy w swoich życiowych problemach. Minęły już 22 lata od śmierci Sławika i nic nie wskazuje na to, że obecne władze Cerkwi zmienią swoje stanowisko w sprawie kanonizacji „otroka”.

W międzyczasie chłopczyk Wiaczesław w sierpniu 2009 roku został kanonizowany przez Grecką Cerkiew Prawosławną. Został dołączony do grona świętych jako świątobliwy otrok (chłopczyk) Wiaczesław. Świątobliwi Starcy i zakonnicy na Świętej Górze Athos modlą się do Świętego chłopczyka. A w swojej ojczyźnie nadal to dziecko – prorok nie jest uznane.

I jeszcze ciekawostka: Niedawno dwie książki o Sławiku zostały włączone do „kodeksu książek zakazanych”, w którym jest łącznie 8 książek (z tego dwie o nim).

Jedna wypowiedź. Profesor Moskiewskiej Akademii Duchownej i Seminarium A.I.Osipow tak wypowiedział się o tym chłopczyku: „…Rosję zgubi nie alkoholizm, nie narkomania… a kłamliwi Starcy i proroctwo ją zgubi…”. Swego czasu profesor ten kategorycznie występował przeciwko kanonizacji carskiej rodziny, a jako dowody wykorzystał oszczercze wymysły sowieckiej bezbożnej epoki. To ten sam profesor, który obecnie, korzystając ze swojej popularności i autorytetu naucza o tym, że liczba 666 nie ma żadnego mistycznego znaczenia i wyśmiewa tych, „którzy wierzą w jakieś cyfry”. Szerzej napisałem o nim w 3-im odcinku z cyklu: Cerkiew Prawosławna o Antychryście, znaku Bestii-liczbie 666, czipizacji (na stronie <Wolnej Polski>). Tacy profesorowie, rzeczywiście, gdyby dać im wolę, mogą zgubić Rosję.

Wróćmy do problemu istnienia dusz przed poczęciem człowieka. I skoncentrujmy się na 1-ej anatemie (klątwie) V Soboru Powszechnego z 543 roku, która brzmi następująco:

1. Kto mówi lub myśli, że dusze ludzkie istniały przed narodzeniem, że były one przedtem rozumami i świętymi siłami (mocami), a następnie zwróciły się ku gorszemu i przez to ostygły w miłości do Boga, z powodu czego i są nazywane duchami i za karę zostały posłane w ciała, niech będzie przeklęty”.

Czy wiemy, jak pojawia się dusza? Jak duszę daje nam Bóg? Tego dokładnie nikt nie wie. Jedyne, co jest wiadome i czego naucza nas Cerkiew jest to, że dusza dawana jest człowiekowi przez BOGA w chwili poczęcia. Ten moment jest opisany w książce o Sławiku. Moment pochodzenia, tworzenia jego duszy…, nie wiadomo, jak to nazwać. ANIOŁOWIE -– to nie DUSZE, ani też nie rozumy, ani siły (moce) – to są duchy. Tutaj duch, który zszedł z Niebios, otrzymał duszę i wcielił się w ciało.

W 1-ej anatemie przeklina się istnienie dusz przed wcieleniem (narodzeniem) oraz to, że dusze ludzi to ukarane za coś umysły lub siły (niech nawet Aniołowie). Ale nie ma to żadnego odniesienia do pamięci Sławika przed narodzeniem. TO NIE PRZECZY NAUCZANIU CERKWI. On zszedł nie za karę, ale żeby „pomóc naszemu ludzkiemu ratunkowi”. I duszy on nie miał przed poczęciem.

Teraz wiadomo, czyj żywy głos słyszał ten chłopczyk -– to był głos Bogarodzicy.

A więc to, że on pamięta siebie PRZED NARODZENIEM, na co nikt nie ma żadnego świadectwa, akurat mówi o jego niezwykłym pochodzeniu. Teraz jest to jasne, jak dzień.

Jako Bóg, Chrystus narodził się z Boga Ojca przed wszystkimi wiekami, jako człowiek – od Najświętszej Panny Maryi. Przed wcieleniem człowiekiem On nie był, a więc i nie miał ludzkiej duszy. Wcieliwszy się w ciało Maryi Dziewicy przez Ducha Świętego i przyjęciu postaci ludzkiej, otrzymał od Niej naturę człowieka, pozostając przy tym Bogiem. Duszę ludzką otrzymał podczas poczęcia. A więc była to misja, dana Mu przez Ojca Niebieskiego.

Również możemy powiedzieć i o Sławiku, że jako Anioł duszy on nie miał, ale z Woli Bożej otrzymał duszę i wcielił się w człowieka, pozostając przy tym Aniołem.

Anioł (po grecku zwiastun, posłaniec) jest duchem, wyrażającym Wolę Boga i posiadającym nadnaturalne możliwości. Biblia nazywa Aniołów duchami służebnymi. Często przedstawia się je w postaci ludzi ze śnieżnobiałymi skrzydłami za plecami. Według nauczania chrześcijańskiego Aniołowie Boży – to duchy służebne. Stworzone zostały przez Boga przed stworzeniem świata materialnego, nad którym mają znaczącą władzę. Jest ich znacznie więcej niż ludzi. Przeznaczenie Aniołów: wyCHWALAnie Boga, urzeczywistnianie CHWAŁY Jego, kierowanie i wcielanie Łask na CHWAŁĘ Bożą (dlatego są oni WIELKĄ POMOCĄ DLA RATUJĄCYCH SIĘ), ich udział – śpiewanie pieśni CHWALebnych na cześć Boga, wypełnianie Jego poleceń, Jego Woli.

A więc Sławik-Anioł otrzymał misję pomagania ludziom w Rosji i na świecie, przekonywania ich, aby nie przyjmowali chipów, paszportu światowego i pieczęci Antychrysta. W ten sposób nie zdradzą Boga i dostąpią zbawienia. Uzdrawiał, wypędzał złe duchy, udzielał rad i niósł pociechę w trudnych sytuacjach życiowych tysiącom ludzi. Po śmierci wrócił jako duch do miejsca w Niebie, do miejsca, gdzie Bogu śpiewają CHWAŁĘ. Oczywiście, jest tam cały Anielski stan. A jest to nawet nie Królestwo Niebieskie, dokąd trafiają dusze sprawiedliwych, tylko jeszcze wyżej…

Przed śmiercią Sławik powiedział: „Kiedy się dowiecie, kim jestem w rzeczywistości, to z początku bardzo się wystraszycie dlatego, że tak swobodnie obchodziliście się ze mną, a później będziecie ze mnie dumni”.

Innym razem Sławoczka powiedział: „Kiedy odnajdzie się w Ławrze księga z proroctwami o mnie, wtedy dowiecie się, kim jestem i wystraszycie się. Bardzo się wystraszycie”.

Dlaczego się wystraszymy? Jeżeli po prostu logicznie rozumować, to wystraszymy się dlatego, że znieważaliśmy i oczernialiśmy nie tylko dziecko, (jak robi to RCP MP do chwili obecnej), ale Archanioła, którego Bóg posłał do nas, aby nas uprzedzić o nadchodzących wydarzeniach i pomóc nam w uratowaniu się. Wystraszymy się dlatego, że nie zobaczyliśmy w chłopczyku posłańca (Anioła) Bożego. Do tej pory uważa się go albo za świętego uzdrowiciela i proroka (a jest to właśnie swobodne

Jego traktowanie); albo znieważa się go i nie przyjmuje, a jest to jeszcze bardziej straszne i mówi do jakich głębi bezprawia i grzechu upadliśmy, że nie mogliśmy zobaczyć Bożego chłopczyka. Co byśmy dzisiaj zrobili z Chrystusem, gdyby do nas przyszedł? Nie straszno nam?

A dlaczego będziemy dumni? Dumni za to, że właśnie do Rosji Bóg posłał Swego Wybrańca. Niemcy będą radować się, że on tam przeżył połowę swojego życia.

Co przeszkadza ludziom zobaczyć w chłopczyku Anioła Bożego? Grzeszność i uszkodzenie umysłu.

Pewien bardzo znany dla wielu zakonnik z klasztoru o bardzo surowej regule przez trzy dni modlił się, aby Bóg otworzył mu, kim jest Sławik, ponieważ jeszcze żyjąc powiedział on nam, że pamięta siebie przed ziemskim wcieleniem, a także o tym, że ludzie będą zdumieni, kiedy dowiedzą się w swoim czasie, kim on był. I będą zawstydzeni tym, że tak swobodnie z nim się obchodzili. A my wiemy, że reinkarnacja, czyli teoria o wędrówkach dusz jest nieprawdziwa. A myśleć o tym, że Sławik kłamał – on nie chce i nie wierzy. Co począć? I oto temu mnichowi Pan Bóg po modlitwach odsłonił, że w jego wcieleniu na Ziemię zszedł Archanioł Jeremiel (Jeremiasz? ; ros. – Иеремиил – od A.L.), co z hebrajskiego tłumaczy się jako „Miłość Boża”. Mnich nie sprawdzał, ale słyszał, że na Górze Athos uważa się go (tego Archanioła – od A.L.) za Świętego.

W 2013 roku 17 marca minęło 20 lat od dnia śmierci chłopczyka Wiaczesława. W tym dniu przy jego mogile zebrało się mnóstwo ludzi i czytano mu Akatyst. W tym nowym Akatyście z 2013 roku był nie tylko akatyst, modlitwa tropar i krótki opis życia chłopczyka Wiaczesława, ale jeszcze modlitwa do Archanioła Uriela. O Akatyście chłopczykowi Wiaczesławowi jego mama Pani Walentyna powiedziała, co następuje: „Czytać trzeba Akatyst i na końcu Akatystu przeczytać 100 razy modlitwę do Archanioła Uriela i prośba zostanie wysłuchana”. Znamy 7 Archaniołów. Do każdego jest modlitwa, czytana w określony dzień. Archaniołowi Urielowi, na przykład, poświęcony jest czwartek.

Kto i dlaczego umieścił tę modlitwę w Akatyście do Chłopczyka Wiaczesława, nie wiadomo.

W książce „Dowódcy Niebieskich Wojsk” (ros. „Небесных воинств Архистратизи” -– od A.L.), wydanej z błogosławieństwem Poczajewskiej Ławry Zaśnięcia NMP (2001 r.) Archanioł Uriel i Archanioł Jeremiel występują jako jeden i ten sam Archanioł. Jeżeli to przełożyć na nasz ubogi umysł, to wynika z tego, że Chłopczyk (Otrok) Wiaczesław jest Archaniołem Urielem (oraz Archaniołem Jeremielem).

Kiedy Sławik mówił o księdze o nim, którą odnajdą w Ławrze, to jeszcze dodał, że „podniesie się wielki szum i będzie tyle rozmów o nim, że drgną nawet mnisi od tego, że wyszły te sprawy”.

Powiedział tez, że w tym czasie będzie o nim film, który wszyscy obejrzą –- cały kraj go obejrzy. I ludzie zaczną kłócić się i wielu drgnie, ponieważ ludzie nie chcą tych nieszczęść i katastrof, które zbliżają się do naszej planety. Mamie swojej powiedział: „Mamusiu, ludzie film obejrzą, potem zrobi im się smutno – pochodzą tacy zamyśleni i … zło przezwycięży”.

Teraz rozumiemy, dlaczego ludzie się wystraszą i dlaczego wielu drgnie? Po tym, jak wyjdzie na jaw, że Chłopczyk Wiaczesław, to ten sam Anioł, który powinien przyjść na samym końcu czasów i opowiedzieć o tym, CO MA NASTĄPIĆ WKRÓTCE. To ten sam Anioł z 22-go (OSTATNIEGO) rozdziału Apokalipsy (OSTATNIEJ Księgi Biblii).

To Anioł, który podobnie jak Anioł – Jan Chrzciciel, który przyszedł przed Chrystusem przed Jego Pierwszym Przyjściem na Ziemię, teraz przyszedł do nas na Ziemię przed Drugim Przyjściem Chrystusa.

Archanioł Jeremiel

Archanioł Uriel

Ikona ze Sławikiem jako Aniołem

Czy jest to tylko jedna znana nam teraz misja Anioła na Ziemi? Nie. W Ewangelii Św. Mateusza Sam Pan Jezus potwierdza to, o czym napisano powyżej: że Św. Jan Chrzciciel jako Anioł przyszedł, aby przygotować drogi dla Mesjasza, który zbawi świat. W Prawosławiu są ikony, przedstawiające Jana Chrzciciela jako Anioła ze skrzydłami.

W rozd. 11 czytamy: „Po coście więc przyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę powiadam wam „Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on. … Wszyscy bowiem Prorocy i Prawo prorokowali aż do Jana. A jeśli chcecie przyjąć, to on jest Eliaszem, który ma przyjść. Kto ma uszy, niechaj słucha!”. (Mt 11, 9-15).

I dalej: „Wtedy zapytali Go uczniowie: „Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” On odparł: „Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł i nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał”. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu. (Mt 17, 10-13)

A w Ewangelii Jana: „Wy sami jesteście mi świadkami, że powiedziałem: Ja nie jestem Mesjaszem, ale zostałem przed Nim posłany”. (J 3, 28).

I nieco wcześniej: „Odpowiedział: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz”. (J 1, 23)

W czasach Antychrysta na Ziemię z misją zostaną posłani biblijni prorocy: Eliasz (znowu!) i Henoch. Warto poczytać o nich w 11 rozdziale Apokalipsy Św. Jana. O tym, że jednym z nich będzie Eliasz mówi ten tekst: „Maja oni władzę zamknąć niebo, by deszcz nie zraszał ich dni prorokowania i mają władzę nad wodami, by w krew je przemienić i wszelka plagą uderzyć ziemię, ilekroć zechcą”. (Ap 11, 6). To właśnie prorok Eliasz swego czasu zamknął niebo nad Izraelem i deszcz nie padał przez 3 i pół roku. Będą prorokować przez tysiąc dwieście sześćdziesiąt dni.

***

W chwili obecnej nad mogiłą chłopczyka Wiaczesława na cmentarzu w Czebarkulu zbudowana jest swego rodzaju kapliczka, wypełniona ikonami, w tym samego Sławika. Przyjeżdżają tu pielgrzymi z całej Rosji i nawet zza granicy, odmawiają modlitwy i śpiewają ułożone na jego cześć przez prawosławnych kapłanów akatysty. Uważa się, że występują tam cudowne uzdrowienia. Jako uzdrawiające uważa się kamyczki, ziemia i śnieg z mogiły Sławika. „Kamyczki” – to kawałeczki białego marmuru, które ojciec Sławika stale przywozi z kamieniołomu koło wioski Koegla (również tam wykonano z marmuru pomnik na jego mogiłę). Pielgrzymi zabierają te marmurowe kamyczki, niekiedy po prostu noszą je ze sobą, a niekiedy zalewają wodą i piją tę wodę.

Na mogile Sławika jest ciągle czarna, jakby świeżo skopana ziemia. Rodzice musza ciągle ją dosypywać; pielgrzymi zabierają ją garstkami do leczenia.

Ludzi na mogiłce mego syna jest zawsze dużo – mówi mama jego, pani Walentyna. Tę ziemie ludzie umieszczają we wodzie, robi się jakby kaszka, którą przykładają do chorych miejsc lub wykorzystują ją jako maść leczniczą. Potem przejeżdżają, dziękują. Nawet okruchy marmurowe i kamyczki z mogiłki mego świętego chłopczyka mają silny efekt leczniczy. Zalewają ją wodą, a potem piją.

Wydaje się, że wszystko, czego dotykał Sławik, zachowuje w sobie cząstkę jego uzdrawiającej mocy. Dzisiaj w mieszkaniu rodziców Sławika jest zachowane jego maleńkie dziecięce krzesełko. Matka chciała je wyrzucić, ale pewna wierząca kobieta przekonała ją, aby tego nie robiła. I nie na próżno. Mówi pani Walentyna: – Często do mnie przyjeżdżają rodzice maleńkich śmiertelnie chorych dzieci. Maleństwa te nie mogą same przyjechać, ponieważ tak są słabe. Ich zrozpaczeni rodzice przywożą zdjęcia dzieci z nadzieją pomocy. Zdjęcia dzieci ustawia się na krzesełku Sławika i dzieciom w odległości staje się lżej, następuje uzdrowienie. Wyleczonych dzieci jest już tak dużo, że mama Sławika nie pamięta ich imion i historii.

Jeszcze za życia Sławikowi darowano wiele ikon. Przywożono je z różnych państw, ze starych klasztorów. Nawet po śmierci w jego domu pojawiają się nowe ikony. Część z nich matka umieściła przy mogiłce syna. Opowiada matka Sławika: ”Dwa miesiące temu zakonnik podarował mi ikonę z wizerunkiem Cara Mikołaja II. Zaniosłam ją na mogiłkę syna, Wkrótce ludzie zauważyli, że zaczęła ona „mirotoczyć” (zaczął ściekać po niej olej święty – od A.L.).

Srebrna ikonka, którą pielgrzymi przynieśli na grób Sławika, sama się ozłociła.

Jestem przekonana, że dusza Sławika słyszy głos każdego, kto go prosi o pomoc – mówi mama. I każdemu pomoże”.

Sławik bardzo kochał swoją mamę. – „Bóg dał mi wszystko dla ludzi. I nic – dla mnie”,- mówił mamie.

Na pół roku przed śmiercią przepowiedział swoje odejście. – „Do tej pory nie wiem, od czego umarł mój syn,- mówi Walentyna Afanasjewna. Żaden lekarz nie mógł zdiagnozować straszną chorobę, która zabrała Sławoczkę. Pewnego razu tylko pani doktor powiedziała: „Takie wrażenie, jakby z chłopczyka wyssano całą krew. Nie wiemy, jaką diagnozę mu postawić”. Umierając na oddziale hematologii, Sławik do ostatniej minuty pomagał innym. Z całego szpitala szli do niego ludzie. A on, już w zamroczeniu, ratował ich od śmierci. Ale siebie wyleczyć nie mógł”.

W Internecie rosyjskim przytoczone są wypowiedzi na temat przelotu i wybuchu meteorytu nad Czelabińskiem (15.2.2013r.). Jak ocenili uczeni, wybuchający nad miastem meteoryt miał moc 200 bomb atomowych, takich, jakie zrzucono na Hiroszimę. Wiemy, jakie były skutki tamtych wybuchów. Wybuch tego meteorytu powinien zniszczyć wszystko, co żywe oraz roślinność w promieniu setek kilometrów. Do dzisiaj jednak nikt nie umie wytłumaczyć, dlaczego w tym wypadku nie zginęła ani jedna osoba, zostało rannych tylko 1000 osób odłamkami szła z okien po powietrznej fali uderzeniowej. To niepojęte i niewytłumaczalne. Niektórzy przypisują to wstawiennictwu małego Sławika, który pomaga i po śmierci. Wybuch meteorytu Sławik przepowiedział za życia (na 20 lat wcześniej).

Nad mogiłką syna na cmentarzu rodzice sporządzili mauzoleum – kapliczkę (ros. – мавзолей)

W audycji „Sprawa X – śledztwo trwa”, którą emitowano w marcu 2013 r. w programie „Rossija 1”, świadek – dziennikarz zapewniał, ze podczas czytania akatystu na mogiłce chłopczyka Wiaczesława, powietrze przybrało różowe barwy, chociaż wcześniej było ono zielonkawe – według przezroczystego plastiku, którym jest przykryta mogiłka.

Mogiła chłopczyka upiększona ikonami i kwiatami

Oto czarno białe zdjęcie chłopczyka Wiaczesława, które, jak twierdzą niektórzy ludzie, czasem przybiera różowawy odcień.

Informacja dla tych, którzy zamierzają pojechać do Czebarkula, aby prosić o pomoc Sławika.

W książkach jest podany adres jego matki:

456444, Челябинская область, г.Чебаркуль, 4, а/я 792

Крашенинниковой Валентине Афанасьевне

(из книги „Посланный Богом”)

Tylko że Walentyna Afanasjewna nie mieszka już w Czebarkulu, niekiedy odwiedza swoje mieszkanie w miasteczku wojskowym. Przeniosła się wraz z trzema innymi rodzinami na wieś. Przygotowuje się do opisanych wydarzeń, zaopatruję się w niezbędne rzeczy. Osobie, która tę informację podaje, powiedziała: „Obowiązkowo przystępować do Spowiedzi i Komunii Świętej!”

Okolice miasta Czelabińsk (nieco niżej leży miasto Czebarkul)

Kończąc dodatkowe informacje o chłopczyku Wiaczesławie proszę o nadsyłanie świadectw o pomocy, uzyskanej od Sławika. W chwili obecnej otrzymałem ustne świadectwo od matki z okolic Pelplina, która potwierdza wstawiennictwo Sławika wobec chorego na epilepsję jej syna. Gdy będę miał świadectwo na piśmie – podzielę się nim, wysyłając informację do <Wolnej Polski>.

Do dnia dzisiejszego nie otrzymałem informacji o wypowiedzi Matki Bożej podczas Objawień w Fatimie, kiedy zapowiedziała, że pośle Rosji chłopczyka, który pojawi się w środku Rosji i opowie wszystkim, że kara nałożona na Rosję przez Boga się skończyła… Szukam bezskutecznie potwierdzenia tych słów w polskich źródłach informacji.

Kto by chciał otrzymać pierwszą część opowiadania o chłopcu – proroku, może do mnie napisać na adres: andrzejleszczynski1@wp.pl , a na pewno wyślę.

Źródło:

Блог Валерия Валея:

http://valerii-valei.livejournal.com/4836.html

http://valerii-valei.livejournal.com/5030.html

http://valerii-valei.livejournal.com/5679.html

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/jak-przezyc-w-czasach-panowania-antychrysta-2015-02

 

 

O DOKUMENTACH ANTYCHRYSTA

 

Motto z proroctwa Sławika:

 

Jeszcze w czasach sowieckich Sławik powiedział: „Mamusiu, w tajemnicy przed rodzicami w niektórych moskiewskich klinikach położniczych noworodkom wszczepia się pod skórę mikro schematy (chipy), rodzice nie wiedzą, od czego takie mądre dziecko im się urodziło”. Matka Sławika: „A dzisiaj widzę, że proroctwa jego się spełniają i satanistyczne chipy przygotowane już są dla wszystkich. O tym z dumą informują w telewizji, pokazują laboratorium, w którym na każdego z nas jest przygotowany ten żywy mikro schemat, tj. biochip. A co to jest? I kim jest właściciel, który zajmie nasz organizm, wejdzie do każdej komórki naszego organizmu i kim będziemy po tym? Wnioski trzeba robić samemu. Pierwszym nie-ludzkim dokumentem w naszym kraju był voucher, również następne dokumenty będą od szatana. Przyjdzie czas, kiedy człowiek będzie chciał otrzymać małe zaświadczenie, a mu powiedzą: „Weź numer, inaczej zaświadczenia nie damy”. Dokumentem końcowym będzie paszport światowy”. Po biochipie Sławik powiedział: „Będzie maleńka, bardzo sympatyczna szara płytka (kartonik) – światowy paszport i kiedy ludzie będą go odbierać, to specjalne urządzenie zostanie zainstalowane w taki sposób, że na czoło lub prawą rękę, którą, z reguły, wyciągamy, gdy coś bierzemy, w tym czasie naniesie promieniami (jakimiś izotopami) trzy maleńkie szóstki (666) w postaci tatuażu i Bóg nie przebaczy nikomu, kto przyjmie pieczęć”.

Strona z paszportu Federacji Rosyjskiej – w prawym dolnym rogu liczba 13 w otoczeniu 666.

 

* * *

 

Kiedy nas pytają: Oto zajmujecie się problemami globalizacji, jesteście na bieżąco ze wszystkimi najnowszymi wydarzeniami, proszę powiedzieć, kiedy należy zrezygnować z tego systemu, czy teraz, lub gdy będą wprowadzać paszporty plastikowe, czy też kiedy będą wszczepiać chipy? - odpowiedź na to dajemy tylko jedną: z tego systemu trzeba było zrezygnować ... w 1917 roku …


Zadając to pytanie, ludzie myślą, że wystarczy zrezygnować z elektronicznego systemu kontroli, NIP (ros. – ИНН), kodów kreskowych, chipów - i problem jest rozwiązany. A odpowiedź na pytanie jest określana przez inne rozumienie. Skąd się wzięły te NIP-y, kreski, karty mikroprocesorowe*, chipy? Dał je nam zrodzony w 1917 roku apokaliptyczny system królestwa "Bestii z ziemi" (Obj. 13, 11). To właśnie wtedy doszło do radykalnego przewrotu w porządku światowym i zaczęło się apokaliptyczne odliczanie czasu.


*/ karty mikroprocesorowe (karty chipowe, ang. - smart card) – uniwersalny nośnik danych w postaci karty z wbudowanym układem mikroprocesorowym (chipem), który pozwala na ochronę procesu logowania użytkownika, kontrolę dostępu i zawartych na niej danych.


Obywatelstwo niebiańskie zamieniono nam na obywatelstwo ziemskie, poddaństwo Monarsze, Władcy – na przynależność do systemu. Nic więc dziwnego, rok 1917-ty w wielu proroctwach został uznany jako fatalny. Jeśli dla odkupienia grzechów narodu została złożona najcenniejsza rzecz, jaką miał – Pomazańca i jego najjaśniejszą Rodzinę – to rewolucja przed każdym człowiekiem postawiła wybór. Jeżeli system prowadzi do Antychrysta, to jego przyjęcie – jest przyjęciem Antychrysta, przygotowaniem do jego spotkania. Zrodziło się królestwo Bestii. Ta "Bestia" ma wieloaspektową interpretację u Świętych Ojców. Z jednej strony, jest to osoba prekursora Antychrysta, takim był Lenin, a z drugiej strony - system władzy politycznej, gospodarczej i duchowej; przygotowujący jego przyjście.


Wyrzekać się, odmawiać należy nie tylko numerów, paszportów i kart. Wyrzekać się trzeba tego całego satanizmu w ogóle, to znaczy, całego systemu w całości. Paszport – to konkretny krok w tym wyznaniu wiary. Wraz z przyjęciem paszportu na człowieka rosyjskiego spada krew Rodziny Carskiej i milionów nowych męczenników i wyznawców wiary. Przecież paszport – to jest świadectwo przynależności do systemu, walczącego z Bogiem. Jak można było mianować się obywatelem Sowieckiej Rosji, kiedy wraz z tą władzą zostało odjęte od naszej Ojczyzny błogosławieństwo Boże? Jeśli naprawdę chcemy pokutować za zamordowanie Rodziny Carskiej, za ich zdradzenie, to powinniśmy to pokazać czynem, czyli odrzucić system satanistyczny, w ofierze dla którego został złożony Car. Bez tego świadectwa naszych dusz - zarówno różne modlitwy skruchy za zabójstwo Cara i obrzędy, a nawet sama kanonizacja Rodziny Carskiej pozostaje pustym dźwiękiem. Jeśli przyjęliśmy system - krew Cara spada na nas. Przecież o czym głosi kabalistyczny napis w domu Ipatjewa? "Tutaj, na rozkaz tajnych sił, Car został złożony w ofierze dla zniszczenia państwa. O tym są informowane  wszystkie narody". Jeśli nie zrozumiemy istoty tego, co wydarzyło się w 1917 roku, to nadal będziemy zwodzeni.

Przecież diabeł zwabił nas do swego systemu: wierz w co tylko chcesz, żyj jak chcesz, pokutuj za co chcesz, módl się jak chcesz, gospodaruj, ozłacaj, rób interesy, otwieraj, głoś kazania, wzywaj wszystkich do Chrystusa, ale tylko bądź w moim systemie... A my jesteśmy obywatelami nie systemu, tylko Królestwa Bożego!


Myśląc o tym, co się wydarzyło, smutno jest patrzeć na to, jak w środowisku przeciwników globalizacji i paszportów powstały podziały i spory o tym: czy naród rosyjski winien jest grzechu carozabójstwa, czy też nie? Jedni uważają, że winien; inni - że winien jest grzechu apostazji od wiary i akceptacji carozabójstwa, a główna wina – spoczywa na Żydach: to oni zabijali i oni zrobili rewolucję. A jaka jest różnica w tym? Mowa jest o narodzie, a nie o jakiejś konkretnej osobie. Zabijali nasi pradziadowie, czy tylko "akceptowali jego zabicie" (Dz 8,1) tylko "strzegli szaty tych, którzy go zabijali." (Dz 22, 20)? Przecież Cara nie ma! Dlatego roztrząsać stopień uczestnictwa narodu rosyjskiego w tym grzechu – nie ma sensu. Tylko Bóg to wie, tylko On wie: co było na sercu u każdego człowieka rosyjskiego. Niektórzy żałowali, bronili, inni wzdychali, ktoś był obojętny, a ktoś jeszcze krzyczał: "Zrzuciliśmy Cara, teraz zrzucimy i Boga!" i urządzali czerwony terror. Czy tak czy inaczej – jednak na nas spoczywa krew Cara. A spoczywa ona na nas wszystkich jeszcze i dlatego, że  wszystkich przeciwników jego zabójstwa nie jest możliwe oddzielić od całego narodu rosyjskiego jako całości: "gdy cierpi jeden członek, współcierpią z nim wszystkie inne członki" (1 Kor 12, 26).


Świadectwa:

Pewna mieszkanka Moskwy, parafianka monasteru Dońskiego, wzięła po błogosławieństwie spowiednika "kartę mieszkańca Moskwy" (tam niektórzy duchowni błogosławią również paszporty i te "karty mieszkańca Moskwy"). Już pierwszej nocy miała niepokojący sen. Przyszedł diabeł i zaczął zabierać jej Ewangelię. Ona nie daje, a on wyrywa. Ona przyciska Ewangelię do siebie, a on wyrywa. Walka trwała przez całą noc. Rano pobiegła do kapłana – batiuszki i opowiedziała mu wszystko, a ten uspokoił ją i "mądrze" wyjaśnił, że była to diabelska pokusa!


Inna mieszkanka Moskwy, emerytka, wzięła "Kartę mieszkańca Moskwy". Skusiła się na ulgi, wygodę, ale kiedy była fotografowana, w sercu był niepokój, a kiedy podpisywała papiery i wzięła kartę – to jej serce jęknęło. Tej samej nocy widzi sen. Stoi przed nią piękna kryształowa skrzynia, pełna kryształów. Babcia była zdziwiona i zachwycona tym. Podeszła bliżej, aby zobaczyć te bogactwa. Otworzyła i zobaczyła, że kryształowa skrzynia pełna jest nie kryształów, a … jej własnych łez.


To, że ludzie mający w rękach rosyjskie paszporty, nie przechodzą mytarstw*, potwierdzają liczne świadectwa bogobojnych Chrześcijan.


*/ - mytarstwa – мытарства – miejsce, gdzie według wiary prawosławnej przebywa dusza przez 40 dni po śmierci w drodze na sąd cząstkowy. Podczas przechodzenia coraz wyżej przez 20 mytarstw diabły przeszkadzają duszy we wznoszeniu się, przedstawiają fakty z jej grzesznego życia – A.L.   

Pewna kobieta, która niedawno zmarła, ukazała się we śnie, trzymając w rękach rosyjski paszport i powiedziała: "Zatrzymali z paszportem". Innej kobiecie objawił się we śnie jej daleki krewny Arcypasterz i powiedział: "Nie brać". Pewna mniszka (w Kołomnie) zmarła, ukazała się we śnie i mówi: "Ze względu na paszport nie przeszłam". Dwa kapłani byli przyjaciółmi. A kiedy jeden z nich zmarł, drugi zaczął się modlić i po prostu po przyjacielsku zaczął go pytać: "Powiedz chociaż mi: przeszedłeś mytarstwa, czy nie?" Wkrótce objawił się on swemu przyjacielowi we śnie i mówi: "Nas nawet na Sąd nie wpuścili. Wszyscy, którzy mają NIP (ros.- ИНН) i paszporty, idą od razu tam." I przy tym niedawno zmarły kapłan pokazał ręką na ziemię.


Kobieta - przewodniczka wycieczek, towarzysząca pielgrzymkom, opowiedziała następujące zdarzenie. Pewna pątniczka szła w Diwiejewie rowkiem (ros.- по канавке; ze świętą wodą – A.L.) i nagle objawił się jej Ojczulek O. Cyryl (Pawłow) i mówi: "Natychmiast zrezygnuj z paszportu." Powiedział i zniknął. Pątniczka nie przywiązała do tego żadnej wagi: Może to jakieś złudzenie? Tym bardziej, że O. Cyryl był chory i leżał sparaliżowany w szpitalu. A zresztą, co robić w mieście bez paszportu? Wróciła do Moskwy, opowiedziała o tym dziwnym objawieniu i na tym wszystko się zakończyło. Ale wkrótce zachorowała i szybko zmarła. Po pewnym czasie objawiła się we śnie swojej przyjaciółce. Siedzi w ciemnym pokoju i sama jest ponura. Przyjaciółka się wystraszyła i pyta: "Co z tobą?" Na co ona odpowiedziała krótko: "Tam - i skinęła głową ku górze - z numerem i paszportem nikogo nie wpuszczają".


Przeorysza (ros.- игумения) pewnego monasteru opowiedziała nam następującą historię. W jej monasterze są pobożne zakonnice i pokutnice o surowej ascezie, które odmówiły przyjęcia paszportów. Któraś z nich zainteresowała się: a co w nich jest takiego strasznego? Poprosiła pewnego pielgrzyma w klasztorze, aby pokazał jej paszport. Otwiera go na następnej stronie, gdzie jest zdjęcie i w rubryce "osobisty kod" nagle widzi duży i tłusty napis: "zakodowany". Nie uwierzyła własnym oczom, patrzy ponownie i widzi ten sam napis. Oddała paszport, ale sama wciąż nie wierzy: jak to jest, przecież tak nie może być! Poprosiła paszport u innej pątniczki, patrzy: rubryka jest pusta, nic nie jest wpisane.


Powiecie, to mistyka i fanatyczne brednie? Jak chcecie, tak i myślcie, a ten, kto ma rozum, ten zrozumie. Pewien sługa Boży na własne oczy widział zdjęcie opalonego paszportu, na którym zamiast herbu wyraźnie był widoczny obraz Bestii. On sam o tym opowiadał. To zdjęcie przywiozła do  Diwiejewa pątniczka z Niżniego Nowogrodu i wszystkim pokazywała. Obraz pojawił się wtedy, kiedy ona zaczęła zdecydowanie palić swój rosyjski paszport. A u innej pątniczki podczas spalania na okładce paszportu wyraźnie pojawiło się dwoje satanistycznych oczu.


I czemu tu się dziwić? Tych dwoje oczu ze szponiastą ręką zostały również utrwalone na zdjęciu normalnego biletu na przejazd z paskiem magnetycznym. Zdjęcie zostało zrobione z tyłu i bilet był czysty, tylko z wydrukowaną datą. Ale czego nie widziało oko ludzkie, to utrwaliła technika.


Pewna mieszkanka Moskwy, emerytka, wzięła pięć kart plastikowych (medyczną, emerytalna i in.). Jakiś czas później ma sen. Włochata ręka z pazurami trzyma jak wachlarz te jej pięć kart i potrząsa przed jej oczami z szatańskim chichotem. Kobieta obudziła się ze strachu. W godzinach porannych biegnie do swego spowiednika. Ojcze, co robić? Spowiednik, nie myśląc długo, mówi: „Natychmiast oddaj.” Kobieta oddała, ale przez małą wiarę zostawiła kartę medyczną, aby móc się leczyć. Po pewnym czasie znowu jej się śni ta sama owłosiona ręka z pazurami i z satanistycznym chichotem potrząsa przed jej twarzą jedną jedyną kartą.


Są przypadki w ogóle unikalne i nieprawdopodobne. Pewna kobieta zaczęła palić paszport, a z niego wyszedł czarny dym i rozległ się głos: "Dlaczego mnie spaliłaś".


Opowiadano, jak pewien kapłan (w Rosji) zrezygnował ze wszystkiego: z NIP-u, z numeru rejestracyjnego świątyni, nie przyjmuje darowizn i produktów, na których są umieszczone kody kreskowe, nawet wino sam wytwarza, ponieważ na butelkach te kody też są. Cierpi z powodu wielkiej niewygody: prądu elektrycznego nie ma, ogrzewania w zimie nie ma i w świątyni jest zimno, jak na  ulicy. Widzi ojczulek sen. Idzie Antychryst, wszędzie zagląda, do urzędów świeckich i rządowych, do świątyń i monasterów. Wszędzie go przyjmują, wszędzie znajduje cząstkę swego. A świątyni, w której służy ten kapłan i która jest na wprost jego oczu, nie widzi. I tak przeszedł obok jego cerkwi.


Sługa Boży Wiaczesław, Tula, grudzień 2003 r. Byłem niedawno w Bogolubowo, przyjechałem, aby się pomodlić, porozmawiać z O. Piotrem. Spotkałem pewną zakonnicę, która znam bardzo dobrze. Tym razem ona opowiedziała mi ciekawą historię. Pielgrzymi przybyli autobusem i jakaś kobieta spośród nich miała wizję zamordowanego Optyńskiego mnicha Feraponta, który jej powiedział: "Nie bierzcie paszportu. Zostało jeszcze bardzo mało czasu. Wkrótce zaatakują Rosję trzy kraje".


Mniszka ... jesień 2003 r. W Aleksandrowskim żeńskim monasterze została usunięta ze stanu monastycznego mniszka (Epikonida) za odmowę przyjęcia paszportu. W Sniegirowie z domu zakonnego w ostatnim roku przed spisem odeszła siostra w starszym wieku, a po spisie odeszły jeszcze dwie siostry.


Pewna mniszka z Aleksandrowskiego monasteru postanowiła wziąć paszport. Rodzice radzili jej, aby się nie spieszyła, ale ona powiedziała, że ​matka Przeorysza nalega i Patriarcha pobłogosławił. Wzięła paszport i wkrótce miała sen. Śni się jej, że ​​w świątyni wszystkie siostry stoją, odbywa się obrządek postrzyżyn i nagle zjawia się Antychryst, wchodzi na ambonę, wskazuje palcem na nią i mówi: "mniszka Siergija". Wtedy ona była jeszcze w nowicjacie, a w tym roku, prawie rok po przyjęciu paszportu w Wielki Post miała postrzyżyny (2003 r.) i nadano jej imię Siergija.


Kiedy mateczka (matuszka) opowiedziała ten przypadek, to zapytałem, jak należy rozumieć tę wizję. "Myślę - powiedziała - że temu, kto przyjmuje ten system, imiona nadaje już Antychryst".


Sł. B. Walentyna, zima 2003-2004, Tula. Gdy zdecydowała się wziąć nowy paszport, to tej samej nocy miała sen. Otwieram pokój i wchodzę do jakiegoś korytarza, składającego się z dwóch ogrodzeń, pod stopami śnieg, i patrzę do przodu, tylko do przodu, a następnie postanowiłam zawrócić i kiedy opuściłam głowę, to zobaczyłam, że stoję na skraju ogromnego lodowego leja, prowadzącego w przepaść, czyli gdybym wykonała jeszcze pół kroku, to wpadłam bym tam. I wyszłam stamtąd. Od razu zrozumiałam, że to z powodu nowego paszportu, ponieważ słyszałam o nim od niektórych, że jest zły. I odmówiłam jego przyjęcia.


Mniszka Wasilissa, Psków, zima 2004 r. Matuszka dwukrotnie miała wizję swego syna. Syn mieszka ze rodziną w Petersburgu.

Pierwszą wizję miała w dniu, kiedy syn złożył wniosek o paszport.

Drugą - dwa - trzy tygodnie później, w dniu, kiedy go odebrał.

 

- Stoimy w Soborze (Św. Trójcy w Pskowie). Na górze. Wszyscy, my - wszyscy bez paszportów przytuliliśmy się do ścian soboru i do siebie. Nasza gromadka. Sobór się podnosi, podnosi do Nieba, a mój syn stoi tylko dwa lub trzy metry ode mnie. Początkowo cieszyłam się, że ma stary paszport. Powiedziałam mu: "To dobrze, nie rób tego. Ojciec Mikołaj (Gurjanow) powiedział, aby nie brać". I nagle patrzę, jak jakaś niewidzialna ręka chwyta go, obróciła w powietrzu dwa razy i postawiła na skraju. Opowiadam to widzenie Władyce (Biskupowi), a on mówi: "Na skraju - to dlatego, bo on  jeszcze nie podpisał jego odbioru."


Teraz drugi sen, podobny. Też stoimy w Soborze, a nasz Sobór jak okręt podnosi się, podnosi się ze wszystkimi do Nieba. A syn, jak nas zobaczył, to wyciągnął do nas ręce i jakby kierował się ku nam. I wtedy Anioł niewidzialną ręką odciął synowi ręce. Upadł on twarzą w dół, płacze, z rąk leje się krew. A Nina T. nagle tak wykrzyknęła: "Och, nie oparł się, nie oparł się!"


Matka Wasilissa dobrze znała niezapomnianego Ojca Mikołaja Gurjanowa i aż do samej jego śmierci była wspierana przez niego duchowo. Na pytanie o tym, w jaki sposób O. Mikołaj odnosił się do paszportów, powiedziała:

- Nie błogosławił. Jeszcze na dwa lata przed śmiercią, kiedy jeszcze i mowy o nich nie było, jego siostrzenica Zinaida (pracuje w Świątyni Św. Warłaama Chutyńskiego) jeździła do niego i on, bez widocznego powodu, nagle zaczął mówić jej o paszporcie: "A ty, Zinaido, nie bierz paszportu do końca." I wielu on tak mówił, aby nie brać paszportu do końca. A Zinaida myślała, że do końca roku, i co myślicie, wzięła i odebrała.


Matuszka opowiada:

- Na początku, kiedy władze naciskały i kapłani błogosławili, było ciężko. Przysłali mi wezwanie z Urzędu Spraw Wewnętrznych, było w nim napisane: przyjść w tym i tym dniu, o tej i o tej godzinie do 5-go Zarządu Mieszkaniowego, mieć ze sobą 2,50 na zdjęcie i stary paszport. W godzinach porannych (to był piątek) na Liturgii modliłam się ze łzami. Panie Boże, mówię, poślij mi kogoś, kto by mnie  pouczył, żeby wyjaśnił, co mam robić, aby Ciebie ​​nie obrazić. To nie może być potrzebne, wiem, że kapłani nie mają prawa takie coś błogosławić. Stoję i płaczę, całą służbę przepłakałam, a na "Tobie  śpiewamy, Tobie błogosławimy" doznałam pouczenia i przed "Ojcze nasz" słyszę głos: "Oto stoi pobożny człowiek, często przystępuje do Komunii, więc podejdź do niego po Komunii." Tego człowieka bardzo dobrze znałam. Stał obok mnie, a po błogosławieństwie Kielichem podaję mu to wezwanie, a on od razu mówi: "Podrzyj i nie chodź tam. Trzydzieści osiem milionów nie dostało paszportów." I ja od razu podarłam wezwanie i nie poszłam.


Sł. B. Tatiana, Moskwa. Przez Miłosierdzie Boże postanowiłam nie brać nowego paszportu obywatela Federacji Rosyjskiej i moja decyzja była twarda. Szczególnie umocniłam w tym po dwóch snach.  Jeden z nich był pod koniec 2003 roku, miała go moja mama. A drugi – ja miałam, na wiosnę 2004 roku, pod sam koniec Wielkiego Postu.


Matka miała sen, że jestem razem z nią w jakimś długim, wąskim korytarzu – stodole z licznymi drzwiami po obu stronach. Następnie ja dokądś wyszłam, a matka została sama.


Przebywanie tam było bardzo nieprzyjemne, więc zaczęła podążać za moim przykładem, ale kiedy podeszła do najbliższych drzwi i otworzyła je, to cofnęła się z przerażeniem: wejście zagradzało dwóch strasznych „chłopów”. Widok ich był tak okropny, że matka z wielkim drżeniem szybko pobiegła do innych drzwi. Ale i tam czekali na nią takie same "straże". Matka rzucała się od jednych drzwi do drugich, ale bezskutecznie. Wszystkie wyjścia były zablokowane. Nagle widzi podobnych dwóch potworów obok siebie w korytarzu. Beznadzieja, jakaś tępa rozpacz ją ogarnęła.


Ci "strażnicy" zmuszali ją, aby jadła jakąś szerokolistną trawę, którą zobaczyła w żłobie. Zdecydowanie odmówiła i w tej chwili się obudziła.


Gdy rano opowiadała mi ten sen, to płakała jak dziecko, a ja nie mogłam ją uspokoić. Tylko ciągle powtarzała: "Gdybyś wiedziała, jacy oni straszni ...". Od tamtej nocy minęło sześć miesięcy, ale matka do tej pory wciąż powtarza, że widzi ich, jakby to było teraz.


Sen, niestety, mojej matki niczego nie nauczył. To było ostrzeżenie, ale jednak, pomimo moich błagań, matka wyraziła pragnienie, aby otrzymać nowy paszport i pod koniec grudnia ubiegłego roku, spełniając jej życzenie, złożyliśmy dokumenty. Ale dzięki Łasce Bożej na razie z wydziału paszportowego jej nie dzwonią i paszportu nie niosą (matka jest inwalidką I grupy).


Drugi sen miałam ja, na wiosnę 2004 roku. Złożyliśmy już dokumenty w sądzie i pojawiło się wielu chętnych, którzy chcieli zasiać wątpliwości w naszych sercach, zawrócić nas z tej drogi.


I oto widzę we śnie nowy paszport rosyjski, na tyle tak bardzo powiększony, że bardzo wyraźnie widać winietki wzdłuż otwartej strony. Strony były puste, bez jakiejkolwiek informacji.


Nagle słyszę jakiś głos, który bardzo, bardzo powoli, z mocą mówi mi, równocześnie wskazując na winietki:


- Widzisz ... sześćset sześćdziesiąt sześć.

 

I jeszcze raz:

 

  • Sześćset sześćdziesiąt i sześć. - I szóstki wyraźnie się ukazały.

To zostało powiedziane w taki sposób, że każde słowo zostało włożone do duszy, tak jak gdyby było drukowane w świadomości dla naszego umocnienia.


"Przede mną była przepaść..."Ja, sł. B. Wiera ... piszę do was o niezwykłym i strasznym widzeniu, które miała prawosławna Chrześcijanka w Ławrze Św. Trójcy i Św. Sergiusza. Moja przyjaciółka Jelena S. zatrzymała się u mnie. Przyjechała ona z województwa Tambowskiego, pojechała do Ławry i w drodze powrotnej nawiązała rozmowę z kobietą, która była także w Ławrze. Oto, co się z nią stało.

Kobieta ta stała na modlitwie przeciwko NIP (ИНН), która tradycyjnie odbywa się w pobliżu Dumy Państwowej. I wtedy po raz pierwszy usłyszała, że paszportów rosyjskich nie wolno brać, ponieważ, jak się okazuje, są na nich trzy szóstki.


Kobieta zawahała się, ale zdecydowała się pomodlić i prosić Boga o oświecenie. Pojechała do Ławry Św. Trójcy i Św. Sergiusza do prepodobnego (czcigodnego) Sergiusza i poprosiła go o pouczenie: czy rzeczywiście paszporty mają trzy szóstki. Spędziła u O. Sergiusza cały dzień i modliła się żarliwie. Chciała zostać jeszcze na porannej Liturgii i zapytała, czy można gdzieś tutaj przenocować. Któryś z mnichów dał jej adres:


- Idź do domu dla pielgrzymów. Tam siedzi w drzwiach mężczyzna, on cię przepuści.


Kobieta szybko znalazła dom. Przy wejściu siedział mężczyzna, wyglądający na bezdomnego (ros.- с видом бомжа). Kobieta zapytała, czy można spędzić tu noc. Na co mężczyzna tylko odpowiedział:

  • A masz paszport?

  • Tak, mam – odpowiedziała.

  • No to wejdź - powiedział i otworzył drzwi.

  • Kobieta weszła do ciemnego długiego korytarza, zaczęła się rozglądać, gdzie można pójść. Nagle z pokoju z tyłu korytarza wybiega mniszka i krzyczy:

  • Po coś tu przyszła?

  • Kobieta chciała odpowiedzieć, że przyszła przenocować, ale mniszka nie chciała jej słuchać, zamachała rękami i nadal krzyczała:

  • Wynoś się stąd, wynoś! Stąd nie ma wyjścia!

Zaskoczona kobieta zaczęła się rozglądać i nagle pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy otworzyli drzwi i wepchnęli ją do pokoju.

  • Stoję na progu, rozglądam się - wspomina kobieta - spojrzałam w dół ... przede mną była przepaść! Z przerażeniem ujrzałem w tej ponurej otchłani ciała wielu (nie do zliczenia) ludzi. To byli ludzie i żywi i na pół martwi, nadzy, wszyscy się zwijali, jęczeli, byli też i martwi. Pachniało smrodem. Nie wiem, jak długo patrzałam na to przerażające widowisko, dopóki nie przypomniałam sobie Imienia Matki Bożej i zaczęłam krzyczeć: "Najświętsza Bogurodzico! Ratuj, ratuj mnie! Zabierz mnie z tego strasznego miejsca!" Jak długo tak krzyczałam, nie pamiętam, był to jakiś obłąkany szał. Ale później, czy ktoś mnie stamtąd wypchnął, albo się co innego stało, ale kiedy doszłam do siebie, to siedziałam pod krzakiem blisko Ławry, zupełnie niedaleko. Mój stan był taki: czy żyję, czy jestem martwa – nie wiedziałam. Ten stan do tej pory jest obecny we mnie. Oto w taki sposób prep. Sergiusz pouczył mnie o paszportach.

    Na podstawie materiałów z broszury "Liczba paszportu"

Hiero-diakon Abel (Siemionow)


Od redakcji: Sprawa rezygnacji z dokumentów Antychrysta – jest sprawą niezwykle ważną. Jest to kwestia naszej wiary, jest to sprawa naszego zbawienia lub – zatracenia.


Dlatego prawidłowa odpowiedź na pytanie: "Kiedy trzeba zrezygnować z tego systemu, czy teraz, albo gdy będą wprowadzać paszporty plastikowe, lub gdy będą wszczepiać chipy" - jest jedna: Dzisiaj, teraz, od razu, gdy człowiek zrozumiał, że został oszukany, okazał małoduszność. Dlatego odpowiedź hiero-diakona Abla, że trzeba było zrezygnować w 1917 roku, może być błędnie interpretowana dla usprawiedliwienia siebie - że jest już za późno, ja i tak już się nie uratuję, dlatego będę nadal żyć beztrosko w antychrystowym systemie. Bóg przyjmuje skruchę, dopóki człowiek nie zgodzi się przyjąć znaku na ciało – chip lub laserowy kod kreskowy (tatuaż) z NIP.


Źródło:
ОБ АНТИХРИСТОВЫХ ДОКУМЕНТАХ

http://3rm.info/publications/3695-ob-antixristovyx-dokumentax.html

14 czerwca 2010 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

2.12.2016 r.
http://www.gazetawarszawska.com/94-demo-contents/nwo/4966-o-dokumentach-antychrysta

 

Sławik powiedział:

 

Wszystko, co się będzie dziać

w Rosji,

będzie się również dziać

na całej Ziemi.

 

 

Opublikowano Październik 14, 2016

Rosja – Niebezpieczeństwo przyjęcia elektronicznych dokumentów Antychrysta

Wypowiedź prawosławnego kapłana, protojereja Pawła Sielieszczuka (duchowego syna starca Serafima Tiapoczkina) uważanego przez prawosławnych wiernych za starca (duchowego przewodnika – tłum.), o zbliżającym się końcu świata i niebezpieczeństwie przyjęcia elektronicznych dokumentów Antychrysta. Zapis video wypowiedzi protojereja Sielieszczuka pochodzi z 2007 roku.

Rosyjscy prawosławni chrześcijanie z obwodu nikołajewskiego protestują przeciwko narzucaniu elektronicznych dokumentów Antychrysta! „Elektroniczny dowód tożsamości to przysięga złożona Szatanowi!”

Demonstracje w Donbasie przeciwko narzucaniu prawosławnym chrześcijanom elektronicznych dokumentów Antychrysta!

 

Za: http://dsnmp.ru/protoierey-pavel-seleshhuk-ob-opasnosti-v-prinyatii-elektronnyih-dokumentov-video/

Data publikacji: 14.10.2016

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/niebezpieczenstwo-przyjecia-elektronicznych-dokumentow-antychrysta-2016-10

 

W Rosji „Znak Bestii” już nanoszą na czoło, nie ukrywając tego Opublikowano Listopad 7, 2016

 

Proroctwo Sławika sprawdza się dokładnie.

Pozdrawiam – A.L.

 

Komentarz od tłumacza:

W Rosji rozpoczęto bezpłatne wydawanie paszportów elektronicznych (z czipem)

,najciekawsze, że w mieście, odległym o 50 km od Kazania, stolicy Ikony Kazańskiej Matki Bożej.

 

Co dalej? Nastąpi wycofanie z obrotu pieniędzy tradycyjnych i możliwość dokonywania zakupów i in. czynności płatniczych jedynie w sposób bezgotówkowy, bezkontaktowy na kartę elektroniczną lub paszport elektroniczny. Można będzie mieć szafy pełne banknotów euro, dolarów lub złotych i nic za nie nie będzie można kupić, bo nikt nie będzie ich przyjmował.

W Polsce te działania są opóźnione, może ze względu na nieudolność kolejnych ministrów od cyfryzacji. Można więc mieć chyba dla nich nawet nieco uznania, bo to wszystko przyjdzie do nas nieco później.

 

****************

OD REDAKCJI III Rzym:

 

Drodzy ojcowie, bracia i siostry!

Nie mogliśmy nie opublikować tego listu, ponieważ jeśli jest to prawda, a prawdopodobnie jest, to jest to bardzo ważna informacja, którą trzeba rozpowszechniać jak najszerzej. Prosimy was wszystkich o wykazanie aktywności i czujności.

Jeżeli nanoszenie tego znaku jest już szeroko prowadzone i starsza kobieta zauważyła, że ​​podczas fotografowania na jej czoło skierowano jakiś promień, to zauważą to również inni. Trzeba koniecznie o tym się przekonać.

Oczywiście, jeszcze lepiej będzie dowiedzieć się o tym bezpośrednio w ośrodkach sporządzania kart UKE (Uniwersalnych Kart Elektronicznych). Pracownicy, którzy wykonują te procedury, niewątpliwie wszystko wiedzą dokładnie. Trzeba poszukać tych ludzi i postarać się od nich dowiedzieć się wszystkiego. Może ktoś z odwiedzających naszą stronę ma znajomych, pracujących w tym systemie …

Dopomóż nam, Panie Boże!

_________________________________

Służebnica Boża Nadieżda (pol.-Nadzieja)

Samara

5 listopada 2016 r.

 

Drodzy bracia i siostry!

Wielu z was słyszało o tym, że karty UKE to straszny wynalazek, że są wszelkie powody, aby podejrzewać, że właśnie w czasie otrzymywania tego dokumentu będą zastosowane znane opracowania Thomasa Heathera, a każdy odbierający tę kartę, otrzyma również i to straszliwe znamię Bestii, (znak), o którym przestrzegał nas Święty Jan Teolog Ewangelista w rozdziale Apokalipsy.

My, Prawosławni Chrześcijanie czasów ostatnich mamy wiele ostrzeżeń od Świętych Ojców, a w szczególności od chłopczyka Wiaczesława (Sławika), który przepowiadał, że właśnie maleńka szara karta stanie się tą szatańską pułapką dla zatracenia dusz ludzkich, w którą wpadnie ogromna ilość ludzi. Jednak wielu do dziś nie chce w to uwierzyć i podobnie jak strusie chowają głowy w piasek.

Niestety, do tej wielkiej liczby ślepców należy nie tylko większa część trzody prawosławnej, ale także ogromna część duchowieństwa prawosławnego. Nasi duszpasterze, którzy wydawałoby się w pierwszej kolejności powinni krzyczeć o tym strasznym niebezpieczeństwie na wszystkich narożnikach ulic, wszystkie te tematy z jakiegoś powodu ignorują; a nas, prawosławnych antyglobalistów, bijących na alarm z powodu dokumentów elektronicznych, zwykle nazywają zwariowanymi sekciarzami, rozłamowcami, wichrzycielami, etc. Ale teraz możemy z przekonaniem powiedzieć naszym oponentom, że wszystkie nasze obawy i podejrzenia, dotyczące kart UKE, POTWIERDZIŁY SIĘ.

ZA TYM SYSTEMEM KRYJE SIĘ OGÓLNOŚWIATOWA DYKTATURA…” WIELKI STARZEC JUSTYN PYRVU

 

W dniu pamięci Świętych Ojców I Soboru Powszechnego 16 czerwca 2013 odszedł do Pana Boga jeden z największych wojowników Świętej Prawosławnej Cerkwi XX-XXI wieków archimandryta Justyn (Pyrvu). Z honorem wypełnił on swoje ziemskie posłuszeństwo i został wezwany już do posłuszeństwa Niebieskiego.

 

To był olbrzym Ducha, który osiągnął szczyty doskonałości chrześcijańskiej. Pan Bóg w Swojej Miłości stworzył z ojca Justyna ziemskiego Anioła – człowieka Niebiańskiego. Asceta stał się zaiste naczyniem Łaski Świętego Ducha Bożego. Tacy wybrańcy Boży kochają każdego człowieka prawdziwą miłością ewangeliczną, chociaż boleją z powodu namiętności ludzi jeszcze nie oczyszczonych.

 

Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (J 15, 13) – to przykazanie Zbawiciela, ojciec Justyn wypełnił swoim życiem. Był prawdziwym nosicielem starożytnej pobożności. Nigdy nie szedł na kompromisy ze zgubnym duchem czasu. Jego duchowy wzrok obejmował nieosiągalne dla wielu zjawiska. W tym ojczulek był podobny w duchu do podobnego sobie męża modlitwy, wielkiego Starca prepodobnego (pol.-bogobojnego) Paisjusza z Góry Athos.

 

Podobnie jak ojciec Paisjusz, archimandryta Justyn duchem przenikał zachodzące w świecie wydarzenia apokaliptyczne, które odpowiadają wydarzeniom, opisanym w Apokalipsie Apostoła i Ewangelisty Świętego Jana Teologa. Przez Świętego Ducha Bożego wielkiemu rumuńskiemu Starcu zostało bardzo dużo odkryto. Pełniejsza biografia tego niezwykłego ascety została opublikowana na stronie Православие.ру (Pravoslavie.ru).

 

On głośno ostrzegał swych współczesnych o zagrożeniach związanych z wejściem do informacyjno - zarządzającego systemu komputerowego „nowego porządku świata” Antychrysta. Był on sumieniem i duszą rumuńskiego narodu prawosławnego. Ojciec Justyn otwarcie potępiał władze rumuńskie, które starały się wprowadzić w kraju elektroniczne „paszporty” jednolitego standardu światowego, analogicznych z rosyjskimi uniwersalnymi identyfikacyjnymi (wielofunkcyjnymi) kartami.

 

Nastał czas męczeństwa ... Stajemy się dokładnie takimi, jak pierwsi Chrześcijanie z lwami na arenie rzymskiego cyrku.

 

Nastał czas męczeństwa ... – z takim Słowem zwrócił się ojciec Justyn w 2009 roku do prawosławnego narodu rumuńskiego w związku z próbami wprowadzenia w kraju elektronicznych „paszportów”:

 

Umiłowani! Z wielkim niepokojem i bólem rozpoczynam rozmowę z Wami, ponieważ czuję, że jest to mój obowiązek przed Bogiem i ta myśl nieustannie znajduje się w mojej świadomości i sercu. Ponieważ w przeciwnym razie mogę przeoczyć tę niebezpieczną falę, która podniosła się po to, aby pochłonąć całą ludzkość i nawet wybranych, i boję się nie okazywania troski o bliźnich.

 

Nie jest moim zadaniem jako prostego mnicha, ukrywającego się przed światem na szczycie góry, aby informować Was o tych niebezpieczeństwach, które nadchodzą na Cerkiew Chrystusową i na jej hierarchię, na władców losów Cerkwi. Ale jeśli oni nic nie mówią o rzeczach, które niepokoją ludzi i zajmują się innymi, jak im się wydaje, ważniejszymi problemami, to ja nie mogę zlekceważyć głosu Was wszystkich, którzy pozostają wierni Słowu Ewangelii Chrystusowej i proszą mnie, abym wyraził swoją opinię na temat tej tragicznej rzeczywistości, którą przeżywamy.

 

Dlatego, moje dzieci, idę do Was, aby powiedzieć, że nadszedł czas, w którym powinniśmy wychwalać Syna Bożego, Jezusa Chrystusa, Jedynego Prawdziwego Boga. Nie wierzyłem, że przyjdzie mi żyć, kiedy będzie można zobaczyć początek czasów apokaliptycznych, czasów Boskiego bólu i gniewu Bożego. Ale spójrzcie – nieszczęśliwi ludzie nie są przygotowani na to, aby ominąć sieci zwodziciela, nową decyzją którego jest zapieczętowanie naszych dusz pieczęcią diabła – 666 ...

 

Wszyscy czytacie Apokalipsę i jej proroctwa, które zostały napisane 2000 lat temu: “I sprawia, że wszyscy, mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło i że nikt nie może kupić ani sprzedać, kto nie ma znamienia - imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech obliczy liczbę Bestii, bo jest to liczba człowieka; a liczba jego jest sześćset sześćdziesiąt sześć”(Ap 13, 16-18). Czas, w którym żyjemy – poprzedza to proroctwo.

 

Pod presją prawa i rządu rumuńskiego musimy wejść do pewnego planu śledzenia i kontroli człowieka na szczeblu krajowym i globalnym. Plan, który w rzeczywistości jest kradzieżą wolności narodowej. Od Rumunów wymaga się, aby wprowadzili oni do paszportów i praw jazdy biometryczny chip, zawierający odciski cyfrowe palców i fotografię.

 

Zapewne dla wielu z was, ten chip jest czymś nieważnym, ale

za tym systemem, który prowadzi ewidencję ludzi i zawiera wszystkie dane osobowe (informację), kryje się ogólnoświatowa dyktatura, pewien demoniczny plan, uczestnicząc w którym sprzedajecie swoją duszę diabłu.

Rejestracja obywateli, jak to się robi u nas ze zwierzętami jest pierwszym krokiem do wprowadzenia tych środków, które zostają podjęte dla absolutnej kontroli nad człowiekiem.

 

Moi drodzy, jak prorokują Święci Ojcowie, jeśli przyjmiecie ten chip, to będzie znaczyć to samo, że zrzekliście się swojej wiary. Nie myślcie, że możemy służyć Bogu i mamonie. Nie, moi drodzy, nie bierzcie tego diabelskiego znaku, który Wam proponują, ponieważ należycie do dziedzictwa Bożego, posiadacie prawo do tożsamości, unikalności i niepowtarzalności każdego człowieka. Musimy chronić to prawo, które dał nam Bóg, chociażby przyszło nam zapłacić za to swoim życiem. Na próżno preferujemy rzeczy tego świata, w tym przypadku utracicie Wasze dusze i dusze waszych dzieci, ponieważ Święty Apostoł mówi nam bardzo wyraźnie, że “Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” (Dz. 5, 29).

 

Dlatego powiadam wam: nadszedł czas męczeństwa. Moim zdaniem, żyjemy w czasach, kiedy jedyna drogą do zbawienia jest męczeństwo. Nastał czas, aby dać świadectwo naszym życiem. Do tej pory wszystko było za darmo i nie było sensu się zastanawiać.

 

Niestety, nie mamy Młodzieży Prawosławnej, która byłaby tak dobrze zorganizowana jak u Greków. Tak, nasza młodzież jest bardziej pobożna, to prawda, ale nie ma ani męstwa, ani odwagi. Dość dobrze wiemy, ilu przedstawicieli różnych pokoleń Greków było przeciwnych, kiedy oni protestowali przeciwko wprowadzeniu dowodów tożsamości z chipami, przeciwko temu systemowi ewidencji, absolutnej kontroli nad jednostką i sterowania nią. Ich młodzież od dzieciństwa wzrastała w duchu Świętych Ojców i w rodzinie, i w szkole. Znali oni i Stary i Nowy Testament. Z ojca na syna przekazywane były lekcje tradycji patrystycznej.

 

W naszej Cerkwi sytuacja jest bardzo zła, ponieważ wierzący nie są informowani o wyzwaniach dnia dzisiejszego. Wystarczy Rumuna nieco zwieść, omamić, aby już nigdy nie zainteresował się on bardziej zasadami Ewangelii.

 

To jest – ignorancja, nieuctwo, ponieważ jeśli on sam nie ma pojęcia o Cerkwi, szkole, rodzinie, społeczeństwie, to owładnęła go ignorancja. Dlatego u Rumuna w głowie jest jakby zapisany pewien tekst: „Przekonywany przez władców” i w nim ten program będzie działał. Rumunów skazywano, więziono, podstępnie wykorzystując teksty Ewangelii, jak protestanci : „Staliście się uparci. No, powstańcy! Czy nie słyszycie słowa Ewangelii? Jacy z was Chrześcijanie! Wasze życie jest niepotrzebne”. W tym czasie starano się ich ukryć w więzieniu, żeby ich na nowo wychowali czerwoni komuniści. To samo robią i teraz z naszym narodem współcześni komuniści, ubrani w białe szaty.

 

Chcą oni, dążą do tego, aby zniszczyć duchowość za pomocą stworzenia „podstawowych wartości ogólnoludzkich” poprzez „wiarę” ekumenizmu, chcą oni włączyć nasze dzieci do ateistów i zrzeszać je zgodnie z modelem ateistycznym. Jeśli mówię do osoby, która ma 5 dzieci w swoim domu: „Dziecko moje, nie bierz paszportu lub elektronicznego dowodu osobistego” – to on, nie rozumiejąc problemu, mówi: „Dobrze, ojcze, ale co będę jadł?” I ja będę go stawiał w trudną sytuację?

 

Czy jesteśmy gotowi, jak męczennicy Brancoveanu, aby uczynić świętymi nasze dzieci? Nie jesteśmy gotowi, ale kto miał tę gotowość? Czyż nie jesteśmy Cerkwią? Nie my, monastery ... powinni mówić ludziom prawdę, mówić im o tym, co ich czeka jutro. Jednak ani w Cerkwi, ani w parafiach, nawet taki problem nie powstaje. Przepędzają cię i mówią ci, że jesteś zacofany i wyśmiewają się z ciebie.

 

Ale jeśli kapłan nic nie wie o tych rzeczach, to co on powie nieszczęsnemu wierzącemu człowiekowi, który być może zaledwie trzy razy w roku otwiera Ewangelię, a czasem raz w życiu? Winni są wszyscy ci, którzy są odpowiedzialni za edukację tego narodu: nauczyciele, profesorowie, kapłani i ministrowie.

 

Więc błagam Was w imię Chrystusa Zbawiciela, Który powiedział: “Do każdego więc, który się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w Niebie; lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja nim przed moim Ojcem, który jest w Niebie”(Mat. 10, 32,33).

 

Żądajcie od władz rumuńskich, aby zmieniły te prawa, które pozwalają prowadzić ewidencję i nadzór elektroniczny Chrześcijan, ponieważ oznacza to, że jesteśmy pozbawiani wolności, w której się urodziliśmy. Jako zapłatę za nasze grzechy otrzymamy śmierć, niechaj to nie nastąpi, niech nas zachowa Bóg w ofierze dla naszego odkupienia. Chrystus już raz przelał Swoją krew za Was. A więc nasz naród, dzięki swoim przywódcom, upadł nisko i zdradził tradycje swoich przodków i swoją wiarę. Odmówiliśmy tego odkupienia, nie okazując Prawdy Ewangelii, zostaliśmy wykluczeni z przywództwa tej maleńkiej armii Prawdy.

 

Trzeba przemienić naród! Ale ja nie mogę tego zrobić, jeżeli Wy nie przemienicie swoje dusze. Musimy się upokorzyć i posypać popiołem nasze głowy, aby Bóg dał nam Swoją Łaskę i Siłę, abyśmy byli zdolni przyjąć męczeństwo ...

 

Dzieci, które dopiero co się urodziły, powinny być chronione, ponieważ jak widzicie, oni chcą wprowadzić tego chipa do ciała dziecka, zaledwie co urodzonego. Każdy powinien ratować jego duszę. Każdy człowiek powinien zrozumieć wszystko, aby zobaczyć, że mamy do czynienia z bardzo złożonym zjawiskiem, o którym musimy koniecznie mówić, ponieważ można albo stracić duszę, albo ja uratować. Dla kogoś, kto jeszcze do tej pory nie wykazał zainteresowania w tej kwestii, jest jeszcze czas, jeszcze nie jest za późno, aby poznać i zrozumieć wszystko.

 

Teraz nastał czas ofiary, a przy pustym rozprawianiu nic nie zrobimy. Pójdziecie i pójdziecie bez lęku, umiłowani Rumuni, prosto na miecz, jak czynili to nasi przodkowie. Od razu, jak japońskie żywe torped, żeby umrzeć z rąk wroga. W chwili obecnej stajemy się dokładnie tacy sami, jak pierwsi Chrześcijanie z lwami na arenie rzymskiego cyrku. Pozostańcie na arenie i oczekujcie, podobnie jak czynili i starożytni Chrześcijan, aby wolność darowały im lwy. Oczekujcie, że was zjedzą, że będą was ciąć i rąbać, innego ratunku nie ma.

 

Wojna ma charakter otwarty, walczcie do końca. Nie bójcie się. Jak się zaczęło Chrześcijaństwo, tak i zakończy swoje istnienie w wielkim bólu i cierpieniach. Zaznaczcie Chrześcijaństwo waszymi męczeńskimi cierpieniami.

Drodzy bracia mnisi i kapłani, proszę również Was o podpisanie tego tekstu z podaniem nazwy monasteru, parafii, do której należycie.

 

Archimandryta Justyn (Pyrvu) (Iustin Pârvu)

Święty Monaster Petru Voda. 14 stycznia 2009 r.

W dniu pamięci czcigodnych świętych, zabitych w Raifie”.

(Oficjalny portal Monasteru Vatopedi, Święta Góra Athos).

________________________________________________________

 

Z komentarza redakcji portalu „Prawosławny Apologeta” (ros.- «Православный Апологет»), która jako pierwsza opublikowała w języku rosyjskim żarliwe słowo ojca Justyna:

 

Współczesny człowiek nie słyszy ani słów Starca Paisjusza z Góry Athos, ani Starca Justyna, którzy jednym głosem mówią o „znakach czasów”, o duchowym upadku współczesnego człowieka, zdradzie Chrystusa przez przyjęcie „paszportu” elektronicznego i przez zgodę na wprowadzenie systemu kontroli elektronicznej. Czy jest wyjście z tej kryzysowej w duchowym planie sytuacji?

 

Zawsze jest, jeśli człowiek, zdając sobie sprawę z niebezpieczeństwa, nie idzie na kompromisy z tym systemem i zaczyna żyć dokonując czynów chrześcijańskich, przeciwstawiając się Łaską Bożą procesowi rozkładu i apostazji. Dałby Bóg, żeby słowa Starca Justyna (Pyrvu) stały się dla nas budzikiem, który będzie nas budził z duchowej śpiączki, strząśnie z nas beztroskę i duchową obojętność.

 

Dzięki Bogu, te słowa Starca Justyna zostały wysłuchane przez hierarchów Rumuńskiej Cerkwi Prawosławnej i jej Święty Synod wezwał lud Boży do nie przyjmowania paszportu „nowej generacji”. A w Rosji? .. “

W.P. Filimonow, rosyjski pisarz

Źródło:

«За этой системой лежит всеобщая диктатура…» Великий старец Иустин Пырву

 

http://3rm.info/publications/65171-za-etoy-sistemoy-lezhit-vseobschaya-diktatura-velikiy-starec-iustin-pyrvu.html

11 listopada 2016 r.

Tłumaczył Andrzej Leszczyński

31.12.2016 r.

http://gazetawarszawska.com/kosciol-swiety/5107-za-tym-systemem-kryje-sie-ogolnoswiatowa-dyktatura-wielki-starzec-justyn-pyrvu

 

Apokalipsa już trwa !

Opublikowano Styczeń 1, 2017 by emjot

Drodzy ojcowie, bracia i siostry!

 

Prosimy was o przeczytanie tego materiału do końca.  —  Z każdym miesiącem wszyscy razem zauważamy coraz bardziej oczywiste wypełnianie się apokaliptycznych wydarzeń.

Cały świat, w tym i Rosja, gorączkuje w przededniu gigantycznych kataklizmów, religijno-duchowych, politycznych, klimatycznych…

I koniecznie musimy się do nich przygotowywać. —  Nie wolno w żadnym wypadku lekkomyślnie liczyć na to, że   —  „jakoś to będzie”.

Sam Pan uczy nas rozróżniania znaków czasu i nawet ostro potępia niechęć i nieumiejętność wykonywania tego:

—  „Obłudnicy! Wygląd nieba i ziemi umiecie rozpoznawać, tego zaś czasu jakże nie poznajecie?”  (Ewangelia wg Świętego Łukasza 12:56).

To rozróżnienie czasu, my z wami, z Bożą pomocą, staramy się zrobić.

Przecież   nie  jest to chwilowy proces,   —  to jest stała, systematyczna, żmudna praca.

Śledzenie i analiza światowych, globalnych i regionalnych procesów we wszystkich dziedzinach działalności ludzkiej, zachodzących zmian klimatycznych,   naturalnych  i   innych,   —   jest to bardzo ważna praca.

Apokalipsa przejawia się we wszystkim i dotyczy wszystkiego!

—   I   nieumiejętność   rozpoznania   jej  przejawów może kosztować zbawienie duszy.

Jeżeli byłoby inaczej, to Pan by nie potępiał nas za nieumiejętność i niechęć rozróżniania znaków czasu.

A więc lekkomyślność w tej kwestii doprowadzi do katastrofy.

Niestety, wielu,  —  nawet i prawosławnych,   —  uważa, że oni to już precyzyjnie  zauważą   „koniec   świata”,   —  ponieważ   są  przekonani, że jego przejawy będą na tyle oczywiste i uderzające,   —  że niemożliwością będzie nie zauważyć tego.

Jest to śmiertelnie niebezpieczne dla duszy złudzenie!

Tak samo uważali starożytni żydzi w oczekiwaniu na wcielenie Zbawiciela.

A   kiedy On   przyszedł   do   nich   — to  oni Go nie rozpoznali i bezlitośnie Go zabili.

Oto do czego doprowadziła obłuda i beztroskie życie duchowe i niechęć do rozróżniania znaków czasu.

W Piśmie Świętym mówi się:

— „A   jak było za dni Noego, tak będzie i za dni Syna Człowieczego. Jedli i pili,  żenili się i za mąż wydawali, aż do dnia, którego Noe wszedł do korabia;   i przyszedł potop, i wytracił wszystkich.

Podobnie jak działo się za dni Lota:  jedli i pili, kupowali i sprzedawali, szczepili i budowali.

Nie będzie czegoś takiego, nie łudźcie się!

Absolutna większość ludzi nie zauważy zbliżania się, i nadejścia, „końca świata”.

Tak jak było w czasie Pierwszego Przyjścia Chrystusa, tak i będzie przy końcu czasów i przed Drugim Przyjściem Zbawiciela,   —  i tylko bardzo niewielu, tylko zdrowi duchowo ludzie zdołają rozpoznać te czasy i tę chwilę.

I to samo dotyczy życia duchowego i nakreślenia Antychrysta (znamienia Bestii – tłum.).

Prawie wszyscy są pewni, —  i jest to rozpowszechniane i perswadowane przez   prawosławną   hierarchię, —  że przed umieszczeniem na ciele nakreślenia Antychrysta (znamienia Bestii – tłum.), —  będzie się ludziom proponować zaparcie się Chrystusa,  —  to znaczy, że położą przed każdym krzyż i chleb i przedstawią wybór. 

NIE, TAK NIE BĘDZIE!!!

Gdyby tak było, —  to diabeł przez swoje sługi nie kusiłby Apostoła Piotra pytaniami i podejrzeniami w rodzaju:  

—  „czy to nie ty z Nim byłeś?,   —  czy to nie ty?,  —   czy to nie ty?”.

Apostoła Piotra, po prostu by zdemaskowano, że jest uczniem Chrystusa i zażądano by,  żeby się Go zaparł.

Ale diabeł postąpił podstępnie i chytrze   —  ponieważ jeśliby otwarcie zażądano od Apostoła Piotra  zaparcia się Nauczyciela —  to on z całą pewnością przypomniałby sobie swoją obietnicę wierności Chrystusowi i nigdy by na to nie poszedł.

TAK NIE BĘDZIE I TERAZ!

Nikt nie będzie przymuszał do zaparcia się Chrystusa i otwarcie przedkładał dokonania wyboru pomiędzy krzyżem a chlebem.

Ludzi,  —  w tym także i wybranych, to znaczy prawosławnych, — diabeł nie będzie rzetelnie wyzywał do boju,  — on  będzie [postępował], tak jak i z Apostołem Piotrem,   — stopniowo podprowadzał do zdrady Pana.

 

Do tego,  żeby zaprzeć się Chrystusa nie jest koniecznie potrzebny sam akt zaparcia, mówiąc lub pokazując, że  —  „ja wyrzekam się Chrystusa”.

Nie, tego w ogóle nie trzeba robić.

Wystarczy tylko pokłonić się obcemu bogu. — Nawet tylko pozornie, nieszczerze.

A za co zabijano pierwszych chrześcijan w Rzymie?

Czy nie za to, że oni nie zgadzali się na złożenie kadzidła innym bogom, którymi w Rzymie był zapełniony Panteon?

W Rzymie panowała powszechna tolerancja religijna,   — wierz w jakiego chcesz boga  —  ale szanuj i oddawaj cześć wszystkim bogom.

Jeśli czyjś bóg miał święto — to złóż mu kadzidło i okaż mu cześć: — wierzcie w kogo chcecie, ale szanujcie tego bożka.

I nawet ci, z chrześcijan, którzy nie składali kadzidła bożkowi, ale kupowali „zaświadczenie” o tym, że, rzekomo, złożyli kadzidło,   — stawali się zdrajcami Chrystusa,  —  i za takich byli uważani. 

Za odmowę oddania czci innemu bogu chrześcijan w najstraszniejszy sposób torturowano i zabijano.

Rozumiecie różnicę?

Oni odmawiali złamania Pierwszego Przykazania Bożego:

— „Ja   Pan,   Bóg   twój…    nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”.

Dzisiaj „neo-Rzymianie” proponują nam zrobienie tego samego.

Mówią nam:  

— „Przecież was nie zmuszamy do wyrzeczenia się Chrystusa i waszego imienia!  — My tylko domagamy się waszej zgody na żądanie państwa przyjęcia osobistych cyfrowych identyfikatorów, elektronicznych dowodów tożsamości…, itp”. 

Święty starzec Paisjusz Hagioryta przestrzega nas przed tym:

—   „Wam powiedzą:  —  „Wierzcie w co chcecie”.  — A sami umieszczą was w koszyku i poniosą tam gdzie zechcą”.

Starzec   Paisjusz   ostrzegał także przed tym, że Antychryst nie powie ludziom, że jest on Antychrystem,  — i nie będzie żądał zaparcia się Chrystusa!

On sam nazwie się Chrystusem.

Święty   Paisjusz podkreślał, że Antychryst powie”

— „Ja jestem Imam, ja jestem piąty Budda, ja jestem Chrystus, którego oczekują chrześcijanie, ja jestem tym, kogo oczekują Świadkowie Jehowy, ja jestem mesjaszem żydów”.

On będzie miał pięć „ja” „.

 

Tym sposobem wszyscy, którzy oczekują, że Antychryst, i jego pachołki, zażądają wyrzeczenia się Chrystusa, wpadną w potrzask i zgubią swoje nieśmiertelne dusze   — albowiem nie będzie takiego żądania.

 

I takich nieszczęsnych będzie ogromna większość!

Pan o tym powiedział wyraźnie i jasno:

—  „Wszelako   Syn   Człowieczy   gdy przyjdzie, sądzisz, że znajdzie Wiarę na Ziemi?

(Ewangelia wg Świętego Łukasza Apostoła 18:8).

Świątynie będą, episkopat będzie, kapłani i świeccy także będą  — ale wiernych Chrystusowi praktycznie w ogóle nie pozostanie.

Kto ma rozum niech rozumie!

Ponadto nam cały czas wciskają,  — że każda władza pochodzi od Boga i dlatego trzeba się jej podporządkowywać i nie mówić o niej źle.

No,  ale  jeżeli będziemy tak rozumować  — to wtedy i Antychrystowi trzeba się pokłonić i zgodzić  się na jego warunki, — w tym i z przyjęciem nakreślenia (kod kreskowy czyli znamię Bestii – tłum.).

Przecież on także będzie królem ziemskim, to znaczy władzą państwową.

Ale wszyscy to rozumiemy, że pokłonienie się (oddanie czci) Mu jest niedopuszczalne i zgubne dla duszy.

Nawiasem mówiąc, — dlatego redakcja naszego portalu poświęca dużo czasu i polityce rosyjskiej.

Ogromna liczba ludzi, doprowadzona do stanu zombi przez kremlowskie media,  — zwiedziona jest przez Putina.

Oni mu bezgranicznie ufają, uważając go za ojca narodu i ludu.

I dlatego gotowi są oni przyjąć z jego rąk wszystko co on zechce, — w tym i antychrystowe numery, elektroniczne dowody tożsamości, mikrochipy, nakreślenia (kody kreskowe).

Ujawniamy nadzwyczajnie przebiegły i podstępny charakter tej władzy i samego Putina.

Prosimy nieustannie naszych braci i siostry   — aby sądzili nie po jego słowach, ale po jego czynach,   — tak jak naucza nas czynić Pan.

To właśnie pod rządami Putina i właśnie z jego dyrektywy rozpoczął się w Rosji, — i ciągle trwa, — szybki rozwój antychrystowej, totalnej kontroli elektronicznej.

A w ciągu ostatnich miesięcy najbardziej jest ten proces widoczny.

Jak   można   uważać go za prawosławnego chrześcijanina i ojca ludu Bożego — jeżeli realizuje on w kraju wszystkie antychrystowe plany?

Daj Boże,  żeby uświadomił on sobie swój upadek i nadzwyczajnie niebezpieczny stan duchowy.

Drodzy bracia i siostry!

Oto jak podstępnie i chytrze działa diabeł, — Antychryst i jego pachołki.

Pan żąda od nas rozpoznania znaków czasu ponieważ od tego zależy zbawienie naszych dusz.

Właśnie tym, z Bożą pomocą, i my zajmujemy się już ósmy rok na stronach naszego portalu.  

Wzywamy także do tego i was.  

—  Do   pomagania najbliższym w rozpoznawaniu znaków czasu,  bo jest to Bogu miłe i zbawienne dla duszy dzieło.

 

DOPOMÓŻ NAM, PANIE!

 

Za: http://3rm.info/publications/64918-bratya-i-sestry-apokalipsis-sovershaetsya-my-s-vami-stoim-edinym-frontom-nuzhna-vasha-pomosch.html

 

Publikacja: 26.10.2016

Tłumaczenie Tamara

 

Za:

http://wolna-polska.pl/wiadomosci/apokalipsa-juz-trwa-2016-11 / Listopad 1, 2016 Przez NS W Rosja

https://forumdlazycia.wordpress.com/2017/01/01/apokalipsa-juz-trwa/